Adam Maksymowicz: Bitwa pod Legnicą
Kategoria: Opinie
niedziela, 17. lutego 2008
Tym razem nie chodzi tu o pamiętną bitwę z Mongołami pod Legnicą w 1241 roku. Nie mniej nawiązanie do tej dramatycznej klęski ma jakby dzisiejszą analogię zarówno co do istoty dramatu, jak i jego skutków. Choć nie ma obecnie obaw, że wojenne hordy z dalekiej Azji zaleją Polskę, to jednak jest coś na rzeczy, coś co każe z troską i zamyśleniem przyglądać się procedurze podejmowania współczesnych decyzji o przyszłości polskiej energetyki, a w tym wypadku o eksploatacji najtańszego paliwa jakim jest węgiel brunatny, którego największe złoża w Europie zalegają właśnie w okolicy Legnicy.
Pół wieku
Pięćdziesiąt lat temu rozpoczęto intensywne badania geologiczne mające na celu rozpoznanie i udokumentowanie złoża węgla brunatnego nazwanego umownie „Legnica” ze względu na bliskie jego położenie na północ od tego miasta. Dziesięć lat później zamknięto procedury dokumentacyjne, które w niczym niezmienione dotrwały do dnia dzisiejszego. W końcowej fazie robót terenowych miałem okazję uczestniczyć w badaniach hydrogeologicznych na tym złożu, które zakończono późną jesienią 1964 roku. Od tego czasu nieprzerwanie trwa dyskusja nad celowością, opłacalnością, techniką eksploatacji i ochroną środowiska. O ile w czasach PRL inwestycja ta była w jakiś sposób skrępowana przez rozmieszczone na terenie tego złoża jednostki wojskowej Armii Czerwonej dawnego ZSRR, to od ich usunięcia po 1990-tym roku, problem ten sam się rozwiązał. A tymczasem jest o czym dyskutować. Dotychczasowe badania wykazały, że jest to największe złoże w Polsce, położone w stosunkowo dobrych warunkach terenowych i cechujące się również stosunkowo korzystnymi parametrami geologiczno–górniczymi. Wobec narastającego deficytu energetycznego PRL zdecydowano się na pozostawienie w spokoju radzieckich towarzyszy uzbrojonych tu w broń rakietową i atomową. W tej sytuacji pod koniec lat siedemdziesiątych minionego wieku, bez większych dyskusji sięgnięto do najkorzystniejszego, lecz dużo mniejszego złoża węgla brunatnego „Bełchatów”. Dziś złoże to jest już w połowie wyeksploatowane i prawdopodobnie w ciągu najbliższych 30 lat przestanie istnieć. W to miejsce na znacznie dłuższy czas ma wejść eksploatacja złoża „Legnica”. Tak widzą to naukowcy, tak widzi to przemysł węgla brunatnego i wydaje się, że pogląd ten podzielają politycy, rząd i opozycja. Tyle tylko, że zgodna opinia co do celowości zagospodarowania tego złoża jakoś nie może przełożyć się nawet na elementarne działania przygotowawcze. A czas biegnie, czas ucieka.
