Jan Szczepankiewicz: Warto być Polakiem

Kategoria: Opinie

piątek, 15. grudnia 2006

Niepojęte są przyczyny klimatu, jaki tworzony jest przez znaczną część polityków i mediów wobec następstw faktu, ze ktoś urodził się Polakiem. Ciągłe dyskusje nad tym, czy da się w Polsce żyć, czy można z nią wiązać swą przyszłość, czy warto być patriotą… A ileż rozważań, jak to nas w świecie postrzegają. Trudno o większy absurd, większe przekłamanie i większy sabotaż, przy kształtowaniu naszej zbiorowej świadomości.

Polska początku XXI wieku, to kraj wielkiego sukcesu. A może być jeszcze lepiej.
Nadal istnieją szanse na bardziej intensywny rozwój gospodarczy, na polityczną odnowę, na ocalenie unikalnych, tylko u nas zachowanych wartości.
Jednym zdaniem: na przekucie przygniatających klęsk ostatnich stuleci, w prawdziwy, narodowy tryumf.

Spadkobiercy wielkości Pierwszej Rzeczypospolitej, pod każdym względem różnią się mentalnie od swoich sąsiadów. Władza, którą samodzielnie kreowali, nigdy nie przerodziła się w tyranię, nie prowadzono religijnych wojen, a mniejszości etniczne miały najlepszy status w całej Europie.
Honor i pochwała swobody, ideały wyznawane przez sprawujący władzę stan rycerski, przez wieki czyniły prawdziwym powiedzenie, ze „kto przekroczył granice Rzeczypospolitej – wolnym jest”.
Polska tolerancja posiada przy tym niezwykłą cechę autentyczności.
Obce nam były niesprawiedliwe wojny i wyrafinowane rzezie. Rzeczpospolita - od morza, do morza, była prawdziwym Przedmurzem Chrześcijańskiej Europy.
Za Dzikimi Polami zaczynała się Azja. Ludzkie życie przestawało mieć wartość.
Historia Polski choć nie pozbawiona opisów błędów i klęsk, wolna jest od politycznej apoteozy zbrodni i zbiorowych, psychicznych chorób.
Polacy są uzdolnionymi indywidualistami, z wbudowanym genetycznie umiłowaniem wolności.
Pontyfikat Jana Pawła II jest między innymi świadectwem polskiej, dobrej roboty.
Dziś przekonujemy się o tym z coraz większą mocą, poznając jego genezę, przebieg i pokłosie.
Patrząc zwłaszcza na jego dzisiejszą kontynuację.
Natomiast lepsza organizacja pracy, większa dyscyplina i nacisk na silne państwo, są Polakom niezbędne, mając na względzie niezmiennie trudne położenie geopolityczne.

W XX w. na wschodzie i na zachodzie usilnie eksperymentowano z człowieczeństwem, uprawiając dosłownie i w przenośni - kanibalizm.
Nie przeżyłem koszmaru wojny, lecz (uczciwa przecież) literatura okresu powojennego sprawiła, że jeszcze dziś trzymając w ręku niemieckie mydło, pierwsze odrzucam myśl, że może być ono zrobione z ludzkiego tłuszczu. Niemieckie dzieci przeżywają wstrząs po wizycie w obozach, które zbudowali ich dziadkowie.
Z krwawych jatek wyciągnięto jednak fałszywe wnioski.
W Europie z ulgą pozbyto się Boga, rozwijając twórczo idee Rewolucji Francuskiej. Zniszczono rodzinę, zbydlęcono seks, przestano chronić życie ludzi słabych (a był to jeden z kanonów Kodeksu Rycerskiego). Poprawna politycznie historia nie sformułowała pojęcia „kłamstwa rewolucji francuskiej”. A szkoda, bo budując na nim, buduje się na piasku.
Europa jest dzisiaj przeważnie martwa, Azja zaś często zachowuje swój barbarzyński charakter.
W przeciwieństwie do Niemców, Polacy nie obarczyli dotąd potomków hańbą, a dziś mają szansę nie uczestniczyć w powszechnym już upadku Starego Kontynentu.

Potworne jest przywiązanie Rosjan do swej tragicznej mocarstwowości. Na nic powtórki z historii, na nic lepszy dostęp do informacji. Brną w konfrontację, nie potrafią budować partnerskich relacji.
Mają też nowe święto, które powinni obchodzić ostrożniej, bo „wypędzając Polaków” pozbyli się szansy na lepsze życie wielu pokoleń Przez wieki eksportowali tyranię i głód, a na początku lat sześćdziesiątych ub. wieku omalże nie sprowadzili na świat atomowej katastrofy.
Nb. można mieć pewność, że w polskich rękach broń jądrowa byłaby wyjątkowo bezpiecznie ulokowana. I to nie tylko dlatego, że polski żołnierz jest ewidentnie najlepszy. W naszej tradycji politycznej, ani też doktrynie wojskowej nie występuje pierwiastek obłędu i ludobójstwa.

Wszyscy jesteśmy zgodni, ze Polska od trzystu lat nie miała tak dobrej koniunktury.
Po co wyjeżdżać, skoro ciągną do nas obcokrajowcy, wietrząc możliwość pracy i zrobienia dobrego interesu? Wiadomo zaś , że nawet mury pomagają we własnym domu.
„Jestem Polakiem” – brzmi zatem prawdziwie dumnie i obiecująco. W tej kwestii nie ma się nad czym zastanawiać. Promocja polskiego sukcesu jest dziś potrzebna i budująca.

Jan Szczepankiewicz - autor jest prezesem zarządu Krajowego Forum Przedsiębiorczości


Dodaj swój komentarz:


Ankieta

    • Najlepszy parlamentarzysta:

      Zobacz wyniki

      Loading ... Loading ...

  • Odsyłacze