Anty-imigracyjna histeria konserwatystów
Kategoria: Opinie
piątek, 14. lipca 2006
Wkrótce po rewolucji październikowej Ayn Rand uciekła z Rosji do Stanów Zjednoczonych by zostać liberalnym filozofem i pisarką o ogromnym wpływie na amerykańską kulturę. Tam w czasie wystąpienia publicznego zapytano ją „czemu miałoby nas obchodzić co myśli obcokrajowiec?”. Jej odpowiedź brzmiała „Wybrałam zostanie Amerykanką. Co ty kiedykolwiek zrobiłeś poza urodzeniem się?”.
W XIX wieku do Stanów Zjednoczonych przybyły niezliczone miliony imigrantów kierując się swoim prawem dążenia do szczęścia. Wybrały Amerykę na ojczyznę, bo pod względem ochrony wolności jednostki nie miała sobie równych. Ten skok demograficzny spowodowany liberalną polityką państwa stworzył nową potęgę, która z czasem zastąpiła, także czerpiące swą siłę z liberalizmu, Imperium Brytyjskie.
Niskie podatki przyciągały więcej obywateli, a w miarę jak ci obywatele przybywali dawały coraz większe zyski państwu. Państwo mogło dzięki temu zapewniać im lepszą ochronę bądź jeszcze bardziej podatki obniżać. Kolejne fale imigrantów błyskawicznie pieły się w górę po drabinie społecznej. W miarę jak ci imigranci się bogacili rosła ich konsumpcja, co pozwalało na dalszy wzrost produkcji i rozwój przedsiębiorstw.
Niestety amerykańscy politycy i intelektualiści zdają się zapominać o tamtym procesie i jego zbawiennych skutkach. Być może dlatego, że z czasem amerykańscy liberałowie przybrali miano konserwatystów, czyli tych którzy dążą do zachowania wolnościowych koncepcji Ojców Założycieli. W tego efekcie trudno teraz nawet nazywać ich socjalistycznych przeciwników, mieniących się liberałami, czerwonymi, jako że przyjętym kolorem dla oznaczania republikańskich stanów USA jest czerwony. Pozornie nie powinno mieć to większego znaczenia, tak jednak nie jest. Konserwatyści amerykańscy coraz bardziej upodabniają się do swoich odpowiedników z innych krajów. Wyraża się to w ich niechęci do postępu, który to termin pozwolili zawłaszczyć wszelkiej maści socjalistom.
Ameryka nigdy nie była krajem dążącym do prosperity poprzez podtrzymywanie chrześcijańskich wartości i tradycji. Bogactwa nie tworzą jednostki wierzące, że ich los określony jest chorą kalwińską koncepcją predestynacji i starannie wykonujące swoją pracę w imię nakazów moralnych kalwińskiej etyki pracy. Bogactwo tworzą indywidualiści przyjmujący na siebie wiążące się z postępem ryzyko. Indywidualiści o racjonalnych umysłach niezdolnych do zaakceptowania idei przykazań moralnych. Indywidualiści dumni z własnych osiągnięć, a nie przypisujący je mistycznemu bytowi, przy jednoczesnym braniu na siebie wszelkiego zła jakie istnieje na świecie. Zauważyła to chociażby Ayn Rand występując przeciwko grzęznącym w bagnie konformizmu konserwatystom głosząc, że w wolnym cywilizowanym społeczeństwie tradycje codziennie poddaje się w wątpliwość i odrzuca.[1] To jednak temat na inny artykuł, co ważne, to że dzisiaj często konserwatyści występują przeciwko imigracji, która to w przeszłości była siłą napędową Kraju Wolności.
Za niebezpieczny problem uważają nielegalną imigrację tacy konserwatywni publicyści jak Ann Coulter, czy Bill O’Reilly. Popularna w USA i ostatnio coraz częściej wspominana w Polsce Ann Coulter posunęła się nawet do wyśmiania argumentu o tym jakoby Ameryka była krajem imigrantów, mówiąc że wszystkie państwa nimi kiedyś były.[2] To stwierdzenie ma w sobie tak gigantyczny ładunek ignorancji, że obalając je niewiadomo od czego zacząć.
Przytoczone przez nią wpływy Rzymian, Sasów, Celtów, Wikingów czy Normanów na Wielką Brytanię nie powstawały w wyniku imigracji tylko w wyniku nieodłącznego składnika przedkapitalistycznego plemiennego porządku, czyli wojen i najazdów. Jeśli ktoś chce wiedzieć jak wygląda rzeczywistość trybalizmu niech przypomni sobie co stało się z Jugosławią.
Jeśli już szukać poparcia jej tezy, zresztą pożyczonej od Petera Brimelowa, to lepszym przykładem jest I Rzeczypospolita do której rzeczywiście sporo Niemców, Żydów, czy Tatarów imigrowało, ale trudno powiedzieć, żeby Żyd-karczmarz uważał się za Polaka. Elementy migracji zawsze miały miejsce, chociażby w średniowieczu, kiedy to przenoszono się do miast o niższych podatkach, ale niczego nie można porównać do tego co stało się w XIX-wiecznych Stanach Zjednoczonych. Do ostatecznego odesłania etniczności do lamusa historii jest bowiem konieczny kapitalizm. Kolektywistyczne przypisanie na podstawie genów może być zniszczone tylko poprzez wolny i racjonalny wybór.
całość: Korespondent.pl
1 komentarz
- warpman piątek, 14. lipca 2006
Witam, Moją opinię wyraziłem na łamach Blogosfery Polskiej Prawicy: http://warpman.kv.net.pl/bpp/2006/07/2006-07-14-bpp.html#bpp_1 Zapraszam warpman P.S. Dobrze by było, aby autorzy serwisu nawiązali jednak kontakt z blogosferą polskiej prawicy. Razem coś zdziałamy, w pojedynkę NIGDY (proszę zacząć od http://warpman.kv.net.pl).

