Bogdan Pliszka: Eurotybet

Kategoria: Opinie

poniedziałek, 28. kwietnia 2008

Jak wiadomo tysiące kilometrów na wschód od Polski leży kraina gdzie miłujący pokój buddyści niemal co dzień są prześladowani, a nawet mordowani przez chińskich komunistów. Tysiące kilometrów na południe od Polski leży Darfur, gdzie „chronieni” przez ONZ, Unię Afrykńską, a ostatnio również Unię Europejską, muzułmanie, są masowo mordowani przez… innych muzułmanów.

Oczywiście wszelkie możliwe instytucje europejskie, niemal na wyścigi, potępiają zarówno terror w chińskim Tybecie, jak i terror w sudańskim Darfurze. Z wiadomym, czyli żadnym, skutkiem! Tymczasem zaraz za polską granicą leży inny Tybet, bo na szczęście jeszcze nie Darfur. To Łużyce.

EUROPARLAMENT…EUROKONSTYTUCJA…EUROTYBET?ŁUŻYCE

Łużyce to niewielki, bo liczący około 8000 kilometrów kwadratowych, skrawek ziemi wciśnięty pomiędzy Czechy, Polskę i…resztę Niemiec, do których przecież administracyjnie należy. Łużyce dzielą się na dwa regiony historyczne; leżące na północy Dolne Łużyce (dlnłuż. Dolna Łužyca, grnłuż. Delnja Łužica, łac. Lusatia Inferior, niem. Niederlausitz) z głównym miastem Chociebuż (dlnłuż. Chośebuz) leży w większości na południu landu Brandenburgia i częściowo w landzie Saksonia, oraz leżące na południu Górne Łużyce, do XV wieku  Milsko (grnłuż. Hornja Łužica, dlnłuż. Górna Łužyca, łac. Lusatia Superior, niem. Oberlausitz) z głównym miastem Budziszyn (grnłuż. Budyšin) w większości należy do Saksonii, częściowo leży zaś na południu landu Brandenburgia. Już to pokazuje, że mimo jedności kulturowej Łużyczan, tak czuła na standardy demokratyczne i dbająca o prawa człowieka Republika Federalna bez skrupułów podzieliła Łużyce między dwa landy. Łużyczanie mówią dwoma językami, zgodnie z nazwami regionów noszącymi miano dolno- i górnołużyckiego. Język dolnołużycki to pierwszy z dwóch języków łużyckich, którym posługują się Dolnołużyczanie na niewielkim obszarze wokół Chociebuża we wschodniej części Niemiec.

Ogólną liczbę użytkowników języka dolnołużyckiego szacuje się według różnych źródeł rozmaicie, począwszy od ok. 5 tys. do maks. 15 tys., Liczba aktywnych użytkowników jest zapewne nieco mniejsza. Dolnołużycki jest językiem wymierającym, o czym świadczą dane demograficzne, według których większość aktywnych użytkowników dolnołużyckiego to ludzie starsi. Młodsi natomiast ze względów pragmatycznych preferują posługiwanie się językiem niemieckim, umożliwiającym karierę zawodową i awans społeczny. Podejmowane są pewne próby działań, mające uchronić język dolnołużycki przed wymarciem. Do najważniejszych należy tzw. program “Witaj”, stawiający na rozwój dolnołużyckiego już w przedszkolach i to nie tylko dzieci dolnołużyckich, ale także uczęszczających do tych samych przedszkoli dzieci niemieckich. Efekty programu dalekie są jednak od zadowalających, co nie pozwala patrzeć z optymizmem na przyszłość dolnołużyckiego. Istnieją obawy, że jeśli nie zostaną podjęte radykalne działania, zarówno ze strony samych Łużyczan, jak i państwa niemieckiego, język ten może zaniknąć w ciągu następnych dwóch-trzech pokoleń. Język górnołużycki to- drugi języków łużyckich, którym posługują się Serbołużyczanie na niewielkim obszarze wokół Budziszyna we wschodniej części Niemiec.

