Chciałbym by koalicja PO-PSL jak najmniej spartoliła!

Kategoria: Opinie

poniedziałek, 24. marca 2008

O wielkanocnych jajkach, prezydenckim orędziu i badaniach psychiatrycznych dla posłów rozmawiamy z Krzysztofem Bosakiem, byłym posłem LPR.

Zanim przejdziemy do polityki. Jak i z kim spędza Pan święta wielkanocne?

Święta spędzam zupełnie tradycyjnie, czyli z najbliższymi w moim rodzinnym domu w Zielonej Górze. Jest w Wielką Sobotę wspólne wyjście na święcenie jajek, wcześnie rano w niedzielę Msza rezurekcyjna, śniadania wielkanocne, a w poniedziałek jak co roku wspólny wypad ze znajomymi za miasto.

Czy Jacek Kurski to polski Quentin Tarantino?

Nigdy bym sam nie wpadł na takie porównanie! Skąd ten pomysł?

Poseł Kurski wyreżyserował ostatnie orędzie prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Czy dobrze wywiązał się ze swojego zadania?

Podobno według sondaży około połowa Polaków dobrze oceniła orędzie, więc z pozoru tak. Poza tym wystąpienie w charakterze prezydenckiego spin-doctora jest jego osobistym tryumfem nad tandemem Bielan-Kamiński, z którymi rywalizuje o wpływy. Ja jednak negatywnie oceniam samo orędzie. Po pierwsze, to co zobaczyliśmy to nie było orędzie tylko reklama polityczna spreparowana na podstawie orędzia, po drugie za dużo w tym było łopatologicznej propagandy. Jest w mediach taka zasada, że tekst i zdjęcia powinny uzupełniać się, a nie mówić to samo. No ale dosadność to pewnie najkrótsza definicja stylu Jacka Kurskiego.

Były fotografie z zaślubin amerykańskich gejów, mapa III Rzeszy i podkład muzyczny z serialu “Polskie drogi”. Czy czegoś zabrakło Panu w owym orędziu?

Prawdy. To, co w orędziu jest przedstawiane jako sukces prezydenta w negocjacjach w rzeczywistości było klapą i dyplomatyczną kompromitacją. W trakcie negocjacji zrobiono coś, czego się nigdy nie robi w ich trakcie: zmieniono zespół negocjacyjny i samą strategię negocjacji. Przyjrzyjmy się bliżej przedstawionym w orędziu sukcesom: system nicejski do 2017 – czyli de facto zgoda na niekorzystny system w zamian za kilka lat opóźnienia; kompromis z Joaniny – to nie blokowanie, jak mówił prezydent, tylko opóźnianie wejścia w życie decyzji UE, zresztą okazuje się, że nasz zespół negocjacyjny nie dopilnował wpisania Joaniny do podstawowej treści traktatu, więc zobaczymy jeszcze, co z tego wyniknie; solidarność energetyczna to na razie puste hasło, a rzekome utrzymanie prymatu prawa polskiego nad unijnym to po prostu kłamstwo. Oto sukcesy, którymi prezydent chwali się przed społeczeństwem.

A wszystko to związane z wojną o ratyfikację Traktatu Lizbońskiego. Czy jest o co kruszyć kopie?

Wojna o ratyfikację między PiS a PO to czysto medialne przepychanki. Obie te partie zaakceptują traktat bez ociągania. Tusk wbrew liberalnej retoryce chyba wierzy w sens budowania eurosocjalizmu, natomiast Kaczyński choć musi zdawać sobie sprawę, że traktat to straszny bubel to sądzi, że nie mamy pola manewru i musimy podążać za stadem…

Za całe zamieszanie wokół traktatu ma być rzekomo odpowiedzialny ojciec Tadeusz Rydzyk. Zgadza się Pan z taką opinią?

Nie. PiS gra swoją grę nie po to, by uwieść ojca Rydzyka, który poznał polityków na tyle dobrze, by mieć duży dystans do tego co mówią, ale po to, by pokazać elektoratowi eurosceptycznemu, że jest wyrazicielem również jego poglądów. To jest jednak szarlataneria.

W ostatnim programie “Teraz My” Janusz Palikot o szefie Radia Maryja powiedział “belzebub z Torunia”. Mirosław Orzechowski skierował sprawę do prokuratury. Czy Janusz Palikot obraził także Pańskie uczucia religijne?

Nie, ponieważ ta wypowiedź nie dotyczyła niczego ze sfery sacrum. Natomiast z pewnością była to wypowiedź obraźliwa. Jestem zwolennikiem wolności słowa i pozwolenia osobom uczestniczącym w życiu publicznym by mówiły to co o sobie nawzajem myślą, nawet jeśli są to rzeczy przykre. Jednak o kapłanie powinno się mówić z szacunkiem.

Kto jest zatem polskim Lucyferem?

Lucyfer znaczy “niosący światło” – możemy to więc potraktować jako kategorię zbiorową: to wszyscy ci, którzy uważają się za oświeconych i nieustannie chcą pouczać ich zdaniem ciemny polski naród co myśleć, jak żyć, jak być prawdziwymi Europejczykami itp. (śmiech).

Wspomniany poseł Platformy Obywatelskiej Janusz Palikot zapoczątkował akcję badań psychiatrycznych wśród polskich parlamentarzystów i obiecał, że opublikuje swoje wyniki. Kto jeszcze powinien się przebadać?

Może sam Palikot? Może te badania wyjaśniłyby zaniki pamięci tego pana co do tego jak to się stało, że jego była żona, z którą się rozwiódł została wykiwana na kilkadziesiąt milionów wspólnego majątku? Mówiąc serio, Palikota obsługuje firma PR-owska, która mu wymyśla te wszystkie numery dzięki którym – w roli pajaca, ale zawsze – funkcjonuje w życiu medialnym.

