Hernando de Soto: Jak zbudować kapitalizm od nowa

Kategoria: Opinie

sobota, 26. maja 2007

Pomyślmy nad procesem produkcji ołówka. By stworzyć drewniany ołówek, potrzebne jest oczywiście drewno. Drewno pochodzi, dajmy na to, z Oregonu, jest cięte na bele przez specjalną maszynę, musi być spławione rzeką i włożone do pieców, by pozbyć się wilgoci. Potem musi otrzymać grafit ze Sri Lanki, ale czysty grafit by się połamał, więc używa się wosku z Meksyku i dodaje specjalnych olejów z Birmy i Afryki, a potem powleka się go czymś, żeby nie wyślizgiwał się z palców.

Później, żeby umieścić na ołówku gumkę, trzeba dostarczyć żółte i czarne metale - cynk z Peru, miedź z Chile i czarny nikiel z Nigerii. By wyprodukować ołówek, trzeba dokonać 1600 transakcji! Żeby przeprowadzić 1600 transakcji z ludźmi, których się nie zna, wszyscy muszą mieć paszporty oraz adresy, żeby było wiadomo, gdzie ich znaleźć. Pierwszą rzeczą, którą zrobiliśmy w Egipcie, było sprawdzenie, ile spośród licznych domów, które tam istnieją, jest zapisanych w systemie, który pozwoliłby je zidentyfikować. Stwierdziliśmy, że da się to zrobić tylko w przypadku 11 proc. egipskich budynków i gruntów. 89 proc. jest poza systemem. Te 89 proc. jest warte 240 mld dolarów, czyli mniej więcej 55 razy tyle, ile są warte wszystkie bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Egipcie dokonane od czasów Napoleona. Lub 35 razy więcej niż wszystkie spółki notowane na kairskiej giełdzie. Większość gospodarki Egiptu nie rozwija się i nigdy się nie rozwinie, dopóki nie zostaną wprowadzone rządy prawa. W wypadku Meksyku wartość gospodarki pozalegalnej, dającej zatrudnienie 70 proc. spośród ogółu zatrudnionych, wynosi około 350 mld dolarów, czyli sześć razy więcej, niż są warte meksykańskie rezerwy ropy naftowej.

Nie jest więc prawdą, że kraje rozwijające się nie mają zasobów. Brakuje im jedynie prawa, które miałoby moc łączenia ludzi i budowania zaufania. Jak wielu mieszkańców byłego Związku Radzieckiego, Azji Centralnej i Wschodniej, Ameryki Łacińskiej czy Afryki ma możliwość założenia spółki z ograniczoną odpowiedzialnością? Kiedy Europejczyk chce zawrzeć transakcję, mówi: “Mam spółkę wartą 100 tysięcy dolarów i moja odpowiedzialność jest ograniczona do tej konkretnej sumy pieniędzy”. Nie ryzykuje swojego domu, ziemi, innego przedsiębiorstwa, które prowadzi, ale jest odpowiedzialnym przedsiębiorcą, który wie, jaką podejmuje decyzję i ile ta decyzja może go kosztować. To bardzo ważne: nie więcej niż 5 proc. ludności świata mieszkającej poza krajami północnoatlantyckimi ma możliwość zakładania spółek z ograniczoną odpowiedzialnością. Kolejnym problemem jest ciągłość gwarantująca, że jeśli robisz interesy z firmą Smith & Company i Smith umrze, to jesteś bezpieczny, bo na mocy prawa znajdzie się właściwy następca. Ta zasada ma zastosowanie zaledwie w 7 proc. podmiotów gospodarczych poza krajami północnoatlantyckimi.

Dalej, ile firm ma inną strukturę niż rodzinna? Nie twierdzę, że nie należy prowadzić rodzinnych firm - większość przedsiębiorstw działających i przynoszących zyski w Stanach Zjednoczonych należy do rodzin. Chodzi nie o pokrewieństwo, lecz o sposób budowania hierarchii między pracownikami firmy. W Egipcie, Tanzanii, Peru czy Wenezueli sytuacja jest zupełnie inna. Nie wiemy, z kim tak naprawdę robimy interesy: z przystojnym Egipcjaninem czy z jego żoną, która wniosła pieniądze do małżeństwa? A może z jego teściową? To ma bardzo duże znaczenie. W latach 20. i 30. XX wieku do Peru i Brazylii przyjechało ponad milion Japończyków. Peru było wtedy 2,6 razy bogatsze niż Japonia, Brazylia zaś - 3 razy. Jednak w latach 50. okazało się, że Japonia jest 3 razy bogatsza niż Peru. Dziś jest już nie 3, ale 20 razy bogatsza. Co się stało w Japonii? Całkowicie zmieniono system prawny. Zniesiono feudalizm i zadbano o to, by każdy miał równe prawo do kupowania ziemi i założenia przedsiębiorstwa. Była to szeroko zakrojona rewolucja, która miała dwa źródła: po pierwsze istniała wykształcona, nowoczesna klasa społeczna, która to zorganizowała, a po drugie wkroczyli Amerykanie.

Jeszcze w czasie wojny generał Mac Arthur powołał zespół, który projektował japońskie reformy gospodarcze. Dzięki obaleniu systemu feudalnego Japonia i jej dawne kolonie stały się niesłychanie bogate. Było to wielkie osiągnięcie Amerykanów, o którym niestety nie pamiętali, kiedy kilkadziesiąt lat później jechali do Wietnamu. W państwach północnoatlantyckich istnieje tendencja do zapominania o genezie danego systemu. Kiedy patrzymy na kraje Zachodu, skłonni jesteśmy myśleć, że zawsze wyglądały one tak dobrze jak dziś. Zapominamy, że ich dzisiejszy kształt jest wynikiem długiego procesu, którego istotą była walka o rządy prawa i związany z nim konsens społeczny. Musimy więc korzystać z wyników badań, sprawdzać, ilu ludzi znajduje się poza systemem. Jak to się dzieje w sferze mikro, że prawo jest albo nie jest dostępne dla każdego. Wyzwaniem dla wszystkich krajów, które myślą o reformach, które cierpią z powodu reform i które chcą się rozwijać - także dla Polski - jest więc to, by pamiętać, że należy przede wszystkim analizować własną sytuację. Kraje północnoatlantyckie już dawno zapomniały, jak udało im się dotrzeć tam, gdzie są teraz.

całość: Dziennik.pl


1 komentarz

  1. Carlit sobota, 26. maja 2007

    Szalenie ciekawa rozmowa. Warto przeczytać całość na stronie Dziennika.

Dodaj swój komentarz:


Ankieta

    • Najlepszy parlamentarzysta:

      Zobacz wyniki

      Loading ... Loading ...

  • Odsyłacze