Adam Danek: Kanonada z „Nowej Świątyni”
Kategoria: Opinie
środa, 25. lipca 2007
Kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z tym periodykiem, tytuł wydał mi się nieco podejrzany – z jednej strony brzmiał bardzo tradycyjnie, z drugiej trącił terminologią masońską. Mimo wątpliwości oraz względnie wysokiej ceny zdecydowałem się na zakup i do dziś nie żałuję. To frapujące intelektualnie pismo dostarczało solidnej strawy dla znudzonego ducha; choć wyjątkowo nie cierpię młodzieżowego slangu, pozwolę sobie wręcz na stwierdzenie, że ze względu na ładunek ostrych treści dawało mu niezłego kopa. Panie i Panowie, prawicowe wydawnictwo „Rekonkwista” oddaje w nasze ręce czwarty numer „Templum Novum. Kanonady narodowego romantyzmu”. Moim skromnym zdaniem – najlepszy z dotychczas wydanych.
Elegancką okładkę utrzymaną w stalowych barwach zdobi zdjęcie zgrzebnej ściany bloku (?), na której widnieje falanga, a obok zamalowany, z trudem dający się odczytać napis „ofensywa narodowo-radykalna”. Na tylnej stronie okładki sroży się slogan (warto przypomnieć, że pierwotne znaczenie słowa „slogan” to „okrzyk bojowy”) „Duch ‘Pokolenia 1934’ trwa. ONR 1934-2007”. Nie bez powodu – lejtmotywem numeru są nurty prawicy narodowo-rewolucyjnej. Osobny blok tekstów podtytułem „Etsi mortuus, urit” („Nawet martwy, płonie”) poświęcono jej nestorowi – przedwojennemu wodzowi belgijskiego ruchu Christus Rex, katolickiemu monarchiście i zarazem narodowemu radykałowi, Léonowi Degrelle (1906-1994), po wojnie skazanemu na wychodźstwo we frankistowskiej Hiszpanii. W bloku znajdą Czytelnicy trzy opracowania poświęcone bohaterowi antysowieckiej kampanii lat 1941-1945: redakcyjne „Europejski (kontynentalny) patriotyzm Léona Degrelle’a z polskiej perspektywy”, doktora Adama Wielomskiego „Léon Degrelle a frankofoński narodowy radykalizm” oraz doktora Joségo Luisa Jereza Riesco „Meksykańska przygoda Léona Degrelle’a”; ten ostatni opowiada o epizodzie w biografii bohatera związanym z wojną domową w Meksyku (1926-1935), toczoną tam między socjalistyczną i masońską dyktaturą a cristeros, katolickim rycerstwem XX wieku. Opracowania uzupełniają teksty źródłowe: program wyborczy ruchu Rex z 1936 r., wywiad („Wódz młodej Belgii”), jakiego Degrelle udzielił wówczas Jerzemu Waldorffowi, a także mowa („Europa będzie żyła !”) wygłoszona przez niego w 1981 r. dla hiszpańskiej skrajnej prawicy.
Pokrewną tematykę porusza artykuł Jerzego Tottenhorna „Fenomen Feniksa. Narodowi rewolucjoniści znad Sekwany (1946-2006)” godny polecenia zwłaszcza osobom, którym – tak jak mnie – współczesna Francja kojarzy się tylko z Wielkim Wschodem, komunistami, majem ’68 i wszechobecnym, agresywnym antyklerykalizmem. Okazuje się, że istnieje jeszcze inna Francja, podziemna i partyzancka, która tę pierwszą zwalcza z bronią w ręku od sześćdziesięciu lat. Poza tym w dziale historycznym wywiad z doktorem Adamem Wielomskim („Nie tylko o frankistowskiej Hiszpanii”), który porównuje style władania gen. gen. Franco i Pinocheta oraz wyjaśnia przyczyny niedawnego triumfu lewackiej barbarii za Pirenejami, a także tekst doktora Witolda Wasilewskiego „Sowiecka dezinformacja jeńców”. Ten ostatni odsłania kulisy zbrodni katyńskiej, opowiadając o starannie wyreżyserowanych operacjach NKWD, przeprowadzanych, by do końca – do samej chwili mordu – utrzymać polskich męczenników w nieświadomości ich losu i jednocześnie w nadziei na powrót do Ojczyzny.
Dział ideowy, najobszerniejszy, otwiera artykuł Adama T. Witczaka „Konserwatyzm jako Styl”, oparty na godnej uwagi tezie, iż konserwatysta powinien nie tylko posiadać konserwatywne poglądy, ale i pić konserwatywne trunki, nosić konserwatywne ciuchy, słuchać konserwatywnej muzyki i rzucać w rozmowach konserwatywnymi bon motami – słowem, iż konserwatyzm powinien się wyrażać również w estetyce i w codziennych czynnościach, miast chować się za konformistyczną uprzejmością. Po tym oryginalnym wstępie wspomniani zostają klasycy myśli reakcyjnej – Nicolás Gómez Dávila (dr Krzysztof Urbanek „Ex Occidente lux”) i baron Evola (Marek Rostkowski „Idea państwa organicznego w myśli Juliusa Evoli”). W ramach demaskowania wymysłów ideologów postępu dr Rafał Łętocha rozprawia się z kłamstwem jakoby (tradycyjny) Kościół miał kiedykolwiek poprzeć demokrację („W obronie ładu prawdziwego”), zaś prof. Bogumił Grott przypomina pewnego intelektualistę, który śnił o totalitarnym, komunistycznym neopogaństwie („Jan Stachniuk i jego doktryna a czasy obecne”). Czytelnikom wreszcie, którzy chcieliby się dowiedzieć, jak współcześnie w Polsce spiskuje się przeciw demoliberalnej (nie)rzeczywistości, polecam doktora Gawła Strządały relację z VII Sympozjonu Europejskiego.