Krakowska inicjatywa
W minionym roku postanowiono w skali krajowej przypomnieć istnienie złoża węgla brunatnego „Legnica” oraz związane z nim możliwości zaspokojenia narastającego deficytu energetycznego Polski. Okazją ku temu był Pierwszy Polski Kongres Górniczy, który odbył się we wrześniu minionego roku w pomieszczeniach Akademii Górniczo–Hutniczej w Krakowie. Jego sesje plenarną poświęcono zagadnieniom energetycznym zwracając uwagę na potrzebę eksploatacji złoża węgla brunatnego „Legnica”. Brak reakcji rządowej
na te propozycje zmobilizował „Komitet Sterujący im. Prof. Adama Stefana Trembeckiego Dla Przygotowania Zagospodarowania Legnickiego Zagłębia Górniczo – Energetycznego Węgla Brunatnego” do kolejnej inicjatywy poświęconej wyłącznie złożu „Legnica”. Na czele Komitetu po śmierci profesora A.S. Trembeckiego stanął w 2007 roku Rektor AGH prof. dr hab. Antoni Tajduś, a jego sekretarzami zostali dr hab. inż. Zbigniew Kasztelewicz profesor AGH i mgr inż. Kazimierz Kozioł z KWB Bełchatów. Komitet ten w połowie stycznia br. w auli AGH w Krakowie zorganizował jednodniowe sympozjum pt. ”Węgiel brunatny – szanse i zagrożenia rozwoju energetyki opartej na węglu brunatnym w I połowie XXI wieku w Polsce”. Na seminarium zaproszono członków Sejmowej Komisji Gospodarki, Skarbu Państwa i Energetyki, parlamentarzystów z regionów gdzie obecnie wydobywa się węgiel brunatny, jak również z regionów perspektywicznych, przedstawicieli Ministerstwa Skarbu Państwa i Środowiska RP oraz przedstawicieli branży węgla brunatnego, energetyki, biur projektowych, firm zaplecza przemysłowego, a także uczelni technicznych. Zebrani wysłuchali siedem referatów na ten temat. W każdym z nich z innego punktu widzenia przedstawiono uzasadnienie dla potrzeby eksploatacji tego złoża. Prezentację stanowiska nauki górniczej rozpoczął dr hab. inż. Zbigniew Kasztelewicz, prof. AGH przedstawiając stan górnictwa i energetyki węgla brunatnego w Polsce i UE. Bazę zasobową węgla brunatnego w Polsce przedstawił dr Jacek Kasiński z Państwowego Instytutu Geologicznego w Warszawie. Założenia Legnickiego Zagłębia Górniczo–Energetycznego Węgla Brunatnego zaproponował prof. dr hab. inż. Jerzy Bednarczyk z Poltegor–Instytutu we Wrocławiu. Analizę ekonomiczną opłacalności wydobycia węgla brunatnego ze złóż legnickich omówił prof. dr hab. inż. Kazimierz Czopek z AGH. Możliwości polskich biur projektowych przedstawili mgr inż. Janusz Bojczuk z Poltegor – Projekt we Wrocławiu i mgr inż. Norbert Wocka z SKW Biuro Projektowo – Techniczne w Zgorzelcu. Sesję referatową zakończył prof. dr hab. inż. Zbigniew Kasztelewicz wykładem na temat strategii rozwoju węgla brunatnego w I połowie XXI wieku w Polsce. Po krótkiej dyskusji, w której głos zabrali wszyscy zainteresowani przyjęto wnioski wspierające wygłoszone w referatach tezy i postulaty, które publikujemy oddzielnie. W dyskusji tej zaznaczył się podział na trzy grupy zainteresowanych środowisk związanych z nauką, przemysłem i władzą państwową. Tę ostatnią reprezentowali urzędnicy ministerstw oraz posłowie na Sejm RP.
Zgoda buduje
Przeprowadzone bardzo sprawnie, krótko i treściwie seminarium wykazało zgodne zapatrywania wszystkich trzech środowisk zainteresowanych rozpoczęciem eksploatacji złoża węgla brunatnego „Legnica”. Choć jest to na razie tylko zgoda werbalna, to do technicznych decyzji nadal jeszcze jest daleko. Przede wszystkim nie poruszono podstawowej sprawy dla dalszych prac dotyczącej uzupełnienia badań i prac geologicznych zakończonych w latach 60 – tych minionego wieku. Projekt tych badań powinien być już zlecony do wykonania. Jego wartość można określić w setkach tysięcy złotych. Biorąc pod uwagę, że jest to tylko rząd wielkości obarczony nawet znacznym błędem, trzeba zauważyć, że nie są to duże pieniądze dla tak potężnego przemysłu węgla brunatnego w Polsce. Jest nadzieja, że pieniądze te znajdą się zarówno w portfelach istniejących kopalń i elektrowni na węglu brunatnym, jak i w budżecie państwa i środkach pomocowych UE. Mało jest jednak prawdopodobne – choć należy o to zabiegać – aby w procesie inwestycyjnym uczestniczyła także KGHM Polska Miedź ze względu na wspólny interes rozwoju regionu w sytuacji wyczerpywania się złóż rud miedzi nadających się do przemysłowej eksploatacji. Wielowariantowy projekt uzupełniających badań geologicznych złoża węgla brunatnego „Legnica”, to dopiero wstęp do dalszych wydatków. W jego konsekwencji przypuszczalnie zapadnie decyzja o odwierceniu przynajmniej kilkudziesięciu otworów wiertniczych o średniej głębokości ok. 200 m. Koszt każdego z nich wyniesie ok. 300 tys. złotych plus 10 % kosztów dokumentacyjnych. Przyjmując tego rodzaju założenie, to pierwszy etap dalszego rozpoznania złoża łącznie z badaniami i nową dokumentacją wyniesie ok. 20 milionów złotych. Koszta wielowariantowych projektów eksploatacji złoża winne zmieścić się w połowie tej sumy tj. ok. 10 milionów zł. Łącznie prace przygotowawcze do podjęcia decyzji o rozpoczęciu eksploatacji złoża winne zmieścić się w sumie ok. 30 milionów zł. Na tej podstawie mogą być wykonane dalsze prace studialne, projektowe oraz dodatkowe badania, które realistycznie ocenia wspomniane studium ekonomiczne prof. Kazimierza Czopka na łączną sumę ok. 150 milionów zł. Orientacyjny koszt budowy kopalni ma wynieść ok. 6,6 mld zł w ciągu 12 lat, co daje przeciętny wydatek ok. 0,55 miliarda złotych rocznie. Przy tych nakładach kopalnia w ciągu 21 lat istnienia winna przynieść znaczące korzyści dla budżetu państwa, dla stabilizacji cen energii w Polsce oraz wpłynie na utrzymanie przynajmniej obecnego poziomu zatrudnienia w tym regionie kraju.