Język górnołużycki różni się od dolnołużyckiego szeregiem cech oraz odmienną w dużej mierze leksyką, co powoduje, że wzajemne zrozumienie użytkowników obydwu tych języków może być dość trudne. Język dolnołużycki ze względu na pewne cechy bliższy jest językowi polskiemu, natomiast górnołużycki bliższy jest językowi czeskiemu.  mapa Łużyc

Łużyczanie najprawdopodobniej są potomkami plemion żyjących w VI i VII wieku na terenie Sudetów i gdyby historia potoczyła się inaczej mogliby dziś być Polakami….Albo Czechami? Co więcej  w roku 1002 Bolesław I Chrobry przyłączył Łużyce do Polski, co zostało uznane w pokoju w Budziszynie (1018). Niestety już w 1031 roku ponownie dostają się pod wpływy niemieckie i wchodzą w skład Marchii Miśnieńskiej. Od tego zresztą czasu Łużyce już nigdy nie weszły w skład Państwa Polskiego. Co więcej od XII wieku intensywne osadnictwo niemieckie - przede wszystkim w górach, w miastach i niezasiedlonych obszarach - spowodowało, że Słowianie stali się od XIII wieku mniejszością w tym regionie. W 1815 roku w ramach reformy administracyjnej państwa pruskiego północne Łużyce zostały włączone do nowoutworzonej Provinz Schlesien (prowincji śląskiej). Od 1871 całe Łużyce znalazły się w obrębie zjednoczonych Niemiec. W 1919 roku delegacja Serbołużyczan była obecna na obradach konferencji wersalskiej, gdzie zabiegała o utworzenie wspólnego z Czechami państwa. Nie zostali jednak dopuszczeni do głosu! W III Rzeszy dużą część elit wymordowano. Podczas II wojny światowej, niektóre środowiska łużyckie zaczęły szukać kontaktów z…Armią Krajową i Polskim Rządem na Uchodźstwie. Na czele tego ruchu stali Michał Nawka i Jan Skala. Co ciekawe, a mało znane inicjatywy te, spotkały się z zainteresowaniem zarówno dowództwa AK, jak i rządu londyńskiego. Planowano nawet szkolenie łużyckich partyzantów przez instruktorów Armii Krajowej.   Przy końcu II wojny światowej, kiedy było już wiadomo, iż Niemcy przegrają wojnę, w Czechach tworzył się łużycki ruch narodowowyzwoleńczy – Łużycki Komitet Narodowy. W jego skład wchodzili początkowo Serbowie łużyccy – byli więźniowie obozu koncentracyjnego w Dachau. Już 8 maja 1945 roku ŁKN wystosował telegram do prezydenta Czech – Edwarda Benesza z prośbą o przyłączenie Czech do Łużyc. Jako argumentację Serbowie podnosili, iż formalnie Łużyce nadal należą do Czech (patrz pakt z roku 1635). ŁKN powoływał się na 300-letnią przynależność  Łużyc do korony św. Wacława i rok 1635, kiedy to Ferdynand II był zmuszony w pokoju paryskim oddać Łużyce w dziedziczne lenno kurfirstowi saskiemu…., zachowując prawo króla czeskiego do zwierzchności lennej i tytułu margrabiego Łużyc… Pokój praski zawarował nadto królowi czeskiemu prawo zwrotu Łużyc po wymarciu książęcej linii Wettynów… i na podstawie nieprzedawnionych praw historycznych winny wrócić do Czech… (za dr G.Wyder, Przegląd Wschodniołużycki).

