Adam Andruszkiewicz: Co dalej?

Kategoria: Opinie

niedziela, 9. września 2007

andruszkiewicz.jpgTeraz to już pewne. Dwa lata po wyborach parlamentarnych Polacy znów pójdą do urn wyborczych. Głosami posłów PiS, PO, SLD i PSL Sejm podjął decyzję o samorozwiązaniu.
Wynik wyborów w 2005 roku był dla wielu, szczególnie dla ludzi mediów, zaskoczeniem. Manipulacja sondażami oraz innymi prognozami przedwyborczymi poszła na marne. PO nie wygrała ani wyborów parlamentarnych, ani prezydenckich. Liga Polskich Rodzin oraz Samoobrona RP nieznacznie poprawiły swój wynik wyborczy z 2001 r. zaś SLD i PSL w porównaniu do lat poprzednich zostały zmarginalizowane. Prawo i Sprawiedliwość oraz Platforma Obywatelska mimo hucznych zapowiedzi nie utworzyły koalicji rządowej, co w konsekwencji doprowadziło do rządu mniejszościowego PiS na czele z Kazimierzem Marcinkiewiczem.
Rząd mniejszościowy w Polsce, jak wszystkim wiadomo, ma małe szanse na sprawne funkcjonowanie. Właśnie dlatego, w styczniu 2006 r. prezes PiS Jarosław Kaczyński podjął decyzję o zaproponowaniu Lidze Polskich Rodzin i Samoobronie RP podpisanie tzw. ”Paktu stabilizacyjnego”, tj. nieformalnego układu pomiędzy PiS, LPR a SO, w którym partie te zobowiązały się do m.in. przyjęcia 144 ustaw (np. likwidacja WSI i powołanie CBA). ”Pakt stabilizacyjny” miał obowiązywać przez rok, jednak w wyniku nieporozumień pomiędzy wcześniej wymienionymi partiami został unieważniony już w marcu.
 Powrót do układu zawiązanego w styczniu nastąpił dość szybko. PiS niezdolny do samodzielnych rządów, ponownie zwrócił się do LPR i SO o przystąpienie do rozmów o współpracy. Ich skutkiem było zawiązanie 5 maja 2006 r. koalicji rządowej PiS-SO-LPR, zapowiedź gwałtownych zmian w Kraju, a przede wszystkim budowa IV RP.

 W nowym rządzie premierem pozostał Kazimierz Marcinkiewicz, jednak doszło dwóch nowych wicepremierów spoza PiSu - Roman Giertych z LPR, który jednocześnie został Ministrem Edukacji Narodowej oraz Andrzej Lepper z Samoobrony RP, który jednocześnie otrzymał tekę Ministra Rolnictwa. Po raz kolejny lament podniosły lewicowe i liberalne media, atakując w szczególności ministra Giertycha za ”zbyt radykalne poglądy” czy ”fakt reaktywowania Młodzieży Wszechpolskiej”.

 Na początku rząd funkcjonował w miarę stabilnie. Miał zapewnioną większość w sejmie, przyjmował wcześniej przygotowane ustawy. Jednak z biegiem czasu, w koalicji zaczęła psuć się atmosfera, politycy partii koalicyjnych kłócili się,” wybuchały” kolejne afery nakręcane przez media. Obserwatorzy polityczni coraz częściej zapowiadali rychły koniec obecnego układu rządzącego.

 Po akcji CBA w ministerstwie rolnictwa faktyczny rozpad koalicji stał się kwestią czasu. W poniedziałek, 13 sierpnia, premier zerwał porozumienie z Ligą i SO odwołując jej wszystkich ministrów. PiS tłumaczył ten ruch beznadziejną atmosferą w koalicji uniemożliwiającą sprawne rządzenie, zaś opozycja zarzuciła premierowi Kaczyńskiemu nieudolność i obawę przed dalszym braniem odpowiedzialności za Kraj. Po raz kolejny zaczęto mówić poważnie o nowych wyborach, które jak się okazało, stały się faktem.
Jednak nasuwa się pytanie: co zmienią nowe wybory? Wg. sondaży sytuacja przypomina tę sprzed dwóch lat. O zwycięstwo będą walczyć dwie partie: Prawo i Sprawiedliwość oraz Platforma Obywatelska. Obie partie w prognozach przedwyborczych ”idą łeb w łeb”. Miejsce trzeciej partii w Sejmie z pewnością uzyska SLD (czy też LiD) który, jak wiadomo, ma swój stały, lewicowo-postkomunistyczny elektorat, balansujący w okolicy 10%. Zaś o poparcie w granicach 5-10% będą walczyły w szczególności trzy ugrupowania: Samoobrona RP, Liga Polskich Rodzin oraz Polskie Stronnictwo Ludowe. Tak więc zakładając, że wszystkie te partie zmieszczą się ponownie w Sejmie, sytuacja na scenie politycznej z pozoru niewiele się zmieni. Jednak może tak być tylko z pozoru.