Koniec bitwy pod Legnicą
Wszystko wskazuje na to, że tym razem połączone siły polityki i przemysłu węgla brunatnego pod energicznym przywództwem krakowskiej nauki odniosą historyczne zwycięstwo pod Legnicą. Będzie ono bardzo ważne zarówno dla regionu, jak i dla kraju, gdyż w jego wyniku będziemy otrzymywać najtańszą energię, przynajmniej w tej samej proporcji co obecnie. Można powiedzieć, współczesna bitwa pod Legnicą, tym razem zakończy się zwycięsko. Dwa tygodnie później prognozy te potwierdził wicepremier Waldemar Pawlak, który spotkał się z organizatorami seminarium. Zapewnił on krakowskich naukowców i przedstawicieli przemysłu węgla brunatnego, że postulowana przez nich koncepcja polityki energetycznej dotyczącej węgla brunatnego zostanie uwzględniona w opracowywanej nowej Polityce Energetycznej Kraju, która w połowie br. powinna zostać uchwalona przez Sejm RP. Wspomniane seminarium i spotkanie z wicepremierem kończy zatem etap dyskusji, niezdecydowania, bierności i bezczynności w tej tak dla polskiej energetyki ważnej sprawie.
Adam Maksymowicz
Komentarzy: 3
- węgiel niedziela, 17. lutego 2008
zróbcie sobie księżyc za swoimi oknami, nasi dziadowie walczyli by ich potomkowie żyli w wolnej i niepodległej Polsce, ojczyźnie która chroni swoje dzieci, ziemi wolnej od zanieczyszczeni, gdzie płyną czyste wody, a dzieci rodzą się zdrowe...
- B.B. AGH-Bolesławiec niedziela, 17. lutego 2008
Kolejna szansa na rozwój, pracę dla ludzi, nowe możliwości , perspektywy dla nas i naszego regionu . Cóż nam pozostało ? Firmy upadają , młodzi uciekają za granicę , starszym ludziom jest wszystko obojętne . Jaka czeka nas przyszłość ? Czy przeciwnicy tego projektu widzą inne możliwości, alternatywę wobec pogarszającej się sytuacji !
- Adam niedziela, 17. lutego 2008
Polska potrzebuje energii. Stare elektrownie za kilka lat będa seryjnie zamykane. Mamy do wyboru, albo budować nowe elektrownie, albo energię sprowadzać z zagranicy. Tak bardzo dbający o ochronę srodowiska Niemcy wydobywają trzy razy więcej węgla brunatnego niż Polacy. To u nich nie budzi protestu bo ludzie maja prace, a nadmiar energii mozna drogo sprzedawać np. do Polski. Treeba zauważyć, że polska energia będzie ok. połowę tańsza od tej kupowanej za granica. Kupić jet bardzo łatwo, tyle tylko, że nie ma czym zapłacic, a jeżeli zapłacimy, to stajemy się kolonią w Europie, gdzie nic sie nie produkuje, a ludzie będa zyli w coraz większej biedzie. Oczywiście wybór należy do nas. czy mieć kłopoty z wydobyciem węgla brunatnego, czy żyć w biedzie i w zalezności od innych