     Podobnej treści pismo skierowano do rządu czeskiego, pisząc m.in.: wyzwólcie nas z pazurów germańskich. Nie chcemy żyć dłużej pod kierunkiem niemieckiego narodu, który przez całe wieki nas gnębił. Chcemy wolności, chcemy połączenia z Czechosłowacją w imię tradycyjnych związków kulturalnych i gospodarczych, ponieważ wierzymy Czechom i Słowakom, że w państwie ich dziać się nam będzie najlepiej….. Nie pozwólcie zginąć najmniejszemu z narodów słowiańskich w samym sercu Europy…. „Wyzwolenie” tej części Europy przez Armię Sowiecką położyło kres tym planom. W 1945 roku Łużyczanie na kolanach błagali Stalina o własne państwo, jak wiadomo – bezskutecznie! Co ciekawe w 1946 roku Łużyczanie postanowili zbrojnie upomnieć się o swoja niepodległość i 13 grudnia tegoż roku powołali do życia w Radworiu organizację Narodny Partyzan Łužica (NPŁ). Była to organizacja partyzancka stworzona przez grupę młodych narodowców łużyckich. W jej skład weszli nauczyciele, którzy poznali się w Instytutucie Nauczycielskim w Radworiu.: Hinc Šewc, Achim Brankačk, Jan Rawp oraz Jan Wukaš. Początkowo organizacja prowadziła akcje propagandowe zmierzające do równouprawnienia Serbołużyczan w Niemczech. W czerwcu 1946 r. uczestniczyli w przygotowaniach do mającego się odbyć na terenie Saksonii referendum ludowego. Prowadzili kolportaż samodzielnie wykonywanych ulotek oraz rozlepiali plakaty w serbołużyckich osadach. Początkowo członkowie grupy swe materiały przygotowywali własnoręcznie. Jednak wkrótce część z nich wydrukowano w serbołużyckiej drukarni w czeskim Rumburku. Członkowie NPŁ domagali się równouprawnienia ludności serbołużyckiej w zakresie szkolnictwa, języka urzędowego oraz napisów w miejscach publicznych. W wyniku otwarcie okazywanej wrogości wobec tych postulatów ze strony Niemców zradykalizowali swoje roszczenia. Domagali się odłączenia Łużyc od Niemiec i „zrzucenia niemieckiego jarzma”. W jednej z ulotek zapowiedzieli wyzwolenie metodami partyzanckimi. To ściągnęło na organizację represje ze strony tajnej policji niemieckiej oraz sowieckiej administracji wojskowej. Organizację rozwiązano, a jej uczestnicy zostali deportowani z Łużyc. Okres 1945 – 1949 wyróżnia się niepewnością dalszych losów sowieckiej strefy okupacyjnej. Jeszcze na początku 1945 roku napłynęły na teren Łużyc masy uchodźców, głównie niemieckich z terenu Śląska. Część z tej ludności została na stałe, zmieniając skład etniczny wielu osad łużyckich. W niewoli sowieckiej przebywało wielu Łużyczan. W tym okresie działaczom polskim udało się doprowadzić do zwolnienia kilkudziesięciu Łużyczan ze środowiska inteligencji łużyckiej, dzięki czemu można było łatwiej otworzyć szkoły łużyckie. Decyzja Stalina, aby utworzyć NRD ostatecznie pogrzebała nadzieje na utworzenie odrębnej państwowości łużyckiej lub powiązanie Łużyc z obszarem Polski czy też Czechosłowacji. Łużyczanie otrzymali w ramach NRD ograniczoną autonomię w dziedzinie kultury i oświaty, m.in. szkoły typu A (znaczna część przedmiotów była nauczana po łużycku) i B (niemieckojęzyczne szkoły z elementami języka i kultury łużyckiej), które pozwalały łatwiej zachować łużyckość w młodym pokoleniu. W NRD, jak we wszystkich państwach bloku wschodniego, istniały oczywiście organizacje reprezentujące interesy mniejszości narodowych, w wypadku Łużyczan była to Domowina. Domowina w obu łużyckich językach znaczy Ojczyzna. Została założona zresztą o wiele wcześniej, bo już w 1912 roku. Rozwiązana w czasach dyktatury narodowo – socjalistycznej odrodziła się w 1945 roku. Łatwo się domyślić, że – jak każda organizacja  na terenie NRD – tak i Domowina była całkowicie kontrolowana przez władze państwowe, w tym zapewne przez Stasi? Faktem jednak pozostaje, że z czysto propagandowych przyczyn NRD nie prześladowała Łużyczan, rezygnując z ambicji politycznych mogli oni liczyć na wsparcie władz NRD. Dobrą stroną tego faktu było zachowanie tożsamości narodowej przez część mieszkańców Łużyc, złą – brak samodzielności, nawyk oczekiwania na dary „dobrych Niemców” z Berlina. Nawyk, który niestety pozostał do dziś! Największą tragedią powojennych Łużyc było odkrycie dużych pokładów węgla brunatnego. Spowodowało to szybkie znikanie łużyckich wsi i miasteczek, i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. 73 łużyckie wioski zostały zniszczone w latach 1945-1989, a ich mieszkańcy przesiedleni do blokowisk razem z migrantami z różnych zakątków NRD, którzy napływali do Łużyc przyciągnięci wizją pracy przy wydobyciu węgla brunatnego. Z powodu tego brutalnego przerwania tradycyjnego życia wiejskiego i narzuconej asymilacji, kultura łużycka zaczęła dogorywać. Liczebność Łużyczan stopniowo malała. Oficjalne spisy niemieckie zaniżały ich liczbę, łużyckie były bardziej zbliżone do rzeczywistości. Jeszcze w 1945 r. szacowano, że jest ich 150-200 tys., w 1987 r. znało i używało języka łużyckiego 89 tys., lecz do narodowości łużyckiej przyznawało się tylko 45 tys. osób. Po przyłączeniu do RFN nastąpiła przyspieszona migracja młodych do landów zachodnich, gdzie było łatwiej o pracę i dobrobyt, nastąpiło dalsze zmniejszenie stanu posiadania narodu. Szacuje się, że liczebność Łużyczan wynosi obecnie 50-80 tys. zakładając, że nie wszyscy mówią po łużycku, lecz mają świadomość narodową.

