Bogdan Pliszka: Amok
Kategoria: Opinie
sobota, 16. sierpnia 2008
Czytając ostatnimi dniami teksty Adama Wielomskiego… znaczy doktora Adama Wielomskiego, można donieść wrażenie, że w „dokopywaniu” Kaczyńskiemu, postanowił prześcignąć takich tuzów „antykaczyzmu”, jak: Palikot, Niesiołowski czy Napieralski!
I – co ciekawe – nie jest w tej konkurencji bez szans. Ba, jedynym jego, realnym, konkurentem jest red. Jan Engelgard, z tej samej – co Adam Wielomski - „stajni”!
Oczywiście działania prezydenta Kaczyńskiego podlegają ocenom, a na dodatek sporo z nich, faktycznie trudno, uznać za potrzebne. Trudno np. nie zgodzić się z krytyką pod adresem Prezydenta(ale i Premiera), o bojkocie otwarcia pekińskiej olimpiady, i to w sytuacji, kiedy przeciwko(!) takim działaniom opowiada się Dalajlama, któremu – koniec, końców – najbardziej powinno zależeć na pokazaniu chińskich okrucieństw.
Kłopot w tym, że dla pp. Wielomskiego czy Engelgarda każde(!) działanie Kaczyńskiego jest, z definicji – złe! Podstawowym zarzutem obu autorów jest przy tym brak politycznego realizmu, Kaczyńskiego. Rzeczywiście, emocje w polityce są złym doradcą. Jak mawiał, jeden z niewielu wartych wspominania, Francuzów; gen. de Gaulle „państwo godne tego miana, nie ma przyjaciół”! Cokolwiek straszna, z ludzkiego punktu widzenia, teza, jest jednak tezą prawdziwą! Brytyjczycy są zresztą, jeszcze bardziej cyniczni, mówią, że „Wielka Brytania nie ma wiecznych przyjaciół i wiecznych wrogów; Wielka Brytania ma wieczne interesy”!
Dla poparcia swoich tez pp. Wielomski, Engelgard (ale też rzesze „proroków mniejszych” – jak, by napisał red. Michalkiewicz ) przede wszystkim znaleźli idee Romana Dmowskiego. Dmowski faktycznie był rusofilem i germanofobem. Pewien kłopot zaczyna się wtedy gdy porównamy Rosję, na której chciał oprzeć się Dmowski, z Rosją, na której chce się opierać dr Wielomski. Jeśli polski konserwatysta chce za swojego „mecenasa” uważać byłego pułkownika KGB, to doprawdy, nie wiadomo; śmiać się czy płakać? Dmowski, zresztą chciał sojuszu z Rosją, przeciw Niemcom.
Można więc zadać pytanie, jak Adam Wielomski czy Jan Engelgard chcą przekonać Rosję do porzucenia swojego strategicznego partnera – Niemiec, na rzecz Polski? Obaj Panowie dość często zarzucają Kaczyńskiemu „polityczny romantyzm”, zwracając równocześnie uwagę, że w polityce liczą się interesy. Oczywiście jest to prawda. Częstym zarzutem, wobec kolejnych ekip rządzących w Polsce jest ich zdecydowana orientacja na Stany Zjednoczone. Orientacja, z której ponoć nic nie mamy.
Mało znany, knajpiano – imprezowy filozof ze Śląska, nieżyjący już Tomek Baron, poza tym, że przez cztery lata zaszczycał swą obecnością pierwszy rok medycyny, zasłynął twierdzeniem, że „prostytucja to zawód, k**estwo to cecha charakteru”. Jest to jakby powiedział klasyk „oczywista, oczywistość”. W przełożeniu na bardziej parlamentarny język oznaczająca, że trzeba się umieć sprzedać! Polskie ekipy rządowe, faktycznie tego nie potrafią. Nie miejsce, ani czas, by zastanawiać się nad przyczynami tejże niemocy.
Co jednak proponuje tandem Wielomski – Engelgard? Postawić na Rosję! Tak, po prostu. W miejsce – przepraszam Panie czytające tekst – dawania tyłka Amerykanom, obaj Panowie proponują dawanie tyłka Rosji. Rzeczywiście w konflikcie kaukaskim można, było poprzeć Rosję, pytanie tylko: za ile? Rzeczywiście można było pognać Amerykanów z ich tarczą antyrakietową, pytanie tylko: co z tego byśmy mieli? Rosja nawet przez jedną chwilę nie próbowała przedstawiać – nawet iluzorycznych – korzyści dla Polski, w przypadku przeorientowania polityki na prorosyjską.
Koniec, końców oznaczałoby to, że z „konia trojańskiego”, Ameryki; Polska stałaby się „koniem trojańskim” Rosji. Też za darmo! W pewnym sensie koncepcje polityczne dr. Wielomskiego realizował przez dwie kadencje prezydent Kwaśniewski. Mało, dla Adama Wielomskiego, zaszczytne towarzystwo, ale fakty za tym przemawiają. To p. Kwaśniewski jeździł do Moskwy, mimo, że prezydent Putin nie złożył nawet jednej(!) rewizyty w Polsce.
Mało tego, kiedy zjawił się na obchodach wyzwolenia KL Auschwitz, nie znalazł czasu, by porozmawiać z gospodarzem obchodów! To prezydent Kwaśniewski głosił na cały świat, że stosunki polsko – rosyjskie są „doskonałe”, podczas gdy Moskwa wprowadzała kolejne embarga na handel z Polską. To Aleksander Kwaśniewski, nie chcąc pogarszać stosunków z Rosją wycierał kremlowskie korytarze w oczekiwaniu na audiencję „cara”. To Kwaśniewski wreszcie firmował obchody „zwycięstwa nad faszyzmem”, kiedy Putin głosił chwałę „niemieckich i włoskich antyfaszystów”, pomijając udział Polaków w wojnie, w której walczyli od pierwszego do ostatniego dnia. Efekty okazały się mizerne, albo i gorzej: żadne!
Być może p. Wielomski, wie o czymś, o czym „lud ciemny” nie wie? Czy jednak w tej sytuacji nie należałoby się ową wiedzą z „ludem” podzielić? Chyba, że dr Wielomski z wyżyn swojej „doktorskości” widzi to, że „lud” i tak nie pojmie ezoterycznej wiedzy przeznaczonej tylko na użytek wybranych?
Bogdan Pliszka

