Jan Szczepankiewicz: Polak – katolik mówi: dość!

Kategoria: Opinie

piątek, 15. czerwca 2007

Akurat bardzo przywiązany jestem do ideologiczno – religijnego klimatu Konfederacji Barskiej i naszych kolejnych zrywów. Tak się składa, że wszyscy moi przodkowie byli narodowości polskiej i wyznania rzymsko- katolickiego. Od dzieciństwa wpajano mi tradycyjną…

…sarmacką tolerancję dla ludzi o innym kolorze skóry, odmiennej religii lub narodowości. Szeroką, jak ziemie dawnej Rzeczypospolitej, lecz o granicach ostrych niczym zastrugany pal Azji. Jak każde polskie dziecko wiedziałem, że Chrystusa zabili Żydzi, ale nigdy nie skutkowało to szukaniem odwetu na współczesnych. Wprost przeciwnie, szczerze im zawsze współczułem, tym bardziej że wielu z nich ochrzciło się, przyjmując Prawdę Ewangelii. Inaczej mają się sprawy z 38 procentowym udziałem przedstawicieli tejże nacji w tworzeniu aparatu stalinowskich mordów na polskich patriotach, czyli komunistycznej bezpieki. Tu oczekuję nie tyle przeprosin, co powszechnego uznania faktów oraz indywidualnych wyroków.

Żadne mniejszości etniczne nie powinny korzystać z przywilejów, bez zachowania stosownej symetrii obejmującej odpowiednio mniejszość polską. W myśl zasady: „Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”, należy zrewidować niekorzystne ustalenia polityczne dot. np. reprezentacji mniejszości niemieckiej w polskim parlamencie. Nie ma żadnego powodu, by kandydaci na posłów podający się za tzw. autochtonów na piastowskich Ziemiach Odzyskanych, nie podlegali ogólnym zasadom ordynacji wyborczej.

Także dominowana usilnie przez Niemców Unia Europejska - nie może być miejscem, w którym z jednej strony dławi się narodową suwerenność, a z drugiej na zapleczu załatwia partykularne interesy stron. Dlatego nie możemy się zgodzić na traktat konstytucyjny kreujący jedno, wspólne państwo, bo zinstytucjonalizowana niesprawiedliwość może jedynie rozbudzić demony niebezpiecznych odmian nacjonalizmu.

Rosjanie często nie mają świadomości historycznego piętna i własnego osobistego ubóstwa, lecz tu sytuacja wydaje się być dostatecznie jasna. Ich państwo nie jest naszym sojusznikiem, mamy sprzeczne interesy i skrajnie odmienną tradycję. Nie ma zatem powodu udawać, że tęsknimy za współpracą na starych, niekorzystnych zasadach. To oni muszą zmądrzeć, ucząc się tworzenia cywilizowanych relacji partnerskich i podobnie jak Niemcy - mówienia prawdy.
Natomiast stosunki z prawosławnymi Polakami, jak również z protestantami są tradycyjnie przyjazne. Podobnie zresztą, jak z żydami. Można wręcz powiedzieć, że są to relacje – modelowe.

Zjawisko to stanowi chwalebną spuściznę po naszych przodkach. Dzisiejsza zakłamana Europa powinna nas podziwiać oraz starać się naśladować. Tymczasem często słyszymy wredne kłamstwa i pouczenia ze strony tych, którzy z uwagi na niedawne, niewyobrażalne wręcz zbrodnie - powinni siedzieć cicho. Gdy po beznadziejnie „wynegocjowanej” akcesji, wreszcie bronimy swoich interesów - słyszymy, że „polski nacjonalizm” jest zagrożeniem dla przyszłości Unii. Na takie stawianie sprawy, zgody być nie może.

Jest rzeczą oczywistą, że I Rzeczpospolita stanowiła oazę, w której znajdowali schronienie prześladowani Europejczycy z Zachodu, jak również rozmaici Azjaci. Ostatnio niektórzy przedstawiciele mniejszości, korzystając ze sprzyjającego klimatu „politycznej poprawności”, związanych z nią rozmaitych przywilejów i możliwości nieuczciwego zysku - tak się rozzuchwalili, że próbują Polakom obrzydzić realną polskość, a katolikom ich Święty Kościół. Rozmaici ateusze, heretycy, sekciarze oraz pogrobowcy tzw. żydokomuny wtykają nam przed oczy produkty swojej zawiści w sposób obsceniczny i w znakomitej większości przypadków bezkarny.