Można zauważyć ożywienie ruchu narodowego, szczególnie w dziedzinie prasy, literatury, muzyki, nauki. Jednak poza audycjami radiowymi tylko telewizja brandenburska nadaje pół godziny miesięcznie w języku dolnołużyckim. Górni Łużyczanie nie mają w telewizji saskiej nawet tego. Asymilacja Łużyczan jest procesem trwającym od wieków. Ułatwiło ją uprzemysłowienie kraju, napływ ludności niemieckiej, panujący język państwowy, mieszane małżeństwa, odchodzenie od wiary. Jak mówi z goryczą Ewa Czornakec: „choć nie ma już wroga w ateistycznym państwie, do asymilacji Łużyczan przyczynia się myślenie konsumpcyjne, wrodzone lenistwo, bojaźliwość, postępujące zobojętnienie religijne i nieużywanie łużyckiej mowy na co dzień, a także wzrastająca niechęć Niemców do cudzoziemców, także do Łużyczan w ich własnym kraju”.

Według Łużyczanina Tomasza Nawki „pieniądz stał się teraz wartością większą niż świadomość narodowa, szczególnie w środowisku atrakcyjnym kulturowo i cywilizacyjnie. Problemy z nauczaniem języka łużyckiego nie wynikają teraz (po przyłączeniu do RFN) z ograniczeń finansowych państwa, lecz także ze zmian mentalności społecznej – dzieci łużyckie pytają o opłacalność nauki swojego języka rodzinnego”.
A dalej proces asymilacji biegnie szablonowo. Najpierw następuje zerwanie z literaturą i kulturą krajową i chłonięcie nowej, poczynając od „dobranocek” po film i teatr, potem zanik tożsamości narodowej, przyjęcie postawy „obywatela świata”, albo tylko - koniecznej zresztą - lojalnego obywatela „niemieckiej ojczyzny”. Najdłużej trwają niektóre zwyczaje świąteczne i religijne, obrzędy, folklor, tańce, muzyka. Zresztą nie przez przypadek, Łużyczanie bywają nazywanie przez Niemców „malarzami jajek”, albowiem tradycja pisane – podobnie jak w Polsce – jest tu nadal żywa. Rząd RFN, tak czuły na los Tybetańczyków…Tak hojnie wspierający „białoruską” radiostację nadającą z terytorium Polski, zdaje się w ogóle nie dostrzegać potrzeb własnych obywateli nie będących – i w dużej części nie chcących być(!) – etnicznymi Niemcami. Nawet wciąż działająca i stosunkowo spolegliwa wobec władz Domowina, ostatnimi czasy uznała za stosowne przypomnieć władzom w Berlinie o istnieniu Łużyczan.MEMORANDUM
w sprawie dalszej egzystencji narodu serbołużyckiego
w Republice Federalnej Niemiec

Serbowie Łużyccy w swojej 1400-letniej historii , często mieli do czynienia z
narodowo-szowinistycznymi ograniczeniami i zakazami jak również musieli
cierpieć w wyniku następstw ekstensywnej polityki gospodarczej przemysłu
węglowego, w wyniku której od początku 1924 r. padło ofiarą ponad sto
łużyckich wiosek. Serbołużyczanie przetrwali również „realsocialistyczny”
system NRD, lawirując pomiędzy przystosowaniem, a sprzeciwem. W procesie
postępującej asymilacji i germanizacji liczba ich ulegała stałej redukcji.

