Grzegorz Lepianka: Rząd solidarny?

Kategoria: Opinie

piątek, 7. lipca 2006

Żarty się skończyły, nadchodzi „Państwo Solidarne” – takiej treści sms otrzymałem od znajomego inwestora giełdowego w piątkowy wieczór. Było to kilka chwil po informacji o dymisji premiera Marcinkiewicza i wiadomości, że jego następcą może zostać Jarosław Kaczyński, brat Lecha.

Mój znajomy ma rację, bo o ile Marcinkiewicz traktował ideę państwa solidarnego z koniecznym przymrużeniem oka to Jarosław Kaczyński zdaje się faktycznie w nią wierzyć. Informacja w chwili pisania tego felietonu nie została jeszcze potwierdzona. Na razie premier podał się do dymisji, którą musi przyjąć prezydent z tym oczywiście nie powinno być problemu. Zawsze jednak należy mieć nadzieję, czyli wiarę, że to nieprawda. Może całe to zamieszenie to tylko kaczka dziennikarska? Upss. Gęś naturalnie!

Jeśli jednak informacje znajdą potwierdzenie w faktach i Jarosław Kaczyński zostanie premierem to tak naprawdę zmieni się niewiele. Trudno oczekiwać radykalnego zwrotu polityki prowadzonej przez obecnego jeszcze premiera. Aczkolwiek diabeł tkwi w szczegółach a tu diabeł ma na imię finanse. Jarosław Kaczyński niestety jest socjalistą. W PRL-u związany z KORem i „Solidarnością”, przepojony związkowym etosem będzie szkodził gospodarce. Nic dziwnego, że inwestorzy reagują pierwsi.

Niedawno można było przeczytać w internecie rozmowę z Kaczyńskim przeprowadzoną przez Elizę Michalik, publicystkę „Ozonu”. „Proszę wierzyć. Najważniejszy problem naszej gospodarki to podniesienie wydajności mikroekonomicznej. Tego nie da się zrobić inaczej niż przez zaangażowanie państwa”, „zmiana Kodeksu pracy oznaczałaby pogorszenie i tak złej sytuacji pracownika. To nie jest droga do zmniejszenia bezrobocia”. „Z jednej strony mówimy „tak” wolnemu rynkowi i deregulacji gospodarki, z drugiej widzimy, że bez impulsu ze strony państwa ona nie będzie się rozwijać”. ”Najpierw trzeba nakarmić głodne dzieci, a później dopiero budować pałace.” To garść cytatów ze wspomnianego wywiadu. Włos się na głowie jeży. To takich polityków Stanisław Michalkiewicz nazywa „pobożnymi socjalistami”.

W okresie kampanii wyborczej Polska podzieliła się na dwie części: liberalną i solidarną. Po wyborach i zwycięstwie tej drugiej władzę przejął rozsądny premier. Można Marcinkiewiczowi sporo zarzucić, ale jest to polityk budzący sympatię i działający jak profesor Jerzy Buzek: „niewiele zrobił, ale też i nie był w stanie wiele popsuć”. Premier Kaczyński z poparciem Leppera i Ligi może psuć dowoli realizując ideał solidarnego państwa. Może też wybrać rozsądniejszy wariant. Mianując na stanowiska gospodarcze polityków, którzy znają się na rynku, którą z tych dróg wybierze? Zobaczymy! Należy mieć tylko nadzieję, że po rządach Kaczyńskich ktoś jeszcze w Polsce zostanie, bo jeśli trend emigracyjny utrzyma się to nie będzie miał, kto zgasić światła. Jarek nie dosięgnie kontaktu.

Grzegorz Lepianka


1 komentarz

  1. maurycy_wilkopolski piątek, 7. lipca 2006

    nie mysle aby rząd z panem J.Kaczyńskim był gorszy od poprzedniego i poprzednich , -choc nie popieram ich zaiście "surrealistycznych poglądów na gospodarkę. Pozdrawiam, i życze popularności nowemu pismu Maurycy

Dodaj swój komentarz:


Ankieta

    • Najlepszy parlamentarzysta:

      Zobacz wyniki

      Loading ... Loading ...

  • Odsyłacze