Chruszcz: Niewidzialna ręka Brukseli
Kategoria: Opinie
niedziela, 8. czerwca 2008
Zazdroszczę Irlandczykom. Nasi przyjaciele z Zielonej Wyspy mają bowiem prawo do wypowiedzenia się na temat swojej przyszłości. Co najważniejsze mają prawo do uczciwej debaty nad Traktatem Reformującym. Oczywiście biurokraci z Brukseli oraz liczne grono poprawnych politycznie rządzących podnoszą argumenty w stylu: jakim prawem tak mały kraj ma decydować dziś o losie Europy.
Ano takim prawem, że Irlandczycy decydują przede wszystkim o swoim losie, o mocy własnego zdania w UE. Z resztą przecież nikt nie zabronił innym krajom organizowania referendów. Ci inni jednak, a właściwie ich rządzący, woleli przemilczeć fakt reanimacji Konstytucji Europejskiej, która tym razem ukryła się pod nazwą Traktatu Reformującego.
Już teraz gratuluję Irlandczykom odwagi i trochę zazdroszczę, gdyż jestem przekonany że również u nas w Polsce – traktat przepadłby w głosowaniu. A przecież w naszym kraju nie zaistniał nawet cień debaty na temat tej zakamuflowanej Konstytucji dla Europy. Nie mam wątpliwości, że gdyby Polacy mieli szansę dowiedzieć się co jest w dokumencie, bez wahania powiedzieliby „nie”. Tym bardziej doceniam starania tych, którzy w merytoryczny i obiektywny sposób starają się przedstawić treść traktatu.
W tym miejscu słowa uznania kieruję w stronę redakcji konserwatywnego kwartalnika „Myśl.pl” . Głównym tematem najnowszego numeru pisma jest właśnie Traktat Reformujący. Pisałem już o interesującej dyskusji polityków i publicystów ( z udziałem R. Sikorskiego, M. Sarjusza-Wolskiego, T. Iwińskiego, a także S. Michalkiewicza i mojej skromnej osoby), która odbyła się na jego łamach. Dziś chciałbym polecić Państwu artykuł, który jest częścią debaty o traktacie w „Myśli.pl” . Jest to tekst Marka Wojciechowskiego „Niewidzialna ręka Brukseli”.
Autor wskazuje na niebezpieczne mechanizmy, które często już dziś stosowane są w UE niejako obok prawa. W traktacie mają one zostać usankcjonowane, rozszerzone i umocnione. Jak wskazuje autor, niejasność prawa i często działanie obok niego, wynika z ogromnego materiału legislacyjnego, na którym opiera się Unia. Czy byliby Państwo w stanie zapoznać się ze 100 000 stron aktów prawnych napisanym szczególnie trudnym, bo unijnym językiem prawnym? Publicysta „Myśli.pl” wskazuje również na niebezpieczne zmiany w głosowaniach na forum Rady Unii Europejskiej. Małe kraje zostaną niemal całkowicie zdominowane ( stąd też słuszne obawy w Dublinie), bardzo osłabiony zostanie również głos Polski.
W tekście Marka Wojciechowskiego interesujące są również przykłady, które doskonale obrazują jak zastosowane mogą być unijne mechanizmy. Mowa jest m.in. o ograniczeniach w emisji CO2 , zmiany definicji wódki, która zaszkodziła nie tylko polskiemu przemysłowi, ale także innym krajom np. Szwecji. Na uwagę zasługuje również przykład ograniczenia produkcji cukrowej, który zakończył się zamknięciem kilku dobrze prosperujących polskich cukrowni.
polecamy: chruszcz.blog.onet.pl
