Adam Maksymowicz: Nieustannie się módlcie

Kategoria: Opinie

piątek, 15. lutego 2008

maksymowicz.jpgW dzisiejszych czasach pełnych pogoni za środkami do życia, za stanowiskami, funkcjami i innymi dobrami tego świata, potrzeba modlitwy na ogół dostrzegana jest symbolicznie, okazjonalnie, a nawet  powierzchownie. Brak jednak wiedzy, tradycji, poznawania i praktykowania modlitwy jest wyraźnie odczuwalny, czego dowodem jest liczne grono słuchaczy, którzy przybyli na drugie styczniowe spotkanie Duszpasterstwa Ludzi Pracy’90 w Legnicy, aby wysłuchać prelekcji na ten temat.

Homilia

Kolędą „Wśród nocnej ciszy….” rozpoczęła się Msza św., odprawiana w intencji: o dar dobrej modlitwy. Podczas homilii o. dr Tadeusz Henryk Słotwiński (OFM) odczytał list, jaki niedawno otrzymał od siostry zakonnej w Rzymie. Pisze ona ze szpitala, gdzie wraz z innymi siostrami pełni posługę wśród chorych. Ostatnio przybyła tu muzułumanka z chłopczykiem w wieku 5 lat, mówiąca po włosku. Jej synek Amir od dłuższego czasu był blady, poważny i smutny. W szpitalu rozpoznano złośliwego raka już znacznie rozprzestrzenionego w całym organizmie. Kiedy o tym usłyszała, zaczęła głośno płakać i szlochać, a potem biegiem pobiegła do szpitalnej kaplicy, w której akurat nikogo nie było. Zaczęła się gorąco modlić „Boże, który tu jesteś – ratuj!” Zakryła twarz powtarzając głośno te słowa z coraz większą determinacją. Nagle poczuła, że jest tu jeszcze jedna osoba. Przy ołtarzu stał młody mężczyzna, który powiedział: „Jestem tu ponieważ mnie wołałaś”. W tym momencie, ktoś wszedł do kaplicy. Odwróciła na moment głowę i kiedy ponownie spojrzała na ołtarz, mężczyzny już nie było. Jego wzroku, którym spojrzał na nią nie zapomni do końca życia. Po kilku dniach chłopczyk był całkiem zdrowy. Siostry zakonne słysząc o tym pokazywały jej obrazki z wyobrażeniem Pana Jezusa, aby powiedziała, do którego z nich był podobny. Niestety, nie przypominał on żadnego z nich.

Mistrz modlitwy
Po Mszy św. o. dr Tadeusz Henryk Słotwiński (profesor Wyższego Seminarium Duchownego Antonianum wygłosił prelekcję pt. „Modlitwa i życie”. Było to 21 spotkanie profesora z legnickim duszpasterstwem. W nawiązaniu do cytatów zamieszczonych w zaproszeniu – „Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego; Panie, naucz nas modlić się…( Łk 11,1) oraz „Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie (Ts 5,17), ks. profesor przedstawił stałą potrzebę uczenia się modlitwy. Modląc się uczymy się modlić. W każdej religii jest ofiara i w każdej jest modlitwa. Mistrzem modlitwy był Pan Jezus. Jego Imię jest modlący się. Co to znaczy modlić się nieustannie? Pan Jezus modlił się nieustannie. Przed każdą czynnością, choć krótką chwilę poświęcał modlitwie. Jako człowiek modlił się i rozmawiał z Ojcem. Pan Jezus modli się również na krzyżu słowami Psalmu XXI „ Boże, mój Boże, czemuś mnie opuścił”, „Ojcze w ręce Twoje powierzam Ducha mojego”. Czy Bóg może umrzeć? Bóg nie umiera nigdy, zawsze jest z nami, jest żywy i jest życiem. Pan Jezus umiera jako człowiek. Pan Jezus często modli się krótkimi aktami strzelistymi. Jest dla nas wzorem, który winniśmy naśladować i przyjmować Jego postawę. U Niego trzeba się uczyć modlitwy. Najwięcej o tym jak modlił się Pan Jezus mówi nam Pismo Święte, mówią o tym kolejne Ewangelie oraz listy św. Pawła. Niektóre z nich ksiądz profesor zacytował w celu lepszego ich zrozumienia, przyjęcia i zapamiętania.

Modlitwa w Piśmie św.  
Ewangeliczne wezwania do modlitwy notuje przede wszystkim św. Łukasz: „ Powiedział im też przypowieść, o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać…(Łk 18,1). „Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie… (Łk 21, 36). W swoich licznych listach św. Paweł stale wzywa do modlitwy. „Bóg bowiem, któremu służę w głębi mego ducha głosząc Ewangelię Jego Syna, jest mi świadkiem, jak nieustannie was wspominam, prosząc we wszystkich modlitwach moich, by kiedyś wreszcie za wolą Bożą nadarzyła mi się dogodna sposobność przybycia do was”. (Rz 1, 9-10). „Dziękujcie zawsze za wszystko Bogu Ojcu w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa” (Ef 5,20). „… – wśród  wszelkiej modlitwy i błagania. Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu”. (Ef 6,18). „Dziękuję Bogu mojemu, ilekroć was wspominam – zawsze w każdej modlitwie, zanosząc ją z radością za was wszystkich – ”(Fp 1,3-4). „…. ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem” (Fp 4,6). „Dzięki czynimy Bogu, Ojcu Pana naszego Jezusa Chrystusa, zawsze ilekroć modlimy się za was…” (Kol 1,3). „Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie. W każdym położeniu dziękujcie, tak jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was” (1Ts 5,16 –18). „Dlatego modlimy się zawsze za was, aby Bóg nasz uczynił was godnymi swego wyzwania, aby z mocą udoskonalił w was wszelkie pragnienie dobra oraz czyn płynący z wiary” (2Ts 1.11). Niech te kilka tylko cytatów zachęci nas do modlitwy w każdej sytuacji, w każdej chwili i w każdym czasie.

