A. Górski: Co z obniżeniem podatków?
Kategoria: Opinie
środa, 11. czerwca 2008
Niedawno minęło pół roku funkcjonowania gabinetu Donalda Tuska. Obok podsumowania dotychczasowego dorobku tego rządu, które wypadło bardzo blado, znalazły się też zapowiedzi, a wśród nich, że nie będzie obniżenia podatków w najbliższych latach. „Rozpoczęliśmy podwyżki płac, o wiele za małe, żeby ludzie się cieszyli…
…a o wiele za duże, by powiedzieć odpowiedzialnie, że możemy obniżyć podatki czy znieść kolejny podatek” – mówił premier.
Czy należy rozumieć te słowa jako zapowiedź wycofania się Platformy Obywatelskiej z obniżenia podatków od 1 stycznia 2009 r., czy tylko jako subtelnie podaną informację, że rząd zrezygnował z podatku liniowego? Czy nie jest to kolejne odejście PO od zapowiedzi przedwyborczych? Czy taką politykę prowadzi rząd centro-prawicowy, którego główna partia określa się jako konserwatywno-liberalna?
Przypomnę, o czym się dziś zapomina, że 16 listopada 2006 r. z inicjatywy Prawa i Sprawiedliwości została znowelizowana ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych zawierająca nowe stawki podatkowe: 18 i 32 proc. Stawki te mają zastąpić 1 stycznia przyszłego roku obowiązujące dziś trzy stawki podatkowe: 19, 30 i 40 proc. Mam nadzieję, że nikt nie wpadnie na pomysł wydłużenia vacatio legis tej nowelizacji o kolejne lata czy innego manipulowania przy tak oczekiwanych dwóch stawkach, które przecież oznaczają nie tylko obniżenie podatków, ale także ich spłaszczenie. Podobnymi rozwiązaniami legitymują się brytyjscy konserwatyści.
Partia Konserwatywna Wielkiej Brytanii nie jest partią jednego programu. W poszczególnych okresach swego istnienia głosiła i realizowała różne rozwiązania gospodarcze, wpisujące się albo w konserwatyzm paternalistyczny albo w konserwatyzm liberalny. Jednak jej program gospodarczy był niezmiennie oparty na mechanizmach rynkowych i preferował własność prywatną. Nie zawsze priorytetem dla konserwatystów było obniżenie podatków, a nawet wtedy, gdy Małgorzata Thatcher zdecydowała się po przejęciu władzy w 1979 r. na obniżenie podatków, wbrew rozpowszechnionym mitom nie zdecydowała się na rewolucję. Jak pisze Kenneth Harris, za pierwszego gabinetu Thatcher obniżono podstawową stopę podatku dochodowego z 33 na 30 proc., a jego górną granicę z 83 do 60 proc. i ta tendencja utrzymała się w kolejnych latach.
W Wielkiej Brytanii naliczany jest podatek według skali progresywnej. Najwyższa stawka podatku, którą muszą płacić najwięcej zarabiający wynosi 40 proc. A zatem nie jest to żadna rewelacja. Obecnie brytyjscy konserwatyści ochoczo odwołują się do thatcheryzmu. Podczas otwarcia tegorocznej konferencji konserwatystów w Blackpool 42-letni lider torysów David Cameron zapowiedział obniżenie wielu podatków oraz dodatkowe świadczenia dla rodzin. Jednak nie należy spodziewać dużego obniżenia podatków, a raczej ich uproszczenia i spłaszczenia. Jak mówi Cameron, Partia Konserwatywna nie działa wyłącznie w interesie klasy średniej i najbogatszych, ale także na rzecz uboższych warstw społecznych. Chodzi tu o zachowanie równowagi w społeczeństwie, o bilansowanie zysków i strat, poczynionych poświęceń i uzyskanych dobrodziejstw we wszystkich warstwach społeczeństwa.
Głównym i niezmiennym celem konserwatystów jest przywrócenie jednostce należytego miejsca i roli w społeczeństwie, by mogła rozwijać swoje możliwości. Zarazem jednostka ta, mocno zakorzeniona w rodzinie i wspólnocie lokalnej, ma zapewnione należyte wsparcie ze strony różnych instytucji społecznych, które z kolei są wspomagane przez państwo. Jak można przeczytać w programie torysów jeszcze z lat 70-tych, do którego nawiązuje Cameron: „Konserwatyzm zawsze zachowuje równowagę wobec dwóch możliwości wyboru, argumentując przeciw liberalnym indywidualistom na rzecz społecznej roli człowieka i przeciw socjalistom na rzecz prawa jednostki do rozwoju w takim wymiarze, w jakim tego pragnie.”
Podstawą tak rozumianego konserwatyzmu jest solidaryzm, dzięki któremu możemy zbudować społeczeństwo organiczne. Solidaryzm w rozumieniu konserwatystów opiera się na ujęciu dobra narodu jako wartości nadrzędnej, tak samo cennej dla wszystkich jednostek i grup społecznych. Obok narodowej jedności w doktrynie brytyjskich konserwatystów przewija się postulat odpowiedzialności społecznej, a także „oświeconego patriotyzmu”, który jest jednoczącą i zarazem moralną siłą społeczeństwa. Ten patriotyzm o zabarwieniu narodowym, w połączeniu z postulatami wolnorynkowymi powoduje, że brytyjscy konserwatyści są sceptyczni wobec Unii Europejskiej. Domagają się zmniejszenia wpływów europejskiej biurokracji na brytyjską gospodarkę oraz większego otwarcia na wolny rynek.
Jeśli spojrzy się na programy PO i PiS, to nie ma wątpliwości, że Prawo i Sprawiedliwość bliższe jest programowo brytyjskim konserwatystom. Natomiast gdy porównujemy politykę obu partii, zestawiajmy nie gesty, nie słowa – w tych Platforma jest świetna – tylko rozwiązania ustawowe i realne działanie. Dwie stawki podatkowe, a także ulga prorodzinna i obniżenie stawki rentowej, uchwalone za czasów rządu Prawa i Sprawiedliwości, spowodują zmniejszenie wpływu do budżetu o ok. 7,5 mld zł. Te pieniądze zostaną w kieszeniach obywateli, którzy powinni pamiętać, że zawdzięczają to nie obecnej ekipie, nie fałszliberałom, tylko naszym rządom, które może nieświadomie, a jednak realizowały program zbliżony do programu brytyjskich torysów.
Artur Górski
Komentarzy: 2
- Normalny środa, 11. czerwca 2008
Człowieku idź ty się leczyć? Przygłupawy PiSowiec, który jest wykształciuchem i myśli, że rozumie co to jest konserwatywny liberalizm. Co wy żeście zrobili? Złodziej będzie mówił złodziejowi, żeby nie kradł, a ulepiony z tej samej gliny. Idź ty się pomodlić do swojego Jezusa króla polski debilu.
- Carlit środa, 11. czerwca 2008
Admin Serwisu jest bardzo tolerancyjny i zwykle nie usuwa komentarzy. Dlatego na przyszłość: można pisać wszystko, ale proszę nie bluźnić bo będę kasował.

