Aleksander Majewski: Kościół po stronie socjalizmu czy wolności?

Kategoria: Opinie

środa, 28. listopada 2007

majewski.jpgW październikowym numerze „Opcji na prawo” x. Rafał Trytek w artykule „Czy socjalizm może być chrześcijański?” ukazał niemoralność tegoż ustroju w świetle prawa naturalnego, jak i Bożego. Warto jednak zwrócić uwagę co na ten temat pisali papieże XX wieku, a przede wszystkim Jan XXIII, przez wielu określany ojcem modernizmu. Jak się okazuje, papież przyjmujący dewizę „Obidientia et pax” nie tylko w kwestiach religii, ale również społecznych, znacznie odbiegał od swoich wielkich poprzedników.

Następca Piusa XII, to niewątpliwie postać, której nie trzeba specjalnie przedstawiać szerszemu gronu czy to katolików czy laików. Dla pierwszych na zawsze pozostanie on symbolem przeciwstawienia się wielowiekowej Tradycji Kościoła, dobrym „papą” wyłącznie dla ateistów i człowiekiem, który zrezygnował z prymatu Kościoła katolickiego na rzecz tolerancji religijnej. Za to, dla drugiej strony Jan XXIII to przykład prawdziwie tolerancyjnego przywódcy Kościoła, pełnego poczucia humoru życzliwego człowieka i wreszcie papieża, który sprawił, że „Kościół otworzył się na ludzi”. Jednak powierzchowne powoływanie się na poprzedników, których trudno posądzać o modernistyczne zapędy, było solą w oku heretyków, którzy życzyliby sobie całkowitego zerwania z Tradycją apostolską. Z wiadomych przyczyn Jan XXIII uczynić tego nie mógł, ale za to swoje odwołanie do myśli poprzednich papieży ograniczył w znacznym stopniu tylko do nauki społecznej.

Należy jednak postawić pytanie czy faktycznie Społeczna Nauka Kościoła w wydaniu Jana XXIII miała ten sam cel, co „Rerum novarum” Leona XIII czy chociażby orędzie Piusa XII, wygłoszone na Zielone Święta w 1941 r.

Encyklika „Mater et magistra” (bo o niej mowa) powstała w 1961 r., czyli rok przed rozpoczęciem obrad II Soboru Watykańskiego, w III roku pontyfikatu Jana XXIII. Początek lat sześćdziesiątych, to czas stopniowego przyzwyczajania się do żelaznej kurtyny i już dobrego scementowania pojałtańskich decyzji, ale jednocześnie nowych niepokojów, które nie odeszły wraz ze śmiercią, tak uwielbianego przez Zachód „wujka Joe”. Komunizm, który przeszedł swoistą odnowę w swoim mateczniku, mógł teraz przystąpić do ofensywy, nie tylko militarnej, ale również kulturowej. Takie uderzenie wymagało szybkiej reakcji kogoś, kto miał Autorytet, będący w stanie stawić czoło czerwonej pladze intelektualnej, która mogła ogarnąć całą Europę. Taką osobą z całą pewnością mógł być Papież. Jan XXIII w tak decydującym momencie odniósł się do Katolickiej Nauki Społecznej, tyle, że analizując ją w dość zastanawiający sposób.

Encyklika „Mater et magistra”, była w założeniu kontynuacją „Rerum novarum” Leona XIII, „Quadragesimo Anno” Piusa XI i nauczania innych papieży, którzy mieli wpływ na kształtowanie się Katolickiej Nauki Społecznej. Jan XXIII napisał we wstępie do niej, że powstała z uwagi na konieczność sprecyzowania myśli poprzedników. Należy jednak postawić pytanie na czym wspomniane sprecyzowanie miało polegać. Czy na tym, aby prawa ekonomii przybrały formę zakazów i nakazów moralnych, a nieomylność papieża ogarnęła również i rewiry gospodarcze? Zarówno Leon XIII, Pius XI, jak i Pius XII nie wskazywali jak rozwiązywać problemy poprzez bawienie się w ekonomistów, ale sumiennie nawoływali do zachowania pamięci o przesłaniu Ewangelii i przestrzeganiu I Przykazania Dekalogu. Leon XIII twierdził, że kapitalizm nie jest w stanie zapewnić całkowitego szczęścia osobie ludzkiej i nie może zastąpić Boga. Autor „Rerum novarum” w sposób jednoznaczny potępił komunizm, co uczynili również jego następcy. Niestety takiej jednoznaczności brakuje w „Mater et magistra”, gdzie prędzej można się doszukać otwartej krytyki wolnego rynku, aniżeli socjalizmu.

Duże znaczenie ma również sytuacja w jakiej zostały opublikowane wymienione wcześniej encykliki. „Rerum novarum” powstała w czasie wielkich przemian, kiedy to prosta, katolicka ludność była kuszona wizją nowej, lepszej przyszłości przez rozmaite ruchu socjalistyczne i komunistyczne. Leon XIII wysunął alternatywę, wskazał katolickim robotnikom, że komunizm jest ścieżką prowadzącą na zatracenie, a prawdziwy ratunek jest jedynie w Bogu. Według papieża zadaniem Kościoła było wspieranie dzieła pojednania między pracodawcami i pracownikami, poprzez nieustanne przypominanie praw i obowiązków wszystkich zainteresowanych. Taka sama idea przyświecała Piusowi XI, który w „Quadragesimo anno” wiele poświęcił konieczności consensusu między pracownikami a pracodawcami, ale nie określał jak wspomniane umowy miałyby wyglądać - pozostawił to w gestii zainteresowanych.

