Jan Szczepankiewicz: Liberalny kant i liberalna utopia

Kategoria: Opinie

sobota, 10. lutego 2007

Obrywa się liberałom ze wszystkich stron. I słusznie. Przegrali na własne życzenie, tolerując między sobą ludzi raz – nieuczciwych, dwa – nieumiejętnych, trzy - nawiedzonych. Przeciwnik był nie tylko silniejszy, ale też bardziej inteligentny. W efekcie, trzeba tę nazwę odłożyć, jako politycznie nieprzydatną.

Transformacyjny galimatias, czyli pół na pół

Przemiany w Polsce dały ludziom możliwość używania wszelakich szyldów i nie było siły, żeby ich z tego rozliczać na bieżąco. Bo kto może zweryfikować „liberalnego” pasożyta, który wszedł w układ i żeruje na pieniądzach podatnika. Funkcjonuje do spółki z „postkomunistami” i co miesiąc „wyciąga” dziesięć, sto razy więcej niż „wolnorynkowy” piekarz za rok Np. jako bezcenny „fachowiec”. No chyba nie załatwi go namiętny, acz goły „miłośnik wolnego rynku”? ‘Miłośnik”, który uważa, że „wolny rynek” uzdrowi wszystko i modli się do niego, niczym Piętaszek do strzelby Robinsona. Gdyby ich wymarzony świat, zrealizował się w ciągu jednej nocy, większość tych „liberałów”, natychmiast zmieniłaby zdanie i przywracała… zasiłki.

Wolnorynkowe poglądy, nieoczekiwanie spasowały na niektórych dawnych towarzyszy, jak ulał. Uwłaszczyli się, obronili przed prokuratorem, przed fiskusem i robią za gospodarcze guru. Ustawa Wilczka przecięła ideologiczną smycz. I kto się „ustawił”?
Ci, którzy mieli albo nadzwyczajne zdolności, albo dobrą pozycję wyjściową. Wyszło chyba - pół na pół.

Rynek zawsze do kogoś należy

Mechanizmy wolnorynkowe stanowią zdrową podstawę gospodarczego funkcjonowania społeczeństw, ale tylko naiwniak może dopuścić myśl, że państwa kiedykolwiek zrzekną się możliwości interweniowania w sposób władczy, a narody przestaną myśleć „nacjonalistycznie”. Wyrecytujemy formułki, obniżymy podatki, zlikwidujemy ubezpieczenia, cła - i wygramy.

My, czyli kto? Wbrew pozorom, można to sprecyzować.

„Miłośnicy wolnego rynku wszystkich krajów – łączcie się” to kolejna, ale tym razem kabaretowa bzdura. Świąteczne pończochy zagazowanej żydowskiej robotnicy, nosiła niemiecka robotnica. A radzieccy ludzie pracy, taśmowo produkowali wybuchowe prezenty dla swoich polskich, czy amerykańskich „towarzyszy”. I na odwrót. Czy można zatem przyjąć, ze wspólna „ideologia” lub podobieństwo sytuacji może kogokolwiek połączyć?

Podobnie jest z liberałami, socjalistami i wszelką inną ideologicznie wysterylizowaną głupotą. Realnie łączą jedynie więzy krwi i narodowy interes. Wolność gospodarcza, promocja przedsiębiorczości, ochrona własności - wymagają silnego państwa. Ale państwo to nie funkcjonuje w próżni, nie funkcjonuje od dziś. Z całą pewnością azjaci nie wyrzekną się dzisiaj instrumentu niewolniczej pracy, a Niemcy nie „odpuszczą” swojej europejskiej przewagi. Europeizacja czy też globalizacja nigdy więc nie będą - bezpańskie.

Bo każdy chce rynek zniewolić, a najlepiej zgwałcić. To leży w naturze ludzkiej konkurencji. Liberalizm w tym względzie, bywa równie naiwny, jak np. pacyfizm czy internacjonalizm.

