Aleksander Majewski: Święty Marcin Luter?!

Kategoria: Opinie

wtorek, 8. lipca 2008

aleksandermajewski.JPGJeśli popatrzeć na historię Kościoła, nigdy nie dochodziło do sytuacji, gdy katolicki hierarcha całkowicie świadomie podnosiłby do rangi Prawdy herezję, która została potępiona przez Nieomylne Magisterium. Żyjemy jednak w dość specyficznych czasach i od niemal 50 lat wyznawcy tzw. „nowej teologii” starają się całkowicie zanegować te elementy nauki Kościoła Rzymsko-katolickiego, które nie byłyby zgodne z „duchem czasu”- czasu, w którym do rangi sacrum zostaje podniesiona filozofia Kanta i Hegla. Jednym z nich jest JE ks. Karol kard. Lehmann, były przewodniczący Episkopatu Niemiec, który niedawno zadeklarował chęć wzięcia udziału w „Święcie Reformacji” w 2017 roku.

Żyjący w I połowie XX w. św. Maksymilian Maria Kolbe, będący świadkiem wystąpień masonerii mówił: „Ekumenizm jest wrogiem Niepokalanej” odwołując się tym samym do Nauki Kościoła, wyrażonej przez wielu Papieży. Np. Pius XI w swojej encyklice „Mortalium Animos” z 1928 r. pisał: „Pracy nad jednością chrześcijan nie wolno popierać inaczej, jak tylko działaniem w tym duchu, by odszczepieńcy powrócili na łono jedynego, prawdziwego Kościoła Chrystusowego, od którego kiedyś, niestety, odpadli”, co jednoznacznie określa, że jedność chrześcijan można rozumieć tylko i wyłącznie jako powrót niekatolików do Kościoła Chrystusowego (Rzymsko- katolickiego).

Ale co tam św. Maksymilian Maria Kolbe, co tam św. Pius X („Protestantyzm uczynił pierwszy krok; modernizm - drugi. Następny prowadzi do ateizmu.”) czy Leon XIII („Ale zgubna ona i opłakana gonitwa za nowościami, jaka wszczęła się w XVI wieku, kiedy najprzód zamieszanie sprawiła w chrześcijańskiej wierze”) - kard. Lehmann wie lepiej czym jest protestantyzm i nie widzi nic niestosownego w uczczeniu 500. rocznicy Reformacji, która od początku była traktowana jako cios zadany Mistycznemu Ciału Chrystusa- Kościołowi. Ba, ale żeby mieć to na uwadze trzeba w tenże Kościół wierzyć, a co do tej wiary biskupa Moguncji można mieć wątpliwości. Otóż w marcu zeszłego roku ten niemiecki purpurat oświadczył publicznie, że nie wierzy w Kościół ani w chrześcijaństwo (sic!). Miało to miejsce podczas dyskusji z obecnymi w studiu buddystą Nonne Bhikshuni Tenzin Wangmo oraz przewodniczącym antyreligijnej fundacji im. Giordano Bruno - Michaelem Schmidt-Salomon prowadzonej na antenie stacji “Südwestrundfunk”. Deklaracja na tyle zaskoczyła prowadzącego audycję, że poprosił o jej powtórzenie, a ks. kardynał z wielką przyjemnością to uczynił, za nic mając sobie słowa katolickiego Credo: „Wierzę w Jeden, Święty, Powszechny i Apostolski Kościół”, co zresztą całkiem słusznie wytknął mu antyklerykalny rozmówca, któremu nie mieściło się w głowie, jak katolicki biskup może zaprzeć się własnej wiary.

Hierarcha w ciągu swojej wieloletniej działalności ekumenicznej (bo czy można użyć tu słowo „duszpasterskiej”?) prowadził dialog nie tylko z luteranami, ale również żydami. Ciekawe tylko czy ks. Karol kard. Lehmann nie podpadnie swoim judaistycznym przyjaciołom. Purpurat bowiem, w swoim ekumenicznym zapale wyraził przekonanie o związku Marcina Lutra- ojca Reformacji z mistyką i duchowością zakonną późnego średniowiecza, co znając przewrażliwienie rabinów, może wywołać u nich wielki zgrzyt. Bo jakże to, budować dialog patrząc przez pryzmat ciemnogródzkiego średniowiecza! A jeśliby zaufać wiedzy historycznej „starszych braci w wierze” można spodziewać się jeszcze większego klangoru z powodu osoby samego Lutra, który słynął z niewybrednych określeń rzucanych pod adresem żydów. To właśnie Luter w swoim traktacie napisał: „Po pierwsze spalić synagogę, a to co nie chce spłonąć, zasypać ziemią, aby żaden człowiek nie zobaczył kamienia ani żużlu na wieki”. Można tylko przypuszczać jak nagimnastykuje się ks. Walter kard. Kasper, który z jednej strony będzie musiał udobruchać jak zwykle urażonych żydów, a z drugiej nie zakłócać dialogu katolicko-protestanckiego. Cóż, w końcu stanowisko Przewodniczącego Papieskiej Rady do Spraw Popierania Jedności Chrześcijan zobowiązuje…

Zapewne, co niektórzy powiedzą, że od 50 lat panuje inna teologia- teologia Kościoła „otwartego”, „radosnego”, pokładającego nadzieję w consensusie i szukającego pierwiastka Bożego w każdej wspólnocie wyznaniowej. Tyle tylko, że ten „nowy Kościół” pod wpływem słynnego aggiornamento wyrzekł się swojej dominacji i niemal dwutysięcznej Tradycji, burząc ołtarze, a jak zauważył Ernst Junger „Walące się ołtarze są siedliskiem demonów”. Dlatego też w ruinach osłabionej wiary zalęgły się ciągotki do socjalizmu (niewiele mającego wspólnego z prawdziwą Katolicką Nauką Społeczną), osłabienie dyscypliny w seminariach (prowadzące do „rozkwitu” pedofilii i homoseksualizmu wśród kapłanów) oraz apologia demokracji. Skoro nie udało się nawrócić świata do Chrystusa, współczesny kler chce „nawrócić” Kościół do współczesnego świata. A wszystko pod patronatem Marcina Lutra…

Aleksander Majewski

Artykuł ukazał się w tygodniku “Najwyższy CZAS!” (21 czerwca 2008)


1 komentarz

  1. Lucjan wtorek, 8. lipca 2008

    Dzisiejszy Watykan do komisja likwidacyjna katolicyzmu. Składa się hołd pomocnikom Lycyfera, ateistów stawia się za wzór (vid.Geremek) Ratunek dla wiary katolickiej tylko w Lefebrystach.

Dodaj swój komentarz:


Ankieta

    • Najlepszy parlamentarzysta:

      Zobacz wyniki

      Loading ... Loading ...

  • Odsyłacze