Z chwilą zjednoczenia Niemiec oraz poszerzeniem Europejskiej Unii pojawiła
się nowa szansa. Serbołużyczanie zostali uznani przez Republikę Federalną
Niemiec za autochtoniczny naród z prawem do ochrony i rozwijania swojej
tożsamości.

Jednak egzystencja Sebołużyczan, wraz z ich dwoma samodzielnymi
zachodniosłowiańskimi językami literackimi, została zagrożona; serbska
kultura, która o czasów Reformacji zdołała wznieść się na poziom kultury
wysokiej, znalazła się w liberalno-demokratycznych Niemczech w
niebezpieczeństwie. Przyczyną zaistniałej sytuacji jest przybierające
niedofinansowanie Fundacji na rzecz Narodu Serbołużyckiego i spadające
poparcie niemieckiego rządu. Ciągnący się od roku spór między rządem
federalnym a landem Saksonii i Brandenburgii w kwestii finansowych
kompetencji, zaciążył znacząco na niemieckiej polityce wobec mniejszości
narodowych. Z tego powodu, porozumienie w sprawie nowych zasad finansowania
na rok 2008, do dzisiaj nie doszło do skutku.

Fundacja na rzecz Narodu Serbołużyckiego została założona przez Rząd
Federalny Niemiec oraz Saksonię i Brandenburgię w celu zachowania jedynych w
swoim rodzaju serbołużyckich instytucji - kulturalnych, szkolnych i
naukowych oraz umożliwienia realizacji prac projektowych.

Serbołużycka kultura i tradycje miały być promowane i rozwijane aby
skutecznie zacieśnić tolerancyjne więzy między Serbołużyczanami i Niemcami.

Trzy zawierające umowę strony, były zobowiązanie publicznie ogłaszać swoją
wolę w kwestii zapewnienia finansowego wsparcia dla zachowania
serbołużyckiego języka i kultury. Miało to miejsce, po raz ostatni, z okazji
15-lecia założenia Fundacji, w listopadzie 2006 r. Pomimo zapewnień o
sympatii, profesjonalne instytucje i zarejestrowane łużyckie stowarzyszenia
stają na początku 2008 r. przed dylematem - zaniżone finansowanie
uniemożliwia wykonywanie najkonieczniejszych językowych, kulturalnych i
naukowych zadań, i tym samym stanowi zagrożenie dla przyszłości
serbołużyckiego narodu. Fundacja na rzecz Narodu Serbołużyckiego nie
dysponuje w roku 2008 dostatecznymi środkami aby móc sprostać założonym
celom (wymagania sięgają sumy przynajmniej 16,4 milionów euro z corocznym
uwzględnieniem wzrostu kosztów).

Niezrozumiałą rzeczą jest, że otwarty na świat kraj - Republika Federalna
Niemiec, która wszystkie europejskie standardy praw mniejszości narodowych
akceptuje i się pod nimi podpisuje, w sprawie serbołużyckiego narodu
wykazuje pewnego rodzaju niedowład.

W wielkiej trosce o zachowanie serbołużyckiej narodowej substancji, wszelkie
ośrodki tożsamości Serbów Łużyckich, ich kulturalno-naukowe instytucje, ich
stowarzyszenia i ich sympatycy, wychodzą niniejszym z apelem, do
odpowiedzialnych organów Republiki Federalnej Niemiec jak i krajów
związkowych Saksonii i Brandenburgii, o zagwarantowanie działalności
Fundacji na rzecz Narodu Serbołużyckiego i zawarcie umowy o odpowiednim,
długofalowym, finansowowym wsparciu, uwzględniającym przy tym coroczne
wyrówywanie wzrostu cen.

Apelujemy do niemieckiej i międzynarodowej opinii publicznej, o wstawienie
się do rządu federalnego o to, aby Fundacja także w przyszłości mogła
prowadzić swoją działalność na rzecz autochtonicznej mniejszości narodowej
na Łużycach.

