Aleksander Majewski: Katoliku, płać za zboczenia!

Kategoria: Opinie

sobota, 7. lipca 2007

MajewskiUnia Europejska, która bohatersko walczy o prawa człowieka i wytrwale zajmuje się wyzwalaniem swojego proletariatu- wszelkiej maści dewiantów, nieustannie odsłania swoje oblicze – Związku Socjalistycznych Republik Europejskich. Ostatnio jednak nie ogranicza się do ochrony „uciśnionych” homosiów, ale przystępuje do ofensywy. Ofensywy, która de facto jest finansowana również przez ludzi u których trendy kulturowe, lansowane przez euro-sojuz wywołują odruch wymiotny.
 
  Na początku lipca, tego roku, Komisja Europejska  raczyła nas 44- sekundowym filmikiem „reklamowym”, na którym możemy zobaczyć kilkanaście scen erotycznych- w tym z udziałem gejów i lesbijek. P. Martin Selmayer, rzecznik unijnej komisarz ds. mediów i społeczeństwa informacyjnego p. Viviane Reding, powiedział, że to artystyczne kino, z którego powinniśmy być dumni. No cóż, jak widać wiara w piewców nowego porządku jest nadal żywa. Bo, jakże to tak? Jak to można nie wielbić   Jean-Pierre’a Jeuneta, Pedra Almodovara, Bernarda Bertolucciego i Larsa von Triera? 

  I te pytania już wystarczą przeciętnym zjadaczom chleba, którzy wiecznie z otwartą paszczą obserwują zachodzące wokół nich zmiany, do których głów można wbić każdą bzdurę, byle podaną w odpowiedniej formie. Formie, która wydaje im się czymś z wyższej półki, czymś co zatuszuje ich wieczne kompleksy.

  Istnieje jednak i grupa młodzieńców, która i bez tych górnolotnych pytań zaaprobowałaby działanie euro-sojuza, a są to młodociani komsomolcy, którzy pełni zapału będą głosić wizję „wspaniałej przyszłości”, jaka to otwiera się przed polskim ciemnogrodem! W imię  nowego ładu, a jakże!

  Tyle tylko, że przez takich pożytecznych idiotów, ludzie, którym tradycyjne wartości są bliskie, również będą musieli zapłacić za popularyzacje filmów, na których możemy zobaczyć stosunki płciowe panów z paniami, panów z panami i wreszcie pań z paniami. Wszakże film jest reklamowany jako twór finansowany z funduszy UE, a że do „wspólnego dobra” trzeba dopłacać, to płaćmy i my Polacy-katolicy!

   Miałem już napisać, że to kolejny przykład na śmierć zasady „Chcącemu nie dzieje się krzywda”, bo właśnie jesteśmy świadkami okradania ludzi  (bo przecież treści owego filmiku są zupełnie obce). Ale sięgnąłem pamięcią kilka lat wstecz i doszedłem do wniosku, ze z ową rzymską maksymą tak do końca nie jest. Ano przyszedł mi na myśl obecny metropolita warszawski, abp Józef Nycz, który jeszcze jako biskup pomocniczy w diecezji krakowskiej, 1 maja 2004 roku kazał bić w dzwony, na znak wiwatu. No, a abp Nycz przypomniał pozostałą część postępowego duchowieństwa, która to mocno zaangażowała się we wtrącenie nas w ramiona „braci eurpejskiej”. Owocem tej pracy był wynik referendum. A więc jak to jest z tą maksyma rzymską? Czyż nie obowiązuje w tym przypadku?- mogliby zapytać szyderczo dostojnicy organów UE. Eh, volenti non fit iniuria…   

           W dniu, w którym piszę te słowa, Benedykt XVI wydał dokument, zezwalający na odprawianie „Mszy trydenckiej”. Mam nadzieję, że to nie koniec powrotu do dobrych tradycji Kościoła. Być może, przyjdzie czas i na odnowę ducha w Kościele katolickim, a wówczas Watykan ostatecznie wyzwoli się spod cienia czerwonej gwiazdy, obecnie otoczonej dwunastoma gwiazdkami.

Aleksander Majewski

Autor jest Prezesem Sekcji Młodzieżowej UPR w Ciechanowie i Z-cą Redaktora Naczelnego Serwisu eCzas.net. Publikował już m.in: w “Racji Polskiej”, “idź Pod Prąd” i “Liberum veto!”


1 komentarz

  1. Teofil sobota, 7. lipca 2007

    Przed referendum unijnym wszędzie było pełno euroentuzjastów. Euroentuzjastów nikt nie siał, a gdzie się ruszyłeś wszędzie tkwili na swych pozycjach i na wszelkie możliwe sposoby mamili społeczeństwo rzekomymi luksusami i zyskami z UE, efekty zaczynamy dostrzegać choć do trujących owoców dojdziemy w niedalekiej przyszłości.

Dodaj swój komentarz:


Ankieta

    • Najlepszy parlamentarzysta:

      Zobacz wyniki

      Loading ... Loading ...

  • Odsyłacze