 Często wobec posunięcia PiSu o przedterminowych wyborach, politycy tej partii jak i komentatorzy używają określenia, iż ”Prawo i Sprawiedliwość stawia wszystko na jedną kartę”. Niby nic w tym powiedzeniu zdrożnego nie ma, jednak jest one odpowiednie wtedy i tylko wtedy, gdy mówimy o interesie jednostki, swoim czy też kogoś obcego. W tym wypadku, nie jest to interes indywidualny, lecz zbiorowy. Jest to interes Narodu i Polski. A dla prawdziwych patriotów, Polska nie może być przedmiotem żadnych eksperymentów.

 Jest to posunięcie o tyle niebezpieczne, gdyż grozi nam powrót do układu rządzącego z 2001 roku. Jeżeli PiS nie uda się wygrać wyborów, a miejsce zwycięscy zajmie Platforma, wtedy możemy się spodziewać koalicji liberalno-lewicowej PO-SLD. Taki układ Donaldowi Tuskowi czy Hannie Gronkiewicz-Waltz zdecydowanie bardziej odpowiada, co widać szczególnie w sejmikach i samorządach. A jakie szkody dla Polski może wyrządzić taka koalicja, chyba każdy z nas zdaje sobie sprawę.

 Kaprys braci Kaczyńskich może wiele kosztować Naród. Przede wszystkim pod względem moralnym, jak i finansowym. A  może to właśnie ”troska” o finanse spowodowała taką a nie inną decyzję PiSu? Może jest to jedyna droga do uratowania olbrzymich nakładów pieniężnych, których chciała rządzącą partię pozbawić PKW, w wyniku nieprawidłowości w sprawozdaniu finansowym tego ugrupowania? Jeżeli okaże się to prawdą, PiS gorzko zapłaci za swoją egoistyczną decyzję.

 Wracając do samych wyborów które nas czekają. Każde wybory, w demokratycznym państwie poprzedzone są kampanią wyborczą. W tym roku kampania zapowiada się niezwykle ostra, szczególnie dla partii, które były w Sejmie V kadencji. Jak wiemy, sama kampania, jest także świetną okazją do niemal darmowej reklamy i próby ‘’sprzedania” swoich idei Polakom, dla wszystkich ugrupowań. Z mniejszych partii największe szanse na poprawę swojego wyniku ma UPR(PJKM). Sądzę, iż ma on szansę na walkę o 3 % poparcia.
 

 Liga Polskich Rodzin zapowiada, iż przedstawi swoje sukcesy Narodowi oraz obnaży obłudę PiSu, zaś samo Prawo i Sprawiedliwość ma wymieniać zalety rządu m.in. w postaci ”walki z korupcją”. Platforma Obywatelska skupia się na przepychankach międzypartyjnych, Lewica i Demokraci obrzuca błotem całą pozostałą scenę polityczną i nie przedstawia żadnych konkretów. Polskie Stronnictwo Ludowe będzie grać zapewne rolę jedynej ”pokojowej i rozsądnej” partii w Polsce, zaś Samoobrona RP będzie musiała odpierać ataki Prawa i Sprawiedliwości.

 Reasumując, przed nami bardzo ostra kampania wyborcza, w czasie której możemy spodziewać się ujawniania kolejnych ”afer” i ”przekrętów”. Mam jednak nadzieję, iż Polacy licznie pójdą do urn wyborczych i rozliczą tych, którzy nie spełnili ich oczekiwań.

Adam Andruszkiewicz
 

Autor jest Członkiem Wydziału Szkoleniowego Młodzieży Wszechpolskiej i uczniem I Liceum Ogólnokształcącego w Grajewie.


Dodaj swój komentarz:


Ankieta

    • Najlepszy parlamentarzysta:

      Zobacz wyniki

      Loading ... Loading ...

  • Odsyłacze