Andrzej Krajewski: Wstydliwe sekrety
Kategoria: Opinie
piątek, 27. czerwca 2008
Kiedy w październiku 1962 r. Związek Radziecki chciał rozmieścić na Kubie rakiety średniego zasięgu z głowicami jądrowymi, świat znalazł się o krok od wybuchu wojny. O tym, czy nastąpi atomowa zagłada, decydowała taktyka obrana przez prezydenta USA Johna F. Kennedy’ego. Ciekawe, co czuliby mieszkańcy świata, gdyby wiedzieli…
w jakiej kondycji była wówczas jego psychika. Kennedy’emu udało się bowiem zataić, że oprócz astmy, malarii i choroby kręgosłupa grożącej utratą władzy w nogach zmaga się też z chorobą Addisona.
Tę rzadką przypadłość wywołuje niedoczynność gruczołów nadnerczy produkujących takie hormony, jak m.in.: adrenalina i kortyzol, których brak prowadzi do powolnej śmierci. Szczęściem dla prezydenta na początku lat 50. udało się wytworzyć kortyzon - syntetyczny hormon zastępujący naturalne.
Odtąd Kennedy łykał codziennie jedną pastylkę tego specyfiku. Ale nawet zażywając go, cierpiący na chorobę Addisona w 80 proc. popadają w okresową apatię, ok. 50 proc. z nich dotykają przewlekłe stany depresyjne, przerywane chwilami pobudzenia. Ponadto zmagają się z bezsennością, zaburzeniami pamięci i łatwo zapadają na schizofrenię.
Sam kortyzon działa zaś jak lekki narkotyk halucynogenny. Na szczęście dla samopoczucia ludzkości wiadomości o tym, co mogło się dziać z umysłem Kennedy’ego w momencie, gdy ważyły się losy świata, zaczęły wychodzić na jaw wiele lat po jego śmierci.
Podobnej traumy oszczędzono ludziom w latach 70., kiedy Moskwie udawało się zachować w tajemnicy postępującą degenerację mózgu Leonida Breżniewa. Już w połowie dekady przywódca ZSRR miewał coraz dłuższe okresy zaćmienia umysłu, podczas których nawet na trzeźwo miał kłopot z utrzymywaniem kontaktu ze światem.
“Okazuje się, że dzisiaj chodził (Breżniew - przyp. aut.) po korytarzach okalających salę, rozdawał autografy i pytał napotkane osoby, ile według nich waży. Odpowiadano, że 70 kg. Prostował, że 80. Zachowywał się jak błazen” - zanotował w dzienniku Mieczysław F. Rakowski, opisując wyczyny Breżniewa podczas VII Zjazdu PZPR w grudniu 1975 r. “Olszowski, z którym rozmawiałem na ten temat, twierdzi, że B. nie był pijany, że jest na środkach dopingujących” - dodawał Rakowski. Dzień wcześniej na zjazdowej sali obrad radziecki lider w chwili amoku poderwał się z miejsca i osobiście dyrygował wykonaniem “Międzynarodówki”.
Na szczęście nigdy nie wpadł na pomysł, żeby wydać rozkaz odpalenia całego arsenału rakietowego Związku Radzieckiego na USA. Choć może tylko jeszcze nie wyszło na jaw, iż próbował…
Nie agent, to mason
Na polskim podwórku w cieniu dramatu Lecha Wałęsy swoje zmagania z dawnym sekretem toczy Jan Olszewski. Wykreowany przez PiS na jednego z ojców ideowych IV RP polityk ten przyznał, iż miał “epizod masoński”.
“Warto pamiętać, że masoneria i jej nauczanie jest potępione przez Kościół katolicki, przynależność do niej jest grzechem i wiąże się z ekskomuniką” - poucza obecnie na portalu Prawica.net Jan Bodakowski, wypominając Olszewskiemu dawne grzechy.
