Jacek Sierpiński: O teoretycznej wyższości monarchii nad…

Kategoria: Opinie

sobota, 5. lipca 2008

Hans Hermann-Hoppe, profesor ekonomii na Uniwersytecie Nevady w Las Vegas, jest znany jako autor teorii, zgodnie z którą (między innymi) państwa o monarchicznej formie rządów są ze swej istoty ekonomicznie i etycznie lepsze od państw demokratycznych. Według Hoppego, jest to spowodowane przede wszystkim tym, że mając w perspektywie władzę teoretycznie dożywotnią, a często i dziedziczną, monarcha będzie kierował się w swoich działaniach bardziej “długofalowymi” celami…

…dążąc do utrzymania, a nawet zwiększania bogactwa kraju, którym rządzi:

“Zarówno królowie i prezydenci będą produkować „zła”, choć król, z powodu, że jest „właścicielem” monopolu, który może sprzedać czy przekazać potomnym, będzie raczej troszczył się o reperkusje swoich działań w ważkich kwestiach. Jako właściciel całego pakietu akcji do „swojego” terytorium, król będzie porównywalnie bardziej zorientowany w przyszłość. W celu zachowania, czy zwiększenia wartości swojej własności, będzie ją eksploatował niezbyt mocno, z pewnym wyrachowaniem. Dla kontrastu, tymczasowy i wymienialny demokratyczny zarządca nie jest właścicielem kraju, ale jak długo pozostaje na urzędzie, ma zezwolenie na wykorzystywanie tego faktu na swoją korzyść. Nie posiada akcji, ale jest prezesem zarządu. To nie eliminuje wyzysku, ale sprawia, że wyzysk jest nastawiony na czas teraźniejszy i niezbyt wyrachowany, to jest działania nie biorą pod uwagę wartości akcji”. (Cytat stąd).

“Król był właścicielem jakiegoś terytorium i mógł je przekazać synowi, dlatego starał się zachować jego wartość. Władca demokratyczny był i jest tymczasowym dzierżawcą, próbuje więc maksymalizować bieżące przychody rządu z rozmaitych źródeł kosztem wartości kapitału, tym samym marnując go”. (Cytat stąd).

Ten sam mechanizm zdaniem Hoppego działa też w przypadku wojen:

“Z powodu tego, że koszty własnej agresji królowie i prezydenci mogą (za pośrednictwem podatków) przerzucać na innych, będą bardziej niż „normalnie” agresywni i skłonni do wojen. Jednakże motywacja króla do wszczęcia wojny jest typowo oparta na konflikcie o posiadanie/dziedziczenie. Cel jego wojny jest materialny i terytorialny: objęcie kontroli nad jakimś kawałkiem terenu i jego mieszkańcami. I aby osiągnąć ten cel, jest w jego interesie rozróżniać pomiędzy wojownikami (wrogami i celami ataku) a cywilami i ich własnością (aby nie została wciągnięci w wojnę i zniszczeni). Demokracja przemieniła ograniczone wojny królów w wojny totalne. Motywy wojny stały się ideologiczne – demokracja, wolność, cywilizacja, ludzkość”. (Cytat stąd).
Ponadto, wg Hoppego, demokratyczna forma rządów - w odróżnieniu od monarchicznej - sprzyja dostawaniu się do władzy jednostek niemoralnych:

“Królowie, którzy otrzymują swoje stanowisko poprzez urodzenie, mogą być nieszkodliwymi dyletantami albo przyzwoitymi ludźmi. (Jeśli trafi się „szaleniec”, zostanie szybko ograniczony, albo, jeśli zajdzie potrzeba, zabity, przez tych krewnych, którym zależy na własności dynastii). Zupełnie przeciwnie, wybór rządowych władców w powszechnych wyborach sprawia, że jest praktycznie niemożliwym, aby nieszkodliwa czy przyzwoita osoba kiedykolwiek dotarła na szczyty. Prezydenci i premierzy docierają na swoje pozycje z powodu swojej efektywności w roli moralnie nieograniczonych demagogów. W ten sposób demokracja zapewnia, że tylko niebezpieczni ludzie dotrą do szczytów rządu”. (Cytat stąd).

