Czemu twórca Gadu-Gadu nie lubi milionerów?
Kategoria: Opinie
niedziela, 24. czerwca 2007
W to piękne, niedzielne popołudnie zapraszamy do lektury wywiadu z p. Łukaszem Foltynem, twórcą popularnego komunikatora GG i prezesem Partii Socjaldemokratycznej. Każdy, kto chce poprawić sobie humor, powinien pocztać brednie, jakie wygaduje p. Foltyn. Jego słowa napawają optymizmem- im więcej takich pożytecznych idiotów, tym szybciej polska lewica skompromituje się do cna.
Pardon: Dlaczego chce Pan założyć partię polityczną?
Łukasz Foltyn: Dlatego że chcę żyć w innej Polsce, niż jest teraz. Lepszej, bardziej podobnej do wzorców europejskich, a najlepiej skandynawskich. Dzisiejsza Polska nie jest taka jak bym chciał ja czy większość Polaków. O tym świadczy masowa emigracja. Ona nie jest wynikiem tylko tego, że u nas są niższe płace. Na Zachodzie bardziej rozwinięte są świadczenia socjalne, edukacja i służba zdrowia. Polacy tego w tej chwili oczekują. W pewnym monecie też zastanawiałem się, czy nie wyjechać, ale pomyślałem, że trzeba skorzystać z demokracji i działać tak, żeby było lepiej.
Nie jest tak, że milionerów po prostu ciągnie do polityki? Nawet w Polsce mamy kilku bardzo bogatych posłów: Janusza Palikota, Piotra Misztala. Nie mówiąc już o Stanach Zjednoczonych, gdzie milionerami jest co najmniej połowa kongresmanów i sam prezydent.
Wydaje mi się, że jeśli człowiek osiągnął pewien pułap celów finansowych, to chciałby coś zrobić dla społeczeństwa. Choć i dla siebie samego, bo i ja chciałbym żyć w lepszym kraju, lepiej zorganizowanym. Nie muszę pracować, mam dużo wolnego czasu, mogę go poświęcić na studiowanie różnych rozwiązań politycznych. W oparciu o tę wiedzę stworzyłem pewien program polityczny. To będzie partia skupiona wokół programu.
Ale po co zakładać nową partię? Dlaczego nie wpiera Pan żadnej z już istniejących, albo jak wielu milionerów nie zdecydował się na działalność filantropijną czy charytatywną?
Działalność charytatywna jest nieskuteczna. W ten sposób nie załatwi się problemów wszystkich potrzebujących, a raczej wybranych, na przykład tych, którymi zainteresują się media. Reszta pozostaje bez żadnego wsparcia. Poza tym działalność charytatywna jest niesprawiedliwa społecznie, bo wielu bogatych tylko czeka na to, aż inni za nich udzielą potrzebującym pomocy, a sam z siebie nie dadzą nic albo bardzo niewiele. Z tą działalnością charytatywną bogatych chodzi też często o to, żeby spotkać się na balu, a nie komuś naprawdę pomóc. Pomoc potrzebującym to nie jest kwestia porywu dobrego serca, to obowiązek. Poza tym człowiek musi oddać społeczeństwu równowartość tego, co od niego otrzymał. To, że dorobiłem się ja czy inni, to nie tylko zasługa naszej pracy, ale także a może przede wszystkim tego, że społeczeństwo stwarza określone warunki- przecież przedsiębiorcy potrzebują siły roboczej, konsumentów, infrastruktury publicznej, bezpieczeństwa, itp. Myślę też o powołaniu fundacji, która prowadziłaby działalność edukacyjną, organizowała różne konferencje. Problem polega na tym, że wielu ludzi ma dobre pomysły, ale politycy ich nie słuchają, dlatego zakładam własną partię. Tylko tak można realizować słuszne postulaty społeczno-gospodarcze.
Nie wystarczy przecież mieć partię polityczną. Żeby była ona skuteczna musi zdobyć co najmniej 5% głosów i wejść do parlamentu. Zastanawiam się, jak zamierza Pan tego dokonać.