Z kolei redaktor naczelny konserwatywnego pisma “Pro Fide Rege et Lege” Adam Wielomski twierdzi, że przeszłość Olszewskiego dowodzi masońskich korzeni PiS. Dla polityka mającego być symbolem prawicy katolickiej oskarżenia o powiązania z masonerią to rzecz bodaj gorsza niż dowiedzenie współpracy z SB. A Jan Olszewski był przecież członkiem reaktywowanej w Warszawie w 1961 r. (nawiązującej do tradycji międzywojennych) loży “Kopernik”.
Należeli do niej tak znani ludzie, jak m.in. poeta Antoni Słonimski, ekonomista prof. Edward Lipiński, działacz przedwojennej PPS Ludwik Cohn oraz prof. Klemens Szaniawski. Na czele loży przez wiele lat stał współtwórca KOR Jan Józef Lipski. Wszystkie te osoby oprócz sławy łączyły także lewicowe poglądy.
Wedle znawcy tematyki masońskiej Ludwika Hasa - Jan Olszewski od października 1964 r. posiadał stopień masońskiego mistrza, zaś swą przynależność do loży “Kopernik” - obecnie Wielkiej Loży Narodowej Polski - zawiesił dopiero w 1991 r. Kiedy Lech Kaczyński mianował Olszewskiego szefem komisji weryfikacyjnej WSI, Jan Bodakowski na portalu Prawica.net ostrzegał wyborców: “Oznacza to, że wywiad polski będzie się składać z agentów wybranych przez człowieka przynależącego do globalnej organizacji zwalczającej Kościół katolicki”.
I w taki to właśnie sposób przeszłość dopada polityków w najbardziej niedogodnym momencie. Nigdy też nie ma pewności, czy to jeszcze dramat, czy już farsa.
za: polskatimes.pl
1 komentarz
- statysta piątek, 27. czerwca 2008
"Wedle znawcy tematyki masońskiej Ludwika Hasa- Jan Olszewski od października 1964 r. posiadał stopień masońskiego mistrza, zaś swą przynależność do loży “Kopernik” - obecnie Wielkiej Loży Narodowej Polski - zawiesił dopiero w 1991 r. Kiedy Lech Kaczyński mianował Olszewskiego szefem komisji weryfikacyjnej WSI" - a nie zawiesił, przypadkiem w roku 1891, lub 1381? (oczywiście w zmowie z L. Kaczyńskim!). "Jan Bodakowski na portalu Prawica.net ostrzegał wyborców: “Oznacza to, że wywiad polski będzie się składać z agentów wybranych przez człowieka przynależącego do globalnej organizacji zwalczającej Kościół katolicki” - a w roku 1981 - w okolicach siedziby Regionu Mazowsze NSZZ Solidarność na ul. Mokotowskiej w Warszawie "nieznani sprawcy" zostawiali ulotki o masońskich związkach mec. Jana Olszewskiego; przyjaciele "nieznanych sprawców", czyli TW - szwendający się po, jak i zatrudnieni w Regionie - uprawiali identyczną, szeptaną prpagandę, że "lepiej uważać na kontakty z Olszewskim, bo to mason". Naprawdę ciężko było w PRL-u eSBekom- musieli ukrywać fakt, że ulotki i szeptanki - to obrona Kościoła przed niecnym masonem. "Adam Wielomski twierdzi, że przeszłość Olszewskiego dowodzi masońskich korzeni PiS. Dla polityka mającego być symbolem prawicy katolickiej oskarżenia o powiązania z masonerią to rzecz bodaj gorsza niż dowiedzenie współpracy z SB" - nieważny Bolek, Hejnał, Filozof... - Panowie: Has, Bodakowski, Wielomski i Krajewski znaleźli największe zagrożenie... - sugerując, że "zmagania z dawnym sekretem toczy Jan Olszewski", który... "przyznał, iż miał “epizod masoński”. A może by tak Panowie podali przykłady/dowody wrogich działań mec. Jana Olszewskiego przeciwko Kościołowi, Polsce, lub choćby Myszce Miki. "Nigdy też nie ma pewności, czy to jeszcze dramat, czy już farsa" - lecz wygląda - jak obraz... z eSBecją w tle.
