Free Your Mind (Salon24): Stara agentura kontra nowe służby specjalne?

Kategoria: Opinie

piątek, 13. lipca 2007

cba.pngNajwyraźniej mamy do czynienia z otwartym starciem ludzi dawnych służb specjalnych z funkcjonariuszami nowych. Wiele na to wskazuje. Kontratak, do jakiego przystąpił A. Lepper, przy olbrzymim wsparciu mediów oraz opozycji, pokazuje, że walka z “układem” weszła w ostateczną fazę. (Przypomnę, że słowo “układ” tygodnik “Polityka” obśmiał niedawno wraz ze swoimi wiernymi od wielu lat “czytelnikami” - pisałem na ten temat).

Zauważmy, że wyszydzani przez media i opozycję Lepper i R. Giertych znowu stali się “ulubieńcami”. (Ta tradycja “wańki-wstańki” jest w Polsce po 1989 niezmienna). O Lepperze co drugi felietonista (nie wspominając o opozycjonistach) mówił, że “nie powinien nigdy być w rządzie”. O Giertychu to już można by opasłe książki z szyderstw na jego temat złożyć. Dziś jednak ci sami, co z nich szydzyli, z nabożną czcią ich wypowiedzi przywołują. Mnie to nie martwi - przynajmniej wiemy, kto kim jest, bo przecież w chwilach dramatycznych ujawniają się prawdziwe intencje wielu ludzi. Nie tylko przyjaciół, ale zwł. wrogów.

No więc Dziennik.pl, który od początku wziął stronę Leppera, podtrzymuje tezę, że CBA wykreowało całą aferę. Dziwne, że słowo “kreacja” nie padało w mediach, gdy T. Sekielski z M. Morozowskim urządzili inscenizację z udziałem “dzielnej” R. Beger. Ot, “specyficzny obiektywizm” polskich mediów.

Co ciekawsze, nawet tak czujny na punkcie razwiedki S. Michalkiewicz zestawia w dzsiejszym radiowym felietonie artykuł z kodeksu karnego zakazujący fałszowania dokumentów z ustawą (przegłosowaną przecież także przez PO) zezwalającą CBA na stosowanie określonych procedur (takich jak tzw. legalizowanie dokumentów, o którym mówił na konferencji prasowej min. M. Kamiński) i roztacza niemal orwellowską wizję totalnej inwigilacji w naszym kraju - tak jakby nie było różnicy między starymi postpeerelowskimi służbami, a tymi powołanymi przez obecny rząd. Może nie ma. W dziedzinie “technik operacyjnych” może nie (choć nie podejrzewam, by funkcjonariusze CBA niszczyli przewody hamulcowe, stosowali podpalenia, pobicia czy “wrzucali z kamulkami”, jak słynny G. Piotrowski z kolegami). Jednakże w sferze życiorysów i “zobowiązań” wobec KGB, GRU, Stasi itp. chyba jest różnica, prawda? Nie wiem, czemu Michalkiewicz o tym teraz zapomina.

Lepper w wywiadzie dla radiowej Jedynki zdradza coraz szerszą wiedzę, która służy mu za podstawę kontrataku (konsultuje się z politologami, prawnikami itd.), co tylko dowodzi, że wielu ludzi naraz stanęło za nim murem. Czy to ci sami “politolodzy” i “prawnicy”, którzy swego czasu “konstruowali na polskiej scenie politycznej” Samoobronę na przełomie l. 1991/1992 (zarejestrowano ją w sądzie tuż po obaleniu rządu J. Olszewskiego)? Niewykluczone. (Słowa “niewykluczone” używam w takim znaczeniu, jak “Rzeczpospolita”, która “nie wykluczała” użycia najnowocześniejszego “bezzałogowego sprzętu” do inwigilacji Leppera). Jednocześnie eks-wicepremier mówi, że “panowie rżną głupów”, “Gosiewski udaje”, że nie wiedział o akcji CBA i “niech się za Gosiewskiego biorą teraz”. Mało tego. Przyznaje, że P. Ryba był w ub. piątek umówiony na 12.00 na spotkanie z Lepperem, ale “w sekretariacie zapisany był, by wziąć listę uczestników wyjazdu do Konga”. Jakżeby inaczej. Kongo, a nie żadne tam okolice Mrągowa.

Lepper nie wypiera się związków z “handlowcem” Rybą (aczkolwiek pamięta z nim jedynie wyjazd do Chin - być może w trakcie przesłuchań w prokuraturze odświeży mu się pamięć). Coraz większą jednak wiedzę posiada na temat A. Kryszyńskiego (choć w trakcie wywiadu przyznawał, że nie wczytywał się jeszcze w artykuł z “Dziennnika”, co świadczyłoby, że “eksperci” zbierają dla niego tego typu “dane”). Nie muszą to być owi “eksperci-politolodzy”, na których się powołuje Lepper, ale przecież, czy możemy to wykluczyć?

Jak donosi Dziennik.pl “Kryszyński to absolwent szkoły szpiegów w Kiejkutach” - potwierdził DZIENNIKOWI wysoki rangą oficer tajnych służb. Z innego źródła wiadomo, że Kryszyński od września 1990 do października 1991 r. - a więc tuż po skończeniu studiów na Wydziale Prawa UW - pracował w Urzędzie Ochrony Państwa. Odszedł stamtąd w randze podporucznika, ale nie ma pewności, czy definitywnie zerwał związki ze służbami.

Całość na iskry.pl


Dodaj swój komentarz:


Ankieta

    • Najlepszy parlamentarzysta:

      Zobacz wyniki

      Loading ... Loading ...

  • Odsyłacze