Na koniec został jeszcze dział kulturalny. Wypełnia go głównie esej Adama Witczaka „Skrrajnie prawicowy odlot”, penetrujący pomijane zazwyczaj wątki w biografiach idoli radykalnej prawicy. Okazuje się bowiem, że ci obrońcy Tradycji i poszukiwacze utraconego ładu znajdowali niekiedy upodobanie w rzeczach, które z jednym i drugim nie wiedzieć co mają wspólnego – na przykład w okultyzmie (Julius Evola), narkotycznych eksperymentach (Ernst Jünger) czy nawet, mówiąc oględnie, pedałowaniu (Yukio Mishima). Artykuł ks. Jarosława Wąsowicza SDB („Piłkarscy kibice – chuligaństwo, patriotyzm i polityka…”) podejmuje temat osławionych młodych fanów futbolu o ogolonych głowach – od zupełnie innej strony, niż czynią to schematycznie prasowi i – zwłaszcza – telewizyjni reporterzy. Telewizja jakoś nigdy nie pokazuje powiewających nad trybunami kibiców transparentów z napisami „Precz z komuną !” albo z przekreśloną facjatą „Che” Guevary. Prasa nie wspomina o tym, że podczas wojny w b. Jugosławii najwaleczniejsze serbskie oddziały szturmowe rekrutowały się ze stadionowych chuliganów klubu Crvena Zwezda … Tekst obfituje w tego typu ciekawostki, np. odwołuje się do wspomnień byłego uczetnika stadionowych zadym z ZOMO, który uważał się za kontrrewolucjonistę, a nazywał się … Donald Tusk (! – daliby Państwo wiarę, obserwując go dzisiaj ?).
Numer dopychają recenzje wydanej niedawno po polsku książki Ernst Jüngera „Sturm”, opus magnum Juliusa Evoli – pracy „Bunt przeciw nowoczesnemu światu” oraz ekskluzywnej edycji dzieł mistrza „czarnego westernu” Sama Peckinpaha. Ogólnie czwarty numer „Templum Novum” trzyma wysoki poziom intelektualny. Proponuje błyskotliwe i odważne proponuje błyskotliwe i odważne spojrzenie na rozmamłany świat demoliberalizmu i jego pseudo-kulturowej papki, nawiązując w tym do najlepszych tradycji nonkonformistycznej prawicowej prasy, zwłaszcza do pamiętnego „Stańczyka”. Tygodnik „Nasza Polska” zrecenzował kiedyś to pismo następującymi słowy: „Wydawanie niskonakładowych periodyków ideowych w Polsce jest wyraźnym sygnałem, że ferment intelektualny ogarnia na razie wąskie grono osób, lecz wywołana nim ‘fala uderzeniowa’ nieuchronnie ogarnie elity ‘prawicowe’ w Polsce. To kwestia czasu.” Oby, proszę Państwa, oby. Bez nadmiernego optymizmu. Na początek życzę redakcji „Templum Novum” skromnie – wzrostu nakładu i grona czytelników.
Adam Danek
Pismo dostępne w salonach sieci Empik. Szczegółowe informacje o innych miejscach jego sprzedaży i możliwości zamówienia znajdą państwo na stronie www.templumnovum.com .
Komentarzy: 5
- Stefan Sękowski środa, 25. lipca 2007
młodzi serbscy gwałciciele i mordercy byli kibolami... można się było tego domyśleć. Wychwalanie Degrelle'a dlatego że walczył z czerwonymi to tak, jakby wychwalać Beringa, ze walczył z brunatnymi. Zamazanie napisu "ofensywa narodowo radykalna" świadczy o tym, że faktycznie walczą z nią niestety inni wandale, spod znaku crvenej (?) zvezdy. Należałoby to hasło, wraz z falangą, ładnie zamalować, a następnym razem faszystowskim wandalom sprawić solidny wpiernicz przy malowaniu kolejnego hasła. Ponawiam zadziwienie Twoim zainteresowaniem niebezpiecznymi skrajnie nacjonalistycznymi ruchami. To, że za głoszenie groźnych haseł, równie groźnych, jak komunistyczne im nikt nie płaci, nie jest żadnym argumentem.
- Adam Danek środa, 25. lipca 2007
1. Bering był zbrodniarzem wojennym (i nie tylko), a Degrelle nie, co orzeczono nawet w Norymberdze. 2. Moje "zainteresowanie niebezpiecznymi skrajnie nacjonalistycznymi ruchami" - jak najbardziej :-) ! "Vivere pericolosamente! Żyjcie niebezpiecznie!" - jak mawiał Mussolini. 3. Jak masz jakichś znajomych pałkarzy tolerancji, demokracji itp., to oczywiście nasyłaj. Zobaczymy, kto komu spuści "solidny wpiernicz" :-) Sława ! Pozdrawiam serdecznie Adam Danek
- Stefan Sękowski środa, 25. lipca 2007
1. być może, ale wspierał zbrodniarza Hitlera i to absolutnie wystarczy. 2. mam nadzieję, że szybko się wyszumisz - podobnie jak młodzi antyglobaliści. Każdy wiek ma swoje prawa. 3. nie chodziło mi o wpiernicz za falangę, tylko za mazanie po ścianach. Zrobić to powinni mieszkańcy rzeczonego bloku, za niszczenie ich własności.
- Kowalski środa, 25. lipca 2007
A to te relikty socrealizmu (bloki) mają swoich właścicieli?
- Stefan Sękowski środa, 25. lipca 2007
tak. SMy.

