Adrian Nikiel: Rewolucja – demokracja – terror

Kategoria: Opinie

poniedziałek, 17. marca 2008

nikiel.jpgProfesor Bronisław Baczko… Człowiek, którego odruchowo kojarzylibyśmy z historią i myślą polityczną lewicy, jako jednego z czołowych ideologów stalinizmu w Polsce, późniejszego rewizjonistę i emigranta. Mogłoby się wydawać, że tak umiejscawiany na mapie ideowej Autor nie ma nic do przekazania ludziom Prawicy. Wcześniejsza nominacja do nagrody Nike dodatkowo podkreśla intelektualne związki ze środowiskiem wyznawców „Gazety Wybiórczej”.

Wbrew wszelkim obawom p. profesor napisał xiążkę ważną, którą każdy prawicowiec przeczytać powinien. Fakty pozornie są znane i w pierwszej chwili wydaje się. że trudno napisać coś nowego, oryginalnego, co byłoby ważnym uzupełnieniem dla wiekopomnych dzieł Gaxotte’a, Sechera, x. Poradowskiego, Carrolla i innych historyków lub myślicieli. Być może okoliczność, że p. Baczko przebył pewną drogą od stalinizmu, kolejnego wcielenia ducha rewolucji antyfrancuskiej, pozwala Mu jednak spojrzeć inaczej, zinterpretować „na świeżo” wydarzenia i idee, o których – można by sądzić – wiemy już wszystko.

„Jak wyjść z Terroru. Termidor i rewolucja”, to xiążka, której punktem wyjścia są wydarzenia, jakie rozegrały się w 1794 tzw. 9 termidora. Czyli nie upadek Bastylii, nie narzucenie Konstytucji Cywilnej Kleru, nie masakry wrześniowe, nie zamordowanie Ludwika XVI, lecz upadek jednej z form rewolucyjnej tyranii – rządów Maxymiliana Robespierre’a - jest wskazany jako wydarzenie przełomowe, wokół którego ogniskuje się cała narracja. Nowością, przynajmniej dla mnie, była informacja, iż przeciwnicy Robespierre’a oskarżyli go o chęć ogłoszenia się Królem Francji i zamiar poślubienia królewny Marii Teresy (więzionej w Temple). Na dużą skalę fabrykowano „dowody”, a na ich podstawie - oskarżenia. Jak pisze p. Baczko, zadziwienie tymi absurdalnymi pogłoskami było dla Niego pretextem do napisania tak obszernego (319 stron druku + liczne ilustracje) eseju.

Główną zasługą Autora jest z pewnością precyzyjne udowodnienie, że każdy, kto oskarża Terror, w konsekwencji oskarża Rewolucję, a kto to czyni, musi równie konsekwentnie wystąpić przeciwko demokracji. Zdawali sobie z tego sprawę zarówno sami rewolucjoniści, także ci, którzy zdążyli unieść swoje głowy przed gilotyną, jak też krytycy rewolucji. Dlatego po 9 termidora roku II przedmiotem sporów w gronie uzurpatorów było to, jak „wyjść z twarzą”: zakończyć masowe mordy, zaprowadzić minimum stabilizacji nowej władzy i nowych majątków, a jednocześnie czynić to wszystko z rewolucyjną frazeologią na ustach. Warto zauważyć, że te frakcje rewolucyjne, które przegrywały kolejne bratobójcze spory, z dnia na dzień „okazywały się” zakonspirowanymi gniazdami kontrrewolucjonistów i zwolenników Restauracji. Z kolei ci, którzy przeżyli, starali się udowadniać, że akurat oni nie są winni jakichkolwiek wypaczeń procesu rewolucyjnego (lub „tylko wykonywali rozkazy Konwencji”). Analogie z rozmaitymi „burżuazyjnymi”, „prawicowymi” i „nacjonalistycznymi” odchyleniami nasuwają się same. Podobnie – proces uwłaszczenia czerwonej nomenklatury.

