Grzegorz Lepianka: Dziękujemy Paryżowi
Kategoria: Opinie
niedziela, 3. września 2006Polacy są dumnym narodem o tysiącletniej skomplikowanej, często tragicznej historii. W dziejach naszego państwa nie brakowało również dni tryumfu i chwały. Mamy, z czego być dumni i tak chcemy być traktowani na arenie międzynarodowej szczególnie w ramach wspólnoty europejskiej. Zbyt często we wzajemnych kontaktach słychać słowa upominania nas, wtrącania się w sprawy wewnętrzne. Europejscy politycy i intelektualiści nie chcą dostrzec wyjątkowości cechującej Polaków. Podobnej do wyjątkowości Niemców, Włochów lub Anglików.
Dlatego gdy prezydent Jacques Chirac sugerował jakoby Polacy: „stracili dobrą okazję, aby siedzieć cicho”, w momencie naszego poparcia dla interwencji w Iraku podniosły się w Polsce głosy oburzenia. Słuszne głosy, Polska jest suwerennym państwem i może prowadzić niezależną politykę według własnego uznania. To powinno być dla naszych partnerów oczywiste a tak często o tym zapominają. Takie wypowiedzi psują nasze wzajemne relacje. Nie inaczej jest w kontaktach z naszymi niemieckimi przyjaciółmi. Politycy zza Odry doskonale wiedzą jak wrażliwym tematem w Polsce jest kwestia działalności Eriki Steinbach działaczki Związku Wypędzonych. Pomimo tego niemieccy politycy i intelektualiści coraz chętniej wspierają jej działania. Jednocześnie Niemcy wspólnie z Rosją budują gazociąg, który omija Polskę godząc w nasze gospodarcze interesy. Relacje między Polską a Niemcami muszą być złe i nie jest to nasza wina. Wszak do tanga trzeba dwojga a gdy po drugiej stronie brakuje woli przyjaznych gestów o dobre samopoczucie trudno.
Dlatego zawsze należy dostrzec i pochwalić gesty nawet bardzo symboliczne, które budują dobre relacje z naszymi europejskimi sojusznikami. W najbardziej polskim z europejskich miast ochranianym przez świętą Genowefę dłuta Paula Landowskiego francuskiego artysty a jakże polskiego pochodzenia. Obok katedry Notre-Dame w Paryżu, mer miasta Bertrand Delanoe, odsłonił tablicę z nową nazwą miejsca – „Dziedziniec Notre-Dame - Plac Jana Pawła II”. Uczczenie jednego z największych Polaków tak pięknym gestem zasługuje na wyrazy najwyższego uznania. Zasługuje również na szacunek tym bardziej, że Bertrand Delanoe jest członkiem Partii Socjalistycznej, która nie zawsze pozytywnie odnosiła się do „polskiego papieża”. Całe wydarzenie wywołało oburzenie marginalnych grup lewicowych, zupełnie zagłuszone przez ponad tysięczny tłum radujących się katolików. W swoim przemówieniu Delanoe tłumaczył, że Paryż jest stolicą pluralizmu i nadaje swym ulicom „imiona ludzi wierzących, niewierzących i wątpiących” i że „zasadnicza i wstrząsająca siła moralna Jana Pawła jest sama w sobie wytłumaczeniem hołdu składanego przez Paryż”. Jest to piękny hołd oddany również narodowi, z którego wywodził się największy papież naszych czasów. Hołd ten powinien zostać odpowiednio w Polsce potraktowany.
Grzegorz Lepianka
