Anita Gargas: Poradziłem sobie
Kategoria: Opinie
czwartek, 22. czerwca 2006
„W Gdańsku wyrzuciłem wszystkich, którzy wam się mogli nie podobać – Borusewicza, Walentynowicz. Wyczyściłem” – miał powiedzieć Lech Wałęsa podczas rozmowy z wysłannikami władz stanu wojennego.
Rozmowę prowadzili płk Hipolit Starszak, szef Biura Śledczego MSW, oraz płk Bolesław Kliś, prokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Wysłannikom PRL-owskich władz chodziło głównie o to, by lider Solidarności podpisał oświadczenie, że został pouczony o obowiązujących przepisach prawa i zobowiązał się do ich przestrzegania.
Szef związku stanowczo odmówił złożenia jakiegokolwiek podpisu. „Nie wyraził zgody na podpisanie oświadczenia, twierdząc, że »od czterech lat niczego nie podpisuje«” – raportowali potem wspólnie Starszak i Kliś. Mimo to spotkanie z pułkownikami przeciągnęło się, bo panowie wdali się w dysputę polityczną.
Sporządzony w resorcie spraw wewnętrznych 36-stronicowy zapis tej rozmowy zachował się i jest przechowywany w Instytucie Pamięci Narodowej. Jego treść budzi wiele pytań. Jedno z najważniejszych brzmi: czy przywódca Solidarności w kontaktach z przedstawicielami władz PRL nie przekraczał granic, których nie powinien przekraczać symbol ówczesnej opozycji. Otóż jak wynika z zapisu rozmowy, Lech Wałęsa wprawdzie konsekwentnie wykręcał się od respektowania dławiącego prawa stanu wojennego, ale przy okazji dyskusji z funkcjonariuszami państwa przypomniał im, ile zrobił dla władz PRL. „Ma pan dowody na to, że robiłem porządek. W Gdańsku wyrzuciłem wszystkich, którzy wam się mogli nie podobać – Borusewicza, Walentynowicz” – mówił. Bogdan Borusewicz i Anna Walentynowicz byli działaczami Wolnych Związków Zawodowych i dzięki nim Sierpień ’80 zakończył się sukcesem. Według zapisu Wałęsa mówił dalej: „Walentynowicz za bardzo się mieszała, a jednocześnie bardzo mi przeszkadzała. Przyznaję się do tego. Ja naprawdę nie mam ambicji przewodzenia”.
Prokurator: „Walentynowicz to nie jest osoba, która mogłaby przewodzić”.
Wałęsa: „Wiedziałem, że to się władzy nie podoba”.
Prokurator: „Mogło się nie podobać albo mogło podobać”.
Wałęsa: „Nie zarzuci mi pan nic, że w Gdańsku miał pan jednego człowieka, który wam się mógł nie podobać. Wyczyściłem. Nie zarzuci mi pan, że tam, gdzie miałem wpływ, to znaczy w prezydium K. K. [Komisja Krajowa NSSZ „S”– przyp. red.], które dobierałem, dobrałem jednego człowieka, który wam nie odpowiadał. Pytałem nawet. Myśli pan, że odsunięcie Onyszkiewicza, Modzelewskiego czy Gwiazdy to była łatwa sprawa? Poradziłem sobie jednak. A że nie mogłem załatwić pozostałych, bo nie zrobię wyborów w Warszawie, niech to robi ktoś inny. To był demokratyczny związek, więc nie mogłem. Jednocześnie wiedziałem, że jest bardzo leciutko, ledwie siedzi Rulewski, Jurczyk, Kopaczewski i wielu innych [osoby wymieniane przez Wałęsę to w większości opozycyjni „jastrzębie” – przyp. red.]. Jakieś większe spotkania rozliczeniowe i oni spadali”.
Dyrektor Biura Śledczego: „Jednak zanim spadli, to zwyciężyła linia, która jest różna od tego, o czym pan mówi”.
Wałęsa: „Zgadza się. Ale czy wy nie macie sobie nic do zarzucenia? Dam ewidentny przykład. Jadę do Rzeszowa na strajk rolników, który trwa dwa miesiące. Rząd wszystko akceptuje. Pierwszy punkt – związki rolników. Dzwoni do mnie Rakowski i Ciosek – związki rolników nie przejdą. Klękam i z płaczem tłumaczę ludziom – nie będzie związków rolników indywidualnych. Za dwa tygodnie panowie jadą do Bydgoszczy i Rulewskiemu dają bez niczego rolników indywidualnych. Czy lepiej nie było przedzwonić do mnie i powiedzieć: »Lechu, sytuacja cholerna, przyjedź, żeby to było przy tobie, że to tobie dajemy, nie jemu«. Wtedy wstaje mi taki Rulewski czy inny i mówi: »Przez dwa miesiące nie załatwiłeś żadnego punktu, a ja ci pokazałem, jak należy załatwiać«”.
Info: Tygodnik OZON
1 komentarz
- baz czwartek, 22. czerwca 2006
Wałese kreuje sie jako symbol Solidarności wkraju i zagranicą a zwłszcza zagranicą.Z dokumentu wynika ze był czynnym ichętnym donosicielem SB "dzwonią do mnie-klękam i z płaczem tłumacze" Co to jest, o wolność nie walczył sam Wałesa lecz kilka tysięcy Polaków z tego setki osób zagineło bez śladu.Dziwne, rzekomo było tyle zamachów na Walese a żaden nie doszedł do skutku.Samsonowicz jak był niewygodny i przeszkadzał Wałesie odrazu go usunieto i to ze skutkiem śmiertelnym.O godność ludzką wolność słowa o chleb i prace ,walczono już latach 50-60-70 i im postawiono tylko krzyże SYMBOL MECZENSTWA.W kurza mnie to ze Wałesie przypisuje sie symbol Solidarności a zapomina sie o całym Społeczeństwie Polaków która brała czynny udział w walce O WOLNOSC I GODNOSC NARODOWA.A walka o te wartości zaczeła się gdy Wałesa nosił koszule w zębach.