Dziesięć lat po podpisaniu konkordatu LiD chce debaty z duchownymi o relacjach Kościoła i państwa. Czy wynika to z troski o stan państwa? A może lewica chce za wszelką cenę podnieść swoje wyniki w sondażach?

LiD chce debatować z duchownymi? To jakaś kpina. Konkordat się sprawdza i nie ma tu przy czym majstrować. Postkomuniści od czasu do czasu próbują pogrywać antyklerykalną kartą, ale to tylko jeden ze sposobów na ukrycie realnej pustki programowej tego ugrupowania.

Dziś Kościół cieszy się szacunkiem państwa, ale Kościół państwa nie szanuje, hierarchowie mieszają się do spraw państwa, argumentuje postulat LiD Joanna Senyszyn. Czy warto iść na wojnę z Kościołem?

Wojciech Cejrowski w jednym z ostatnich programów “Warto Rozmawiać” powiedział o polemizowaniu z poseł Senyszyn: z głupkami nie rozmawiam. Ostro, ale nie bez przyczyny. Senyszyn nie jest reprezentatywna nawet dla LiD. A jeśli chodzi o wypowiadanie się o sprawach państwa, to reguluje to art. 54 Konstytucji: Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów. Dlaczego Senyszyn chce komuś odbierać prawa obywatelskie, tylko dlatego, że przyjął święcenia kapłańskie? Jeśli religia to sprawa prywatna, to niech Senyszyn nie tropi tego, czy mówiący jest w koloratce, w jarmułce czy pod krawatem.

Jakie błędy popełnia państwo w relacjach z Kościołem?

To jest pytanie do przewodniczącego episkopatu czy nuncjusza apostolskiego. Ja, ze swej perspektywy, jakiś poważnych błędów nie widzę.

OBWE opublikowała raport, z którego wynika, że lwia część polskich mediów była stronnicza podczas ostatnich wyborów parlamentarnych w Polsce. Zdaniem obserwatorów, wyważeniem wykazał się jedynie “Dziennik”. Czy podziela Pan opinię ekspertów OBWE?

Może chodzi o wyważeniem pomiędzy promowaniem PiS a PO, bo np. o LPR to rzadko zdarzało im się napisać coś rzetelnego (śmiech). Polskie media są uczestnikami gry politycznej, tylko na uprzywilejowanych zasadach, bo to one pełnią rolę recenzentów. A poza tym, że redakcje mają swoje interesy i swoją politykę, to sami dziennikarze mają również swoje poglądy i to się mocno odbija na sposobie pokazywania polityki. Jest tajemnicą poliszynela, że poprzedni rząd był przez większość dziennikarzy traktowany ponadprzeciętnie ostro, a obecny wielu osłania parasolem ochronnym.

Niektórzy dziennikarze twierdzą, że sejm VI kadencji jest nudny, bo nie zasiadają w nim przedstawiciele Ligi Polskich Rodzin i Samoobrony. Jak Pan to ocenia?

Sejm nie jest po to, by było w nim wesoło czy nudno. Powinien reprezentować Polaków. Moim zdaniem wielka grupa ludzi sceptycznie patrzących na budowanie unijnego socjalizmu nie jest teraz w Sejmie reprezentowana, no ale taką mamy ordynację i tak naród wybrał. W tym Sejmie jest mniej realnego sporu politycznego, a więcej rywalizowania na PR-owskie chwyty.

Ciamciaramcia, tak Roman Giertych określił Donalda Tuska. Miał rację?

Przekonamy się. Ostre rozprawienie się ze strajkującymi lekarzami to dowód, że za uśmiechami i pojednawczą nowomową może kryć się polityk potrafiący działać agresywnie.

Czy po objęciu rządów przez Donalda Tuska doświadczył Pan cudu?

Pierwszym cudem był mój radykalny spadek zainteresowania bieżącą polityką (śmiech). Nie tylko dlatego, że przestałem być posłem, ale przede wszystkim dlatego, że ten rząd w przeciwieństwie do poprzedników robi bardzo mało konkretnych rzeczy, jest mocno nijaki. Drugim cudem będzie jeśli Tusk w ten sposób utrzyma wysokie notowania do wyborów prezydenckich.

Trzyma Pan kciuki za koalicję PO – PSL?

Ta koalicja w końcu rządzi moim krajem, chciałbym by jak najmniej spartoliła!

Czego boi się Krzysztof Bosak?

Krzysztof Bosak boi się o swoich lękach mówić publicznie, dlatego pytanie przemilczy.

Czym Pan się teraz zajmuje?

Wieloma ciekawymi rzeczami: pierwszy raz od dwóch lat znalazłem czas na wypad na snowboard w Alpy, zagrałem w spektaklu w teatrze w Krakowie, biorę udział w dyskusjach na uniwersytetach i liceach i sam co tydzień wraz z moimi znajomymi z różnych środowisk prawicowych i studenckich organizuję klubowe dyskusje na tematy metapolityczne z udziałem naukowców i publicystów. Jestem wiceprzewodniczącym Rady Programowej TVP, choć zaznaczam, że to funkcja pełniona społecznie. Pracuję nad pewnymi nowymi projektami, ale za wcześnie by o nich mówić publicznie. Dużo czasu surfuję po sieci. Może nie przy piwku – jak to ujął Jarosław Kaczyński, ale za to na YouTube. Sporo ciekawych filmów jest np. zebranych tutaj.

za: www.pardon.pl


Dodaj swój komentarz:


Ankieta

    • Najlepszy parlamentarzysta:

      Zobacz wyniki

      Loading ... Loading ...

  • Odsyłacze