Liczę na zainteresowanie wyborców. Chcę wykorzystać kanały internetowe, żeby docierać do wyborców. Będziemy działać trochę jak społeczność internetowa. Sukces będzie wtedy, gdy zdobędziemy 2,5% i otrzymamy dotacje z budżetu. Wtedy będziemy mogli rozszerzyć działalność. Sukcesu z Gadu-Gadu nie odniosłem przecież przez zainwestowanie ogromnych pieniędzy w promocję. Myślę, że tak samo jest z ideami politycznymi - jeśli są odpowiednio dobre i wiarygodne, to odniosą sukces dzięki spontanicznemu społecznemu poparciu. Jak widać nasze partie potrzebują wielkich billboardów, spotów reklamowych, działań PR-owych i sztuczek socjotechnicznych, żeby zdobyć i tak w sumie niewielkie poparcie. Dzisiaj rządzi partia, na którą głosowało 10% wyborców.
Ale przecież w Polsce mamy już wiele partii lewicowych. Kilka dużych i bardzo wiele małych.
Gdyby był taka partia, która odpowiadałaby moim poglądom, to bym się do niej przyłączył. Zająłbym się tylko fundacją, która prowadziłaby działalność intelektualną. Ale takiej partii nie ma. SLD nie spełnia podstawowych kryteriów lewicowości, jak na przykład wrażliwość społeczna. Mimo, że przygotowują teraz jakieś programy społeczne, to ich podstawową, dyskwalifikującą wadą jest to, że są kompletnie niewiarygodni. W 2001 roku mieli świetny program lewicowy, a realizowali cos zupełnie odwrotnego. Teraz zapowiada się coś podobnego, bo LiD nie wyklucza koalicji z PO, która jest dokładnie przeciwstawna lewicowej wizji polityki.
Jak to jest w ogóle możliwe, że milioner, który dorobił się na wolnym rynku nawołuje do zwiększenia podatków dla bogatych?
Wbrew pozorom nie ma tu sprzeczności. Proszę spojrzeć na Danię i inne kraje skandynawskie, gdzie są bardzo wysokie podatki. W Danii do 60%, a udział budżetu w PKB wynosi 55%, u nas 35%. Tam gospodarka świetnie się rozwija i jest nawet więcej wolności gospodarczej niż u nas, gdzie są niższe podatki. Na przykład zapewnienie powszechnego dostępu do wykształcenia powoduje, że ludzie są lepiej przygotowani do rynku pracy. To jest korzystne dla przedsiębiorców. Poza tym ludzie chętniej podejmują ryzyko zawodowe i biznesowe bo wiedzą, że w razie niepowodzenia państwo ich wesprze, choćby na czas zdobywania nowych kwalifikacji. Rzecz jasna państwo w swojej działalności musi także kierować się zasadami efektywności wydawania środków publicznych. Przykład krajów skandynawskich pokazuje, że można pogodzić wysoki wzrost gospodarczy, wysokie podatki i małe bezrobocie. Wszyscy są zadowoleni.
A w Niemczech bezrobocie jest wysokie, zasiłki się cały czas obcina przez to, że wiele lat podatki były wysokie, a państwo wybrało model socjalny.
A może właśnie dlatego bezrobocie jest wyższe, bo są zbyt małe pieniądze publiczne na szeroko rozumiane wsparcie człowieka, tak żeby trafił on w końcu na rynek pracy? W Niemczech są niższe podatki niż w Danii, a bezrobocie wyższe. Ponadto Niemcy mają zawyżony wskaźnik bezrobocia z powodu zjednoczenia z NRD. W Niemczech zachodnich bezrobocie jest około 6%, we wschodnich dużo wyższe. Niemcy prowadzą politykę w złym kierunku, w kierunku neoliberalnym, co jak widać choćby po krajach Ameryki Południowej nie prowadzi ani do rozwoju gospodarczego, ani tym bardziej do społecznego powszechnego dobrobytu. Dlatego wybieram politykę skandynawską czy nawet Blaira w Wielkiej Brytanii, niż politykę Schroedera, a teraz rządu CDU-SPD. Chociaż i tam reformy neoliberalne nie są aż tak drastyczne, jak w Polsce, gdzie jeszcze niedawno proponowało się odebranie wszelkich zasiłków dla bezrobotnych po to, żeby zmusić ich do podjęcia jakiejkolwiek pracy za minimalne pieniądze.
Blair był przecież krytykowany za zbyt liberalną politykę jak na Partię Pracy z tego co pamiętam.
