O racjonalizmie i nie tylko
Kategoria: Opinie
wtorek, 13. maja 2008
Racjonalizm jest postawą filozoficzną i światopoglądową w której nie ma miejsca dla opinii nie udowodnionych naukowo. Racjonalista to człowiek, który odrzucając istnienie Pana Boga, sam chciałby nim zostać. Z Redaktorem Serwisu eCzas.net Grzegorzem Lepianką, polemizującym ze słowami Pana Mariusza Agnosiewicza w publikacji „Bezbożnie…” i nie tylko, rozmawiała Anna Thol.
AT: Lubi Pan czerwone wino i zaciszny ogród. Polska zaciszna nie jest, a winem niebawem zajmie się armia unijnych specjalistów. Drogą wstępu : Pogadajmy o polityce !
To najdroższy cierpki trunek…
Myśli Pan, że leje się strumieniami, a losy Polski ważą się w związku z Unią Europejską?
GL: Uważa się, że Francuzi pijący dużo wina są zdrowsi niż inne nacje w Europie. Jest w tym sporo racji, bo wino we Francji produkowane w tradycyjny sposób pozwala na wydobycie z niego pewnych szczególnych właściwości. Masowa produkcja wina zabija te właściwości, a normy europejskie jak widzimy są w stanie zabić nawet najpiękniejszą i najsmaczniejszą tradycję. Dość powiedzieć, że ostatnio w polskich górach kupienie prostego oscypka już nie jest takie proste, jak dawniej.
Losy Polski ważą się zawsze. Ważnym momentem było referendum decydujące o wejściu Polski do Unii Europejskiej. Obecne zamieszanie wokół Traktatu Lizbońskiego jest tylko tego konsekwencją. Tymczasem Unia, a właściwie klasa polityczna decydująca o losach tego quasi-państwa nie ma pomysłu na jego funkcjonowanie. Dopóki Unia była jedynie organizacją o charakterze ekonomicznym integracja przebiegała prawidłowo. Ale pomysł, aby Europa integrowała się politycznie w strukturze quasi-państwa jest po prostu głupie.
AT: Proszę uzasadnić. Wg sondaży 80% Polaków, mimo, że treści Traktatu Reformującego nie zna, nie zgadza się z Panem.
GL: Integracja polityczna Europy jest z góry skazana na porażkę.
Globalizacja sprzyja procesom integracyjnym, ale tego mechanizmu nie sposób przeprowadzić za pomocą ustawy, dyrektywy czy rezolucji. Nie jest tak, że jeśli jakiś eurokrata postanowi, że Unia Europejska ma się integrować i zapisze to w formie odpowiedniej rezolucji, to tak się natychmiast stanie. To prawo powinno dostosowywać się do zastanej rzeczywistości, a nie rzeczywistość do prawa. Wszelkie historyczne próby zmiany tego modelu okazały się porażkami i przerabianie tego, raz jeszcze, uważam za głupotę. Powiedzenie, że historia jest najlepszą nauczycielką , ale ma kiepskich uczniów ma tu dobre uzasadnienie.
AT: Jest Pan aktywnym komentatorem politycznym. Dlatego na tle tytułowym serwisu eCzas.net, którego jest Pan Redaktorem Naczelnym widnieje zamyślony Stańczyk ? Praojciec intelektualistów i jego zręczna kpina powracają w świetle nowych wydarzeń ?
GL: Stańczyk to wspaniały symbol. Gdy inni bawią się doskonale, korzystają z dobrodziejstw chwili – On analizuje sytuację i wyciąga wnioski. Stańczyka też pewnie okrzyknięto by dziś eurosceptykiem. Zawsze warto jednak chłodnym okiem i bez entuzjazmu obserwować polityczną rzeczywistość. To jest postawa konserwatysty, który woli wybrać to, co już się sprawdziło od podejrzanych politycznie eksperymentów. Dlatego legenda Stańczyka, można by rzec, jest ciągle żywa.
AT: Co Pan nazwie błazenadą w Polsce ? Dziś to słowo oznacza przedstawienie przesycone emocją czy raczej zaplanowaną z zimną krwią zbrodnię ?
GL: Bardziej odpowiada mi termin „zaplanowanej zbrodni”. Błazenadą można nazwać autorów telewizyjnych tok-szoł, którzy zapewne mając najlepsze intencje dopuszczają się zbrodni na kulturze. Taki Kuba Wojewódzki na przykład. Czy podniesienie oglądalności warte jest bezczeszczenia symboli narodowych, myślę że trzeba znać pewien umiar. W każdym społeczeństwie są symbole, których szargać zwyczajnie nie wolno, a ludzie, którzy to robią nie powinni pracować w mediach głównego nurtu. Na miejscu właścicieli TVN-u zwyczajnie bym Wójewódzkiego wywalił z roboty. W normalnych państwach za takie wygłupy idzie się do więzienia albo do końca życia płaci za to wysoką cenę. Chodzi tu o pewne granice w kulturze masowej. Przychodzi mi do głowy bardziej restrykcyjne ustawodawstwo. Trzeba określić co wolno robić, a czego nie.
całość: Magazyn EGO