Na tym tle widać, że „Mater et magistra” Jana XXIII odbiega od swoich wielkich poprzedniczek. Papież nakreślił w niej konkretne rozwiązania, ale czy aby na pewno słuszne? Czytając encyklikę można odnieść wrażenie, że nie mamy do czynienia z dokumentem, wydanym przez papieża, ale deklaracją programową partii o profilu ludowym! Sporą uwagę Jan XXIII poświęcił kwestii rolnictwa i relacji, jakie winny jego zdaniem łączyć wszystkie sektory gospodarki (łącznie z tymi, które są całkowicie nieefektywne!). Ponadto Jan XXIII postawił znak zapytania (o ile całkiem nie zanegował) wartości, jaką jest Własność. Co prawda przyjęło się, że „Mater et magistra” wzorem „Rerum novarum” opowiada się za własnością prywatną, tyle tylko, że ta druga nawołuje do wspomagania biednych, zaś encyklika Jana XXIII w sposób zdecydowany stwierdza, iż własność wypracowana przez jednostkę nie może należeć do niej, ale musi stać się własnością społeczną z której każdy ma prawo skorzystać. Taka teza może wzbudzać zakłopotanie wśród katolików, tym bardziej, gdy przypominają sobie o głównych założeniach marksizmu. Wykluczenie realizmu z encykliki „Mater et magistra” uczyniło z niej dokument niekompletny, znacznie odległy od „Rerum novarum”, gdzie Leon XIII zgodnie z prawdą stwierdził, iż ani Kościół, ani państwo nie są w stanie rozwiązać wszystkich trudności społecznych.

Z podobnym realizmem możemy zetknąć się w twierdzeniach katolickich kapłanów minionych wieków. Za przykład można podać Kajetana, słynnego komentator Akwinaty, wedle którego „słuszna cena, jaka w danym momencie może kupujący zapłacić, zakładając zwykłą znajomość rzeczy oraz nieobecność oszustwa przymusu”. Z kolei Martin de Azpilcueta Navarrus (o którym w swoim eseju „Ku społeczeństwu wolności i cnoty” napisał o. Robert Sirico) już w XVI w. stwierdził, że regulacja cen jest zbyteczna w czasach obfitości, a ewidentnie szkodliwa w porze głodu. Także współcześni katoliccy myśliciele kładą nacisk na konieczność liczenia się z realiami w walce z biedą. Prof. James Sadowsky SJ twierdzi, że rozsądna odpowiedź chrześcijanina na biedę musi uwzględniać prawa ekonomii. W jego książce „Chrześcijanina odpowiedź na ubóstwo” znajdujemy takie oto słowa: „Jeżeli chrześcijanie mają mierzyć się z dramatem ludzkiej biedy, to przede wszystkim muszą zorientować się, które spośród działań politycznych (…) są z nim związane i właściwie je rozpoznać. Gdy lekarz ma ulżyć w chorobie, musi zacząć od wyjaśnienia jej przyczyny. Jeśli wszyscy ci, którzy wierzą i nazywają siebie chrześcijanami, chcą czynić w stosunku do biednych rzeczy właściwe, muszą też od tego zacząć”.

Jak widać Kościół zawsze stawał po stronie wolności gospodarczej, a w trudnych okresach dziejowych musiał te idee łączyć z koncepcjami solidarności społecznej, czego kwintesencją była wspaniała nauka wielkich papieży, wyrażona w encyklikach. Dziwi zatem zwrot, jaki obrał Jan XXIII, który choć odwoływał się do nauki poprzedników, w znaczący sposób odszedł od jej standardów. Podobnie jak zdziwienie, a raczej niesmak może budzić próba ożenku pojęcia „godności osobistej” (którego autorstwo przypisuje się Piusowi XII) z wolnością sumienia, którą spopularyzował Sobór Watykański II. Gdy porównamy słynną encyklikę papieża Grzegorza XVI „Mirari vos” z 15 sierpnia 1832 roku, a także „Quanta cura” (1864) Piusa IX, oraz „Immortale dei” (1885) „papieża robotników” z soborową deklaracją „Nostra aetate” (1965), to natychmiast dostrzeżemy radykalną zmianę w oficjalnym nauczaniu Kościoła Rzymskiego. Szkoda tylko, że radykalne zmiany dotyczą tych rewirów, które nie powinny ulec nowinkom.

Aleksander Majewski

Artykuł ukazał się w listopadowej „Opcji na Prawo”


Dodaj swój komentarz:


Ankieta

    • Najlepszy parlamentarzysta:

      Zobacz wyniki

      Loading ... Loading ...

  • Odsyłacze