Teoria ta, przedstawiona w szczegółach w książce Demokracja, bóg, który zawiódł,wydaje się sensowna i logiczna. Hoppe przytacza też historyczne fakty, które mają świadczyć o jej słuszności:

“W trakcie trwania epoki monarchicznej, w okresie przed I Wojną Światową, wydatki rządowe, rozumiane jako procent PKB, rzadko
przekraczały 5%. Od tamtego czasu wzrosły one średnio do 50%. Przed I Wojną Światową rządy zatrudniały zwykle mniej niż 3% pracującej populacji. Od tamtej pory odsetek ten wzrósł do poziomu 15 - 20%. Era monarchiczna wiązała się z pieniądzem kruszcowym (złotem), którego siła nabywcza stopniowo rosła. Dla odmiany, era demokratyczna jest erą pieniądza papierowego, którego siła nabywcza nieustannie maleje.

Królowie stale pogrążali się w długach, jednak podczas okresów pokoju zwykle je spłacali. W czasach demokracji długi rządów, zarówno podczas wojny, jak i pokoju, wzrosły do niewiarygodnych rozmiarów. Faktyczna stopa oprocentowania w epoce rządów monarchii stopniowo spadała do wartości równej w przybliżeniu 2%. Od tej pory realne stopy oprocentowania (wartości nominalne z uwzględnieniem inflacji) wzrosły do poziomu 5% – równego wartościom XV-wiecznym. Legislacja praktycznie nie istniała aż do końca XIX wieku. Dzisiaj, w ciągu pojedynczego roku ustanawia się dziesiątki tysięcy ustaw i regulacji. Poziom oszczędności, zamiast rosnąć wraz ze wzrostem dochodów, maleje, a wskaźniki rozpadu rodziny i przestępczości stale pną się do góry”. (Cytat stąd).

Jednak teoria Hoppego wydaje się załamywać w przypadku większości dzisiejszych i XX-wiecznych dyktatur. Okazuje się bowiem, że większość wpółczesnych państw rządzonych niedemokratycznie, przez autokratycznych władców, których można porównać z niegdysiejszymi monarchami, charakteryzuje się wysokim poziomem ingerencji państwa w gospodarkę, niskim stopniem wolności gospodarczej (a przeważnie i wolności w innych obszarach życia) oraz dużą agresją. Są to też na ogół kraje zaliczające się do biednych, z kilkoma wyjątkami reprezentującymi państwa dysponujące dużymi bogactwami naturalnymi, głównie ropą naftową.
Aby nie być gołosłownym: w tegorocznym Indeksie Wolności Ekonomicznej sporządzonym przez Heritage Foundation (biorącym pod uwagę takie czynniki, jak wolnosć prowadzenia biznesu, wolność handlu, wolność od interwencji w pieniądz, wolność od podatków, wolność rynku pracy, wolność inwestowania, wolność rynku finansowego, wolność od korupcji, poszanowanie praw własności, stopień wydatków rządu) na 20 państw o najmniejszej wolności jest 10 ewidentnych dyktatur (Korea Północna, Kuba, Libia, Birma, Kongo-Brazzaville, Angola, Czad, Syria, Laos, Wietnam), 4 państwa z silnymi cechami dyktatury (Zimbabwe, Iran, Białoruś, Togo) i 3 kraje, które niedawno przestały być (przynajmniej formalnie - wybory) dyktaturami (Turkmenistan, Gwinea-Bissau, Sierra Leone). Trzy ostatnie miejsca okupują kraje, gdzie dyktatorzy rządzą bardzo długo (Korea Północna, Kuba i Libia). Trzy państwa (Korea Północna, Syria i Togo) to państwa, gdzie doszło do odziedziczenia władzy.

Dla odmiany, w pierwszej dwudziestce Indeksu, wśród państw pozwalających na największą wolność gospodarczą, nie ma ani jednej dyktatury, pomijając stanowiący część Chin Hongkong, który jednak swoją pozycję osiągnął będąc kolonią państwa jak najbardziej demokratycznego - Wielkiej Brytanii. Ale nie jest to dowód na dobrodziejstwa braku demokracji w Chinach, bo kraj ten w rankingu zajmuje dopiero 119 miejsce.