Ora et labora

Codzienny tryb życia, jego twarde wymagania związane z rywalizacją, potrzebą dominacji i splendorów władzy, choćby nawet najmniejszej mało pozostawiają czasu i okazji do skupienia i modlitwy. Życiowy kierat obowiązków, któremu staramy się podołać tak wciąga w swój wir, że na modlitwę starcza nam coraz mniej czasu, coraz mniej widzimy jej potrzebę. Coraz bardziej czujemy się zmęczeni, zniechęceni i przepracowani. Amerykański aktywizm człowieka nic nie widzącego poza pieniędzmi i pracą coraz bardziej upowszechnia się również w naszym kraju. Tego rodzaju styl życia zagraża całemu dorobkowi chrześcijaństwa w Europie i na świecie. To pierwsi Benedyktyni wprowadzili zasadę równowagi między modlitwą i pracą, które nawzajem się wzmacniają i realizują w szczęściu człowieka na ziemi. Tą zasadą jest hasło „Módl się i pracuj” (Ora et labora). Właśnie modlić się i pracować. Nie tylko się modlić, a prace zostawić innym. I nie tylko pracować bez przerwy zapominając o modlitwie. Obie czynności trzeba wykonywać łącznie. Praca bez modlitwy staje się niewolnicza, uciążliwa i nieludzka. Modlitwa bez pracy nie ma swego przełożenia w czynie, pozostawiając pracę samej sobie, z wyżej wymienionym skutkiem.  Jak pisze Orygenes (185 –254) „Ten tylko modli się nieustannie, kto modlitwę łączy z czynami, a czyny z modlitwą…” Pan Jezus przed podjęciem działalności publicznej przez 40 dni modlił się na pustyni. W Jerozolimie Pan Jezus całe noce spędzał na modlitwie, a na drugi dzień nauczał.

Nieustannie się módlcie
W nawiązaniu do małej książeczki pt. „Opowieści pielgrzyma” napisanej w Rosji w drugiej połowie XIX wieku, przez nieznanego autora, o. profesor przedstawił poszukiwania – prostego rosyjskiego chłopa – znaczenia ewangelicznego wezwania „ nieustannie się módlcie”. Co to znaczy nieustannie się modlić? Czy to możliwe, podczas wypełniania codziennych obowiązków? Kto może nauczyć „nieustannego modlenia się”? Pytania te tak niepokoją bohatera „Opowieści”, że przemierza kraj wzdłuż i wszerz nie znajdując u nikogo zadowalającej odpowiedzi. Aż wreszcie trafia do „starców” – pustelników, którzy podjęli się nauczyć nieustannej modlitwy spragnionego pielgrzyma. Sięgają oni do wielotomowego dzieła o życiu duchowym napisanego na podstawie mistyków Kościoła greckiego pierwszych wieków nazwanej Dobrotolubije. Nie wdając się w szczegółowe rozważania w księdze wyczytano, że trzeba stale powtarzać jedną modlitwę. Najlepiej najprostszą „Panie Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną”. Na początek miał modlitwę tę na różańcu odmówić trzy tysiące razy! Stoisz czy siedzisz, chodzisz czy leżysz, mów ciągle „Panie Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną”. Początkowo szło mu to trudno, potem coraz lepiej, a kiedy po kilku dniach już opanował mówienie dziennie trzy tysiące razy tę samą modlitwę znów zgłosił się do „starca”. Ten go pochwalił i zadał mu to samo tylko sześć tysięcy razy dziennie. Z trudem dokonał i tego. „Starzec” go pochwalił i zadał dwanaście tysięcy razy dziennie. Początkowo nie mógł podołać, nawet język i szczęka go bolała, ale z wielkim trudem z każdym dniem z większym zadowoleniem i radością wymawiał wskazaną ilość razy tę prostą modlitwę. Kiedy zgłosił się kolejny raz do „starca” i zapytał, co ma dalej czynić, ten odpowiedział, że już nic, bo modlitwę tę ma w swoim sercu i zawsze już będzie ją nieustannie odmawiał.

Nieustanna modlitwa
To nie tylko ta powtarzana bez przerwy jak w „Opowieściach pielgrzyma”, ale też ta wyryta w murze, tablicy, odlewie, na krzyżu, na obrazku i na przydrożnej figurze. Przechodząc obok widzimy jej treść i skupiamy uwagę na Bogu. To też forma nieustannej modlitwy. Takie tablice z modlitwami w języku polskim umieścili żołnierze z „Armii Andersa” w czasie drugiej wojny światowej:  w Ain Karem w świątyni Nawiedzenia Matki Bożej u św. Elżbiety z tekstem Magnificat, w świątyni narodzenia Jana Chrzciciela z tekstem Benedictus oraz na Górze Oliwnej w świątyni „Pater noster”. Podobne inskrypcje zawieszone zostały na kilku stacjach drogi krzyżowej w Jerozolimie.
W krótkiej notatce nie sposób oddać wszystkich form, aspektów i przykładów nieustannej modlitwy, jakiej wzorem był też papież Jan Paweł II, którego znane jest powiedzenie, że „kto śpiewa dwa razy się modli”. Zapowiadając ciąg dalszy swoich rozważań o modlitwie o. profesor prosił aby były to zawsze „rozmowy niedokończone”.
Adam Maksymowicz


Dodaj swój komentarz:


Ankieta

    • Najlepszy parlamentarzysta:

      Zobacz wyniki

      Loading ... Loading ...

  • Odsyłacze