Bartłomiej Ciszewski: Somalia: kto odpowiedzialny za rzeź - rząd czy jego brak?
Kategoria: Opinie
piątek, 27. kwietnia 2007
Polskie media nie przejmują się zbytnio tym faktem, ale od kilku miesięcy w Somalii trwa krwawa wojna domowa. Ostatnio natrafiłem na dwa artykuły napisane przez renomowanych dziennikarzy, które interpretują jej przyczyny w diametralnie różny sposób. Oprócz rywalizacji klanów i fanatyzmu islamskiego, chaos w Somalii jest napędzany przez zupełnie inny motyw: zysk, przekonuje dziennikarz “New York Timesa” Jeffrey Gettleman.
Kto jest odpowiedzialny za dziesiątki ofiar dziennie? Otóż niepłacący podatków “oportuniści”: handlarze, właściciele nieruchomości. To oni czerpią zyski z trwającej od 16 lat anarchii. To im nie zależy na pokoju. “Podatki są irytujące”, mówi reporterowi Omar Hussein Ahmed - eksporter ropy. Zdaniem dziennikarza, to przyznanie się do winy. Kamienicznik Maxamuud Nuur Muradeeste przejął posiadłość Ministerstwa Minerałów i Wody. Nie chce, by rząd mu ją odebrał, dlatego wspiera buntowników.
“Nie rozumiem, skoro ludzie nie lubią rządu, dlaczego nie poczekają na wybory i nie usuną go?”, pyta cytowana przez “NYT” kobieta. No właśnie.
Po 1991 roku, po tym, jak lokalne klany wygnały z terytorium Somalii prezydenta Siada Berre, który sprawował władzę przez 21 lat, w kraju zapanowała anarchia z wszelkimi zaletami i wadami tego systemu. Prywatni ludzie musieli zapewnić sobie ochronę, zaadaptować pod handel zniszczone drogi, porty, kwitł handel bronią. Względny porządek i sądy zapewniali talibowie.
I tu wkroczyli “oportuniści”, tłumaczy Gettleman. Co zrobili? Otworzyli własne szpitale, szkoły, firmy telekomunikacyjne, nawet pocztę. Podobno na prywatnych lotniskach i portach zarabiają 40 tys. dolarów dziennie.
Calość na blogu autora: notrespassing.bblog.pl