Demokratyczne zabiegi

Można natomiast zabiegać o właściwe proporcje, w ramach demokratycznej walki z nadmiarem roszczeń, promować przedsiębiorczość powszechną, gospodarczą wolność i możliwie tanie państwo. Element edukacji na tu charakter uzupełniający, bo nie można oczekiwać cudów z bardzo prostego powodu. Historycznie i geograficznie rzecz ujmując, jak to zalecał ojciec liberalizmu arystokratycznego - szlachcic, prawnik i przedsiębiorca – Monteskiusz, tylko ok. 10% populacji posiada „nadzwyczajne” predyspozycje do rozumienia świata i kierowania swym losem. Najliczniejsza w Europie, polska szlachta stanowiła zaledwie 10% ludności , wyższe wykształcenie posiada mniej więcej tyle samo obywateli, a pełny przekaz telewizyjnych wiadomości jest w stanie pojąć zaledwie 10- 20 % telewidzów.

Pozostałym należy pomóc, wielu trzeba ułożyć, a przede wszystkim zmotywować. Nie zawsze „wolnym rynkiem”. Czasem chrześcijańskim miłosierdziem, czasem państwową interwencją, czasem nadzwyczajnym przymusem – i to z ograniczeniem osobistej wolności. W zależności od sytuacji. Bo niektórzy zbyt wiele wolności nie potrzebują, na własność nie zasługują, a sprawiedliwość trzeba im jednak – uczciwie, ale i miłosiernie oddać. Społeczeństwo nie podlega absolutnej selekcji i segregacji. Pod wieloma względami, stanowi ono jeden organizm.

Np. prywatna służba zdrowia jest oczywiście najlepsza, ale nie cała i nie w ciągu miesiąca. Bo zanim ubogi gruźlik umrze, będzie prątkował wśród pracowitych i zaradnych. Ucierpią zatem Bogu ducha winne, aktywne jednostki, a w rezultacie dozna uszczerbku cały, historycznie ukształtowany – naród. Podobnie jest z niebezpiecznym wariatem, czy nieuleczalnym pedofilem. Selekcja naturalna ma się nijak do homo sapiens. Selekcja społeczna bywa - dość, że ułomna, to w niektórych działaniach droga.
Co tam rynek! Nawet nobilitacja we współczesnym wydaniu, bywa parodią tej prawdziwej, średniowiecznej. Jesteśmy więc dziś skazani na elastyczne zabiegi i ciągłą weryfikację.

Wszystkie liberalne postulaty, poza tradycyjnym umiarem i koncyliacyjną formą , winny zakładać wzmacnianie - procesów i trendów. Nigdy nie powinny wychodzić z propozycjami utopijnymi, lub kontr - ale jednak - rewolucyjnymi. Im jesteśmy bogatsi, tym więcej chcemy, ale i więcej musimy kupować. Dotyczy to także produktów politycznych, wytwarzanych w coraz to wyższej technologii, dających jednak nieuprawnione wrażenie prostoty.

Jan Szczepankiewicz
- autor jest prezesem zarządu Krajowego Forum Przedsiębiorczości


1 komentarz

  1. Aleksander Majewski sobota, 10. lutego 2007

    "Pozostałym należy pomóc, wielu trzeba ułożyć, a przede wszystkim zmotywować. Nie zawsze „wolnym rynkiem”. Czasem chrześcijańskim miłosierdziem, czasem państwową interwencją, czasem nadzwyczajnym przymusem – i to z ograniczeniem osobistej wolności." - to stwierdzenie może razic... Ale jest bardzo pragmatyczne, a warto przypomnieć, że to lewica tworzy utopijne wizje. Dlatego felieton, jak najbardziej na TAK, bo zarojenie się środowisk wolnościowych od studenciaków, którzy "pokochali" wolny rynek pod wpływem lektury kilku książek, moze drażnić osoby w pełni rozumiejące na czym ów wolny rynek powinien polegać.

Dodaj swój komentarz:


Ankieta

    • Najlepszy parlamentarzysta:

      Zobacz wyniki

      Loading ... Loading ...

  • Odsyłacze