Arkadiusz M. Wieczorek: Biurokracja od wierzchołka

Kategoria: Opinie

wtorek, 10. października 2006

Ryba psuje się od głowy”, a “przykład idzie z góry” - te dwa przysłowia sprawiają, że wszystko powinno być jasne – w tych dwóch przysłowiach można odszukiwać wytłumaczenia zbiurokratyzowania całej Unii Europejskiej.

W grudniu ubiegłego roku miałem okazję wizytować wraz z innymi studentami Akademii Ekonomicznej gmach Parlamentu Europejskiego w Brukseli i od razu doznałem szoku pod wpływem informacji, jakimi uraczył nas przewodnik w tamtejszym budynku. Zostawiłbym te informacje dla siebie, gdyby nie pewne zdarzenie, o którym ostatnio przeczytałem. Całkiem niedawno, bo w czerwcu tego roku, szwedzka eurodeputowana Cecilia Malmstroem zaapelowała o likwidację siedziby Parlamentu Europejskiego w Strasburgu i przeniesienie wszystkich ośrodków decyzyjnych do Brukseli. Europosłanka stworzyła nawet specjalną internetową petycję, pod którą w ciągu kilkunastu dni podpisało się niecałe 600 tysięcy ludzi.

Oczywiście apel i petycja zostały odrzucone (w imię poszanowania “historii” Unii Europejskiej)… Wobec tego, zobaczmy, jak działa dzisiaj Parlament Europejski i za co płacimy my wszyscy, “obywatele Europy”.

Oficjalna siedziba Parlamentu Europejskiego jest ulokowana w Strasburgu, to właśnie tamtejsze budynki spowodowały apel szwedzkiej eurodeputowanej - powodem było ujawnienie faktu wieloletniego zawyżania przez władze miejskie opłat za wynajem budynków, które zajmował Parlament Europejski. W Strasburgu mało się dzieje - raz na miesiąc odbywają się tam 4-dniowe obrady… Nie wydaje się to Państwu niedorzeczne, że za niesamowite pieniądze wynajmujemy budynki, które przez 90% czasu stoją nieużywane?

Wybieranie się z Brukseli do Strasburga (430 km) na owe 4-dniowe sesje jest objęte pewnym ogólnoprzyjętym rytuałem. I tak oto trzeba przetransportować nie tylko 732 eurodeputowanych, bo przecież każdy eurodeputowany ma jednego, lub dwóch asystentów, dodatkowo przetransportowani muszą być tłumacze (jest 20 oficjalnych języków Unii Europejskiej, czyli tłumaczy jest maksymalnie 380 - z każdego języka na każdy). To nie wszystko - tą samą trasę muszą pokonać wszelkiej innej maści unijni urzędnicy, no i oczywiście dziennikarze pilnie obserwujący “pracę” europosłów. A jako, że muszą nad czymś pracować, to transportowane są także dokumenty… i nie przesadzę, jeśli napiszę tutaj o konwojach ciężarówek.

Komisje parlamentarne, a także przedstawicielstwa każdego z klubu parlamentarnego mieszczą się w Brukseli. Gigantyczny kompleks, robiący piorunujące wrażenie, bo składa się z monstrualnych budynków i terenu zielonego - miasteczko 10-tysięczne bez problemu na takim terenie by się rozlokowało. Drogi czytelniku.. myślisz, że ten budynek należy do Unii Europejskiej, do belgijskich władz miejskich, a może do Belgii? Potrójny błąd - Unia Europejska wynajmuje ten budynek od firmy… niezłe kokosy na tym muszą zbijać, prawda?

Dodatkowo w Luksemburgu zostały ulokowane sekretariat i biblioteka - w końcu gdzieś muszą przetrzymywać te wszystkie „bezcenne” uchwały wyprodukowane w imię unifikacji Europy, w imię określania dopuszczalnej krzywizny bananów, zawartości dopuszczalnego tłuszczu w jogurcie, czy minimalnej długości marchewki, aby została za marchewkę uznana.

całość… www.korespondent.pl


Dodaj swój komentarz:


Ankieta

    • Najlepszy parlamentarzysta:

      Zobacz wyniki

      Loading ... Loading ...

  • Odsyłacze