Przy wszystkich moderacyjnych skłonnościach termidorian, często zresztą również byłych jakobinów z francuską krwią na rękach, nie było mowy o ukorzeniu przed prawowitym Królem, do śmierci więzionym Ludwikiem XVII. Przeciwnie, rozprawa z Robespierre’em, a później z jego zwolennikami z terenu całej Francji, odbywała się pod hasłem obrony rewolucyjnej, „prawdziwej” wolności przed próbami odrodzenia w jakiejkolwiek formie monarchii vel „tyranii”. W tej propagandowej interpretacji Terror miał służyć wymordowaniu obrońców tejże wolności i przywróceniu ancien regime’u. Natomiast rocznicę zamordowania Ludwika XVI ustanowiono świętem narodowym, bynajmniej nie w akcie expiacji…

Pan Baczko nie ogranicza się do zaprezentowania rewolucyjnych teoryj, obszernie, na podstawie dokumentów źródłowych, relacjonuje niewyobrażalne zbrodnie, jakie zostały popełnione w imię antyfrancuskiej republiki. Demokracja musi być bogato podlewana krwią… Zbrodnie nie ograniczały się do wiernych poddanych Króla, których mordowano na wiele wyrafinowanych sposobów (a gilotyna w porównaniu z nimi była istną pieszczotą), lecz wymierzone były w historię i kulturę Francji. Rewolucja to „nowy początek”, więc mord założycielski na rodzinie królewskiej został uzupełniony przez niszczenie królewskich posągów, kościołów, zamków, dokumentów, dzieł literackich i innych przejawów tradycji Królestwa. Zdziczenie osiągnęło rozmiary tak wielkie, iż wzbudziło nawet sprzeciw „władz” rewolucyjnych.

Esej p. profesora jest ważny, gdyż jednoznacznie wskazuje, że nie może być mowy o „dobrych stronach” i „pozytywach” rewolucji - nie ma w niej nic wartościowego. Również jej „łagodne” etapy są zabójcze dla państwa i społeczeństwa, dla Ładu. Rewolucjoniści antyfrancuscy odwoływali się, co zrozumiałe, do wcześniejszej o półtorej wieku rewolucji w Anglii. Nawet obelgi, jakimi obrzucano obalonego Robespierre’a, nawiązywały do osoby Cromwella. Z kolei rewolucja we Francji okazała się – łącznie z termidorem – prefiguracją wszystkich nowoczesnych procesów rewolucyjnych.

Współczesne demokracje odwołują się do „tradycyj demokratycznych”, jakie stały się krwawym zwieńczeniem tzw. Oświecenia, posługują wynikającą z tych tradycyj frazeologią „praw człowieka”, co tylko potwierdza ich totalitarny charakter. Kto oskarża Rewolucję, oskarża demokrację.

Osobne słowa uznania należą się wydawnictwu słowo/obraz terytoria, które przygotowało naprawdę doskonałą publikację. Twarda oprawa, obwoluta, bardzo bogata ikonografia, kalendarium i przypisy w opracowaniu p. Moniki Milewskiej (autorki głośnej xiążki „Ocet i łzy”) – pełna elegancja. Pozostaje mi marzyć, że słowo/obraz terytoria opublikuje kiedyś moje dzieła… Oraz że wszystkie prawicowe publikacje w Polsce będą wydawane z równie wielką dbałością edytorską (z której zresztą wydawnictwo jest znane). Dużym plusem jest to, iż p. Milewska w swoim kalendarium nie pisze – co jeszcze czasami zdarza się w publicystyce i popularnych opracowaniach – że kolejni następcy nieszczęsnego Ludwika XVI to np. pretendenci do tronu, delfin, lecz określa ich (zgodnie z faktami i prawami fundamentalnymi Francji) tytułem królewskim.

Po przeczytaniu tej xiążki każdy uczciwy człowiek musi stać się monarchistą.

Adrian Nikiel

Bronisław Baczko, Jak wyjść z Terroru. Termidor a Rewolucja, przełożył Wiktor Dłuski, Gdańsk 2005.
http://www.slowo-obraz.terytoria.com.pl


Dodaj swój komentarz:


Ankieta

    • Najlepszy parlamentarzysta:

      Zobacz wyniki

      Loading ... Loading ...

  • Odsyłacze