Aleksander Majewski: W matni modernizmu

Kategoria: Opinie

środa, 26. grudnia 2007

majewski.jpgJeszcze nie ucichły głosy wyrażające radość po wejściu w życie motu proprio Summorum Pontificum Ojca Świętego Benedykta XVI, a już Konferencja Episkopatu Polski zafundowała wiernym serię utrudnień, które z dokumentu papieskiego uczyniły świstek bez pokrycia.

Biskupi, zebrani na 341. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie w dniach 2 i 3 października br., ustalili wskazania dotyczące sprawowania Mszy św. według ogłoszonego 7 lipca br. przez JŚw. Benedykta XVI listu apostolskiego w formie motu proprio Summorum Pontificum. Zdaniem biskupów Ojciec Święty w swoim liście określił jedynie „ramowe warunki dla sprawowania Mszy św. według promulgowanego przez bł. papieża Jana XXIII Missale Romanum jako nadzwyczajnej formy liturgii Kościoła”. Słowo ramowe sugeruje, jakoby dokument papieski był bardzo ogólny i należałoby go uzupełnić o pewne obostrzenia. Ale czy o takowych wspominał JŚw. Benedykt XVI?!

Co ciekawe, biskupi w swoich wskazaniach, wyszczególnili liturgię w formie „nadzwyczajnej” (trydenckiej) i liturgię w formie „zwyczajnej” (posoborowej), zastrzegając, że ta pierwsza nie może być odprawiana w miejsce Novus Ordo Missae. Takie obostrzenie jest niezgodne z dokumentem wydanym przez JŚw. Benedykta XVI, wg którego obecnie w Kościele katolickim obowiązują dwa ważne ryty liturgiczne, bez określania ich mianem „zwyczajnego” czy „nadzwyczajnego”.

Tego typu kwiatki stanowią tylko preludium do pozostałych, jeszcze bardziej absurdalnych wskazań biskupów. Jednym z najważniejszych jest chociażby pkt IV: „Wniosek o zezwolenie na Mszę św. w formie nadzwyczajnej mogą składać proboszczowi grupy świeckich działające w danej parafii (por. Summorum Pontificum, art. V § I i art. VII). Jeśli członkowie grup proszących o Mszę św. w formie nadzwyczajnej są z różnych parafii, wniosek należy skierować do biskupa diecezjalnego”.

Po pierwsze – w motu propio jest mowa o „istniejących”, a nie „działających” grupach. Po drugie – konieczność składania wniosku do biskupa diecezjalnego, to również wymysł biskupów. Te dwa „uzupełnienia” w istocie są utrudnieniami.

Pozostawienie możliwości zwrócenia się z prośbą o odprawienie Mszy Trydenckiej tylko grupom działającym, będącym na ogół kołami wiernych pretorianek proboszczów, zabiera taką możliwość grupom osób niezaangażowanych w tego typu działalność. Podobnie rzecz się ma do wniosku, jaki wg Episkopatu należy skierować do właściwego biskupa. Na taką decyzję można czekać niezwykle długo, a poza tym biskup wedle uznania może znaleźć „czynniki przeszkadzające możliwości odprawiania Mszy Trydenckiej”.

Z kolei w punkcie V znajdujemy słowa: ”Określenie rodzaju i wielkości grup, które mogą się starać o odprawianie dla nich Mszy św. według formy nadzwyczajnej, pozostawia się biskupom diecezjalnym.” To wskazanie nie ma absolutnie żadnego oparcia w dokumencie wydanym przez Benedykta XVI i pozostaje w sprzeczności z jego postanowieniami!

Niestety to nie jedyne kłody rzucone pod nogi katolickim tradycjonalistom. Biskupi rzekomo odnosząc się do listu Benedykta XVI, wskazują konieczność przyjmowania przez kapłanów (mających odprawiać Mszę Trydencką) całej liturgii Kościoła. A co na ten temat mówi sam Papież? Sacerdotes Missali B. Ioannis XXIII utentes, idonei esse debent ac iure non impediti. (motu propio “Summorum Pontificum” w art. 5 § 4) czyli „kapłani mają być zdatni/zdolni i nie mieć przeszkód prawnych (np. suspensa)”. Jak widać w motu propio nie ma ani słowa o konieczności „przyjmowania całej liturgii Kościoła”. Podobnie, jak nie ma wzmianki dotyczącej potrzeby zgodności przepowiadania (w czasie „Mszy trydenckiej”) z nauczaniem Soboru Watykańskiego II.

Oprócz wyżej wymienionych wskazań, rażąco naruszających postanowienia dekretu papieskiego, niepokój może budzić sam styl w jaki zostały one opracowane. Katolicy uradowani z powodu uznania Mszy w rycie trydenckim jako równej Novus Ordo Missae, muszą przełknąć gorycz, widząc, że serce katolickiej wiary, to jedynie „liturgia w formie nadzwyczajnej”, która w dodatku „nie może być odprawiana zamiast liturgii w formie zwyczajnej”. Mieszane uczucia budzi też wzmianka dotycząca możliwości odprawiania Mszy (Novus Ordo, a jakże!) w języku łacińskim. Co ciekawe w przypadku tego rytu, hierarchowie nie widzą „przeszkody” jaką jest łacina. Czyżby biskupi szukali jakiejś odtrutki na „lefebvrystyczne wymysły”?

Tak, jak w 2004 r. ogłoszenie Roku Eucharystii nie przeszkadzało kontynuowania modernistycznych, przyprawiających o zgrozę tradycyjnych katolików, praktyk, tak i dziś można się obawiać, że dokument wydany przez JŚw. Benedykta XVI nie zmieni posoborowych zapędów znacznej części hierarchów kościelnych. Zlekceważenie motu propio przez polskich biskupów, może nie być wyjątkiem. Tylko jak wówczas będzie postawiony autorytet papieski? Jakie oparcie będą widzieli w Nim wierni? Niestety katolicy nadal pozostają w matni modernizmu, gdzie wciąż Mszę trydencką określa się mianem „odprawianej tyłem do ludzi”.

Aleksander Majewski

Artykuł ukazał się w nr 46 (913) tygodnika “Najwyższy CZAS!”

P.S. Niedługo po napisaniu przeze mnie tegoż artykułu, całą Polskę obiegła informacja o Arcybiskupie łódzkim - ks. Władysławie Ziółku, który wydał decyzję o zawieszeniu Mszy Trydenckiej. Arcybiskup nie zgadza się, aby Msza Św. w łódzkim kościele św. Józefa była odprawiana bez jego akceptacji… Smutny scenariusz się sprawdza.


Dodaj swój komentarz:


Ankieta

    • Najlepszy parlamentarzysta:

      Zobacz wyniki

      Loading ... Loading ...

  • Odsyłacze