Dlatego ja też jestem atakowany przez skrajną lewicę, że jestem zbytnim liberałem. Nazywam się raczej socjalliberałem, choć u nas to pojęcie jest źle rozumiane. Socjalliberał, to ktoś taki, który uznaje z jednej strony jak najwięcej swobody gospodarczej i prywatnej gospodarki, z drugiej zaś dużą rolę państwa w zakresie polityki społecznej. To co spina oba światy - gospodarki i społeczeństwa, to właśnie progresywny sprawiedliwy społecznie system podatkowy oraz regulacje państwa na rynku pracy i gospodarki. Na marginesie, to pełna wolność gospodarcza jest nierealna, bo na przykład gdyby pozwolić tworzyć się monopolom to wtedy nie byłoby mowy o wolności gospodarczej dla mniejszych podmiotów. Co do Niemiec jeszcze, to od tego roku podwyższono tam VAT. I co się okazało? Że gospodarka rozwija się bardzo dobrze, podwyżka VAT wcale nie spowodowała zwiększenia bezrobocia, wręcz przeciwnie, spadło. Za to wzrosły dochody budżetu i państwo musi mniej pożyczać, a więc zostaje więcej pieniędzy w bankach dla gospodarki i konsumentów.
Raczej nie przez podwyżkę VAT-u, tylko obcięcie świadczeń socjalnych i reformę finansów.
Nie, tak nie jest. Ja bym przestrzegał przed takim upraszczaniem. Nie mówię, że wystarczy wzrost VAT. Jestem zwolennikiem tezy, że wzrost wydatków budżetowych sprzyja w dłuższej perspektywie rozwojowi gospodarczemu. Są na to badania. Wystarczy porównać kraje Europy Zachodniej z krajami Ameryki Południowej, gdzie panuje czysty neoliberalizm i to powoduje, że duża grupa społeczeństwa jest wyłączona z gospodarki. Nawet się nie wyedukuje, żeby zdobyć pracę. Gospodarka wtedy cierpi. Ci bogaci, którzy dorobili się w krajach neoliberalnych często wyjeżdżają z takich krajów. Albo inwestują swoje pieniądze na przykład w Europie, która jest uważana za socjalną.
Całość na pardon.pl
Komentarzy: 6
- Adam niedziela, 24. czerwca 2007
OMG!!! Najgorsze jest to, że połowa polskich wyborców w takie debilzmy wierzy! Nie wiem, jak takich idiotów można leczyć... może trzeba niestety zgodzić się z zasadą 'nie ma wolności dla wrogów wolności'? Normalnie jak słyszę takich palantów, czy jakichś guru 'nowej' lewicy pokroju Sierakowskiego (np. jednym z marzeń towarzysza S. jest utworzenie Centrum im. Johna Maynarda Keynesa!!!) to nic, tylko brać broń i strzelać. Szkoda, że u nas nie było Pinocheta :(
- alekmajewski niedziela, 24. czerwca 2007
Obawiam się, że w przypadku junty wojskowej w Polsce, "przyjaciele" z euro-sojuza przystapiliby do likwidacji państwa albo stworzyli własne "strefy stabilizacyjne" czyli tereny okupacji... W Austrii wystarczył Heider, żeby UE storpedowała rząd, to strach pomyśleć co stałby się z Polską, gdyby do władzy doszedł ktoś na wzór Pinocheta...
- nagodzic niedziela, 24. czerwca 2007
Internet to doskonałe medium, żeby zagadać wolność na śmierć. Realną wolność. Po niegrożnym pyskowaniu, nie zostaje nic. Tak jak po 18 latach dyskusji i harców na forum UPR. Jednym słowem: gadu, gadu...głupi dziadu.
- Adam niedziela, 24. czerwca 2007
Przystąpiliby do 'dziwnej wojny'. Pewnym problemem byłoby przerwanie eksportu do państw sojuza, ale to by były 'przejściowe trudności' ;) Bardziej bałbym się reakcji Matki Rosji... ostatnio w Kaliningradzie jakąś akcję zaludniania robią, może być nieciekawie :(
- HarleyDevilsSon niedziela, 24. czerwca 2007
No, mam nadzieję że pan Foltyn kiedyś zmądrzeje, bo stworzenie GG wcale nie świadczy że jest inteligentny. W sumie to GG nawet pokazuje, że nie jest ;-) podpisano: użytkownik alternatywnego oprogramowania :)
- Tadek niedziela, 24. czerwca 2007
...strzeż nas Panie

