Igor Belczewski: Praca dzieci nie hańbi
Kategoria: Opinie
środa, 7. lutego 2007
Bank Światowy opublikował w środę raport dotyczący pracy dzieci w Kambodży. Wynika z niego, iż w tymże kraju pracuje ok. 1,5 mln dzieci w wieku 7-17 lat. Aż 80 proc. z nich pracuje w warunkach zagrażających życiu i zdrowiu. Oczywiście nad tym faktem Bank Światowy bardzo ubolewa, twierdząc, że „napędza on błędne koło ubóstwa”. Dzieje się tak dlatego, ponieważ dzieci muszą pracować miast chodzić do szkoły i się kształcić. Czy obawy Banku Światowego są uzasadnione?
Otóż przy ocenie warto spojrzeć na drugą stronę medalu, zwłaszcza, gdy wiadomo, że najczęściej kraje, w których pracują nieletni, są obciążane sankcjami ekonomicznymi. Jak wyglądałaby sytuacja dzieci kambodżańskich gdyby przestały pracować? Zapewne nie najlepiej. Często praca tych dzieci jest jedynym źródłem utrzymania nie tylko dla nich, ale również dla ich rodzin. Nic tu nie poprawi zakaz pracy nieletnich, bowiem może on tylko pogorszyć sytuację.
Podobnie absurdalny jest zarzut późno rozpoczynanej nauki lub jej braku. Żeby się uczyć nie wystarczą same dobre chęci, ale potrzebne są pieniądze chociażby na jedzenie, czy koszty związane z podręcznikami. Tak jak nie ma darmowego obiadu, tak nie ma darmowej edukacji. Jest ona ważna, ale w krajach o tak powszechnym ubóstwie jak Kambodża, nie jest ona rzeczą najważniejszą. Jeżeli współczesnym kambodżańskim nieletnim uda się zarobić pracą fizyczną, może w przyszłości będzie ich stać na posłanie swoich dzieci do szkół.
Według BŚ 35 proc. mieszkańców Kambodży żyje poniżej granicy ubóstwa(0,5 dol./dzień). Na pewno ich liczba nie zmniejszy się, gdy kraje Zachodu sankcjami ekonomicznymi zmuszą Kambodżę do wprowadzenia zakazu pracy dla nieletnich, jak to często w takich przypadkach bywa. Jeśli nawet praca dzieci jest wywołana przez kambodżański rząd, to sankcje takie nie uderzą w niego i w jego politykę, lecz w mieszkańców Kambodży. Tak jak we wszystkich przypadkach, tak i w tym, żadne ograniczenia wolności ekonomicznej nie wywołają pozytywnego efektu. To, co dla państw wysoko gospodarczo rozwiniętych jest niehumanitarne, może stanowić jedyny sposób na przeżycie w państwach rozwijających się. Dlatego ważnym jest, żeby nie mierzyć innych swoją miarą.
Warto jeszcze tylko dodać, że np. w USA praca wśród nastolatków nie jest niczym nienormalnym. Czasami wręcz wymaga się, żeby młodzi takową sobie znaleźli. Wpływa to nie tylko na ich usamodzielnienie, ale pozwala także zdobyć cenne doświadczenia oraz uczy dbać o siebie. Oczywiście w przeciwieństwie do współczesnych państw opiekuńczych, których celem nie jest dać wędkę, tylko ukradzioną wcześniej rybę.
Igor Belczewski
Komentarzy: 6
- Aleksander Majewski środa, 7. lutego 2007
Igor poruszył niezwykle ważny problem, którego obraz propaganda mass mediów bardzo zniekształciła. Ostatni akapit i podanie za przykład Stanów Zjednoczonych doskonale oddaje Prawdę.
- Ponad Podział środa, 7. lutego 2007
nie zgodzę się... to jakiś absurd patrzeć na to przez pryzmat jedynie pieniędzy... ostatni akapit wyraźnie wskazuje, że praca NASTOLATKÓW w Ameryce to nic złego... natomiast w pierwszym mowa jest o DZIECIACH już w wieku 7(!) lat - to chyba subtelna różnica! A może kraje ekonomicznie wyżej postawione nie nakładałyby zakazów a jedynie przelały nieco kapitału w celu stworzenia miejsc pracy dla takich ludzi aby nie musieli narażać życia swoich dzieci na pracę? Tu odniesienie do dania wędki... Jednak nie wydaje mi się to realne - większość ludzi ma w poważaniu JAK - po prostu chce widzieć cyfry przy $ czy €...
- Igor Belczewski środa, 7. lutego 2007
do Ponad Podział: apropos wieku, w którym pracują dzieci w Afryce - proszę zauważyć, że nie znamy dokładne liczby dzieci pracujących w wieku 7 lat. Zostaje tylko podany przedział 7-17 lat i liczba 1,5 mln. apropos przelewania kapitału - to już ma miejsce. Problem w tym, że grom pieniędzy trafia do kieszeni lokalnych szejków, którzy raczej nie są skłonni do tworzenia miejsc pracy. Nawet jeśliby byli to i tak nie rozwiąże problemu, bo rządy państw dotujących nie biorą pieniędzy z kosmosu, ale z podatków, czyli dotacje są skutkiem wcześniejszej kradzieży. Wędką, która rzeczywiście mogłaby coś zdziałać byłoby stworzenie możliwości inwestycyjnych dla prywatnych inwestorów. Dotacje są tylko rybką.
- Ponad Podział środa, 7. lutego 2007
Nie ulega wątpliwości, że dzieciaki w wieku (przynajmniej) 7-15-16 winny jeszcze się uczyć i nie myśleć o pracy... Proceder należy rozwiązać w taki sposób aby tylko one nie ucierpiały... Nieważne jakim kosztem...
- Igor Belczewski środa, 7. lutego 2007
Zgadzam się, że powinny, ale taki jest NASZ punkt widzenia. Chyba lepiej żeby dzieci pracowały zamiast się uczyć(do czego często nie mają możliwości i warunków), niż umierały z głodu.
- Ponad Podział środa, 7. lutego 2007
To na pewno... tylko, że to taka woda na młyn dla tych u których one pracują... musi być jakiś sposób aby to zmienić... Ale do tego czasu faktycznie chyba nie ma innego dobrego wyjścia...