Przewagi współczesnych dyktatur nad demokracjami nie pokazują też inne rankingi, takie jak Fraser Institute (wolność gospodarcza), Transparency International (korupcja) czy Freedom House (prawa jednostki i autonomia osobista, wolność sumienia i wyznania, wolność prasy). Również statystyki pokazujące np. dochód narodowy na głowę w danym kraju (np. autorstwa Banku Światowego) nie wskazują, aby dyktatury były pod tym względem lepsze.

No i największymi mordercami ludności cywilnej w XX wieku były państwa rządzone po dyktatorsku: Chiny Ludowe, ZSRR, III Rzesza, Chiny Czang-Kai-Szeka, cesarska Japonia w latach 1936-1945, Kambodża Pol Pota i Imperium Osmańskie za rządów “młodoturków”.

Jaki jest powód tego, że teoria Hoppego w tym przypadku wydaje się nie sprawdzać?

Przyznaję, że nie mam na to jednoznacznej odpowiedzi. Mam kilka hipotez:

1) Istotnym czynnikiem jest możliwość sprzedania całości lub części posiadanego kapitału (w tym przypadku terytorium, nad którym się panuje). Ponieważ we współczesnym świecie nie jest to akceptowane przez prawo i praktykę międzynarodową, władcy-dyktatorzy nie biorą tego pod uwagę, co zmniejsza ich dbałość o to, by nie eksploatować nadmiernie kraju, którym rządzą.

2) Władcom nie opłaca się podnosić wartości kraju, którym rządzą powyżej pewnej granicy, bo musiałoby to być koniecznie związane z tym, że spadną ich osobiste zyski. Być może istnieje zależność powodująca, że np. dwukrotne zwiększenie bogactwa kraju wskutek odpowiedniej polityki władcy skutkuje z konieczności tym, że on sam w tym bogactwie będzie miał trzykrotnie mniejszy udział. Czy Fidel Castro, którego majątek szacowany jest na 900 milionów dolarów, byłby w stanie go zgromadzić prowadząc taką politykę, która poprawiłaby dobrobyt na Kubie?

3) Władcom nie opłaca się podnosić wartości kraju, którym rządzą, bo osłabiliby swoją władzę. Łatwiej rządzić biednymi masami, niż społeczeństwem z silną niezależną klasą średnią.

4) Monarcha czy dyktator nigdy nie rządzi sam. Musi opierać się na aparacie władzy, który ma własne interesy. Członkowie tego aparatu są tak samo w sytuacji “zarządców” jak politycy i biurokraci w demokracji i zachowują się tak samo, dążąc do maksymalizacji swojej władzy i będąc w swej masie nakierowani na krótkoterminowe zyski. Etatyzacja jest procesem żywiołowym, którego autokrata, tak samo jak rząd demokratyczny, zasadniczo nie kontroluje. Różnica pomiędzy stopniem etatyzmu w “erze demokracji” i “erze monarchii” nie wynika ze zmiany formy rządów, ale jest wynikiem ciągłego, postępującego procesu mającego w rzeczywistości inne źródła. Zastąpienie monarchii demokracjami było (nieskutecznym co do swoich celów) rezultatem oporu przeciwko temu procesowi (pośrednio Hoppe też to zauważa: “To właśnie wygórowane koszty sprawiedliwości oraz wykoślawianie przez króla – postawionego w roli monopolistycznego sędziego i rozjemcy – prastarych praw, uruchomiło w przeszłości opozycję przeciwko monarchii”). Ta hipoteza opiera się na nie-Marksowskim materializmie historycznym prof. Leszka Nowaka.

Jest jeszcze hipoteza 5), której jednak osobiście nie przyjmuję, bo jest dla mnie bzdurna. Hipoteza ta mówi, że współczesne dyktatury, zwłaszcza te komunistyczne, są w rzeczywistości przejawami demokracji. Sam Hoppe wyraża pogląd (moim zdaniem w oczywisty sposób mylny), że sowiecki socjalizm ma swoje źródło w demokracji.
Być może ktoś znajdzie lepsze wytłumaczenie?
Zapraszam do dyskusji.

za: sierp.libertarianizm.pl


Dodaj swój komentarz:


Ankieta

    • Najlepszy parlamentarzysta:

      Zobacz wyniki

      Loading ... Loading ...

  • Odsyłacze