Światowy sukces, jakim był pontyfikat Jana Pawła II, tylko na moment uciszył złoczyńców, którzy po chwili konsternacji, ze wzmożoną siłą ponownie przystąpili do szkalowania, sabotażu i destrukcji. Antypolonizmem – de facto, zainfekowano nie tylko przestrzeń polityczną, ale też polską kulturę i oświatę. Akty te należy zakwalifikować, jako przejaw wrogości wobec Polski. W przypadku działań tzw. mniejszości, stanowią one jaskrawą niewdzięczność wobec staropolskiej gościnności okazanej niegdyś ich przodkom. Często dochodzi do lżenia Narodu Polskiego, obrażania uczuć religijnych katolików i podżeganie do waśni. Wszyscy uczciwi i lojalni obywatele, należący do jakiejkolwiek z tych grup, powinny rozprawić się z politycznymi rozrabiaczami i zdecydowanie się od nich odciąć.

Dokładnie ten sam mechanizm działa w przypadku nie pochwalanych przez Kościół Katolicki „preferencji” seksualnych i zboczeń poglądowych takich jak: komunizm, feminizm i eko- terroryzm.

Doszło do tego, że określeniu „Polak- katolik” usilnie nadaje się znaczenie pejoratywne. Jest to zamach na naszą narodową i religijna tożsamość, który należy zdecydowanie odeprzeć.

Należy powiedzieć jasno i dobitnie, że Polak – katolik jest w Polsce u siebie, stanowi przytłaczającą większość i ma prawo do uzasadnionej dumy. Może kształtować swoje otoczenie polityczne, społeczne i kulturowe w preferowany przez siebie sposób.
Nasza narodowa przeszłość prezentuje się wyśmienicie na tle zbrodniczej recydywy sąsiadów, choć niezwykła, polska otwartość niejednokrotnie przysparzała nam nie tylko przyjaciół, ale i sporych kłopotów. Korzystając z historycznych doświadczeń, chcemy wychować nasze dzieci w tym samym systemie wartości, przy jednoczesnej uczciwej prezentacji naszego dorobku narodowego i zachowaniu religijnych wartości.

Jan Szczepankiewicz - prezes Krajowego Forum Przedsiębiorczości (www.kfp.org.pl)


Komentarzy: 3

  1. alekmajewski piątek, 15. czerwca 2007

    ja kiedyś w szkole byłem upomniany, że mówiąc o religii katolickie, mówiłem "nasza religia"

  2. klos piątek, 15. czerwca 2007

    Chrystusa nie tylko zabili Żydzi - On sam był Żydem (tak, tak, nie Polakiem!). A jeśli chodzi o "wszystkich przodków" to od razu niech Pan napisze do którego pokolenia (nie wierzę, że choćby do czasów Konfederacji Barskiej). Dziesięć pokoleń wstecz to 1024 przodków - wie Pan coś o nich?

  3. Jan Szczepankiewicz piątek, 15. czerwca 2007

    Akurat przeczytałem komentarz, więc z przyjemnością Pańskie wątpliwości rozwieję. Szczepankiewicz h. Jelita jestem, to i wiem, com wiedzieć powinien. Moi przodkowie nie tylko uczestniczyli w powstaniach (to bliska, rodzinna historia) ale też zrobili swoje na Dzikich Polach, pod Grunwaldem, pod Płowcami... A mój pradziad Jan Szczepankiewicz autentycznych cudów jasnogórskich w wojennych przygodach doświadczył. Miło mi, że mogę dodać Panu wiary. Przynajmniej w człowieka. PS. Skąd Panu przyszło do głowy, że Chrystus nie jest Polakiem? To może i Matka Boska Częstochowska, co?!

Dodaj swój komentarz:


Ankieta

    • Najlepszy parlamentarzysta:

      Zobacz wyniki

      Loading ... Loading ...

  • Odsyłacze