Oczekujemy przy tym, że Rząd Federalny i Parlament Federalny Niemiec wraz z
Rządami i Parlamentami Krajowymi w Dreźnie i Poczdamie , wyjaśnią
niezwłocznie kwestię odpowiedzialności w sprawie ochrony i popierania
Serbołużyczan w Niemczech. Żądamy od politycznych organów aby ostatecznie
uznały, że popieranie autochtonicznych narodowych mniejszości, nie ogranicza
się wyłącznie do regionalnego wspierania kultury. Staje się bardziej sprawą
ogólnopaństwową, bowiem obejmuje wszystkie obszary życia społecznego.

Zaś dalsze zamykanie serbołużyckich albo niemiecko-łużyckich ośrodków
kształcenia, kultury i nauki byłoby skazaniem na stopniowy upadek
serbołużyckiego społecznego życia, które w Niemczech, w przeszłości było
prześladowane i uciskane, jako niewiele warte i pozbawione treści.

Bautzen/ Budziszyn, luty 2008

Jak widać mimo troski o los kultury łużyckiej „mentalność żebracza” nadal wśród działaczy Domowiny jest silna. Nieco inaczej wygląda sprawa w przypadku Serbskiej Partii Narodowej (Serbska Ludowa Strona - SLS). Dla zwolenników „twardego nacjonalizmu” program partii może być rozczarowaniem. Należy jednak pamiętać, ze działa ona w państwie gdzie wszyscy jej – potencjalni – członkowie, a więc Łużyczanie od niemowlęcia do starca, stanowią ~1-1,5% całej populacji państwa. SLS postuluje autonomię dla Łużyc, pogłębienie regionalizmu w ramach państwa niemieckiego i większy liberalizm gospodarczy. Część działaczy włącza się również w protesty wobec działalności koncernów Laubag i Vattenfal prowadzących wydobycie węgla brunatnego w Łużycach. Partia zamierza zresztą wystartować w najbliższych wyborach lokalnych.

Wydaje się, że Polska może i powinna wspierać każde działanie na rzecz ochrony łużyckiego dziedzictwa kulturowego. W sytuacji gdy polski rząd bezwarunkowo uznaje powstanie „niepodległego” Kosowa, wyraźna „wstrzemięźliwość” w przypadku Łużyc jest co najmniej dziwna. Jeszcze w ubiegłym roku w Budziszynie miał swoje biuro poselskie jeden z eurodeputowanych PiS…Co więcej sami Łużyczanie wystosowali do prezydenta Kaczyńskiego memorandum, w którym nie tylko domagają się obrony swoich interesów,ale wręcz reprezentownia przez kaczyńskiego Łużyczan, „tak jak Merkel reprezentuje interesy mniejszości niemieckiej w Polsce”! Trudno jednak powiedzieć jak sprawy mają się dziś? Faktem jednak pozostaje, ze miarą niezależności polskich władz w polityce zagranicznej jest i będzie nie tylko angażowanie się w egzotyczne „misje stabilizacyjne” w Czadzie czy bojkotowanie olimpiady w Pekinie, ku uciesze chińskich internautów. Jeśli – jak twierdzi premier Tusk czy minister Sikorski „Polska jest aktywnym graczem w Unii Europejskiej” – pora, by tę aktywność pokazać nie tylko w regionach świata gdzie z trudem kojarzone jest istnienie takiego państwa, ale również „za progiem” własnego domu, za którym leży nie tylko Białoruś….

Bogdan Pliszka

Zainteresowanych tematem zachęcam do odwiedzania n/w stron:

http://www.slavinja.republika.pl/luzyce.html

http://lusatia.salon24.pl/63006,index.html

http://lusatia.salon24.pl/

http://www.chwila.com/znani.html

http://www.naszesudety.pl/?p=artykulyShow&iArtykul=1729

http://ski.sorben.com/site/docs/polish/index.htm

http://www.domowina.sorben.com/index.htm

http://www.rastko.org.yu/rastko-lu/index_l.html

http://www.rastko.org.yu/rastko-lu/index_l.html

http://www.wendische-volkspartei.de/

http://www.serbski-institut.de/

http://www.serbske-nowiny.de/


Dodaj swój komentarz: