Jeremi Libera: Oligarchia
Kategoria: Opinie
sobota, 15. września 2007 V kadencja sejmu szczęśliwie się zakończyła. Ale nie ma się czym cieszyć, już niedługo zaczyna się kadencja numer VI. A ja pod sam koniec zauważyłem pewne pozytywy w partii rządzącej i premierze Kaczyńskim. Zupełnie takie same, jakie zauważyłem ostatnio u Karola Marksa.
Zarówno Jarosław jak i Karol charakteryzują się tym, że mają słuszne obserwacje, ale wyciągają zupełnie niesłuszne wnioski. U Marksa błąd dotyczył sposobu walki z wyzyskiem, którym miała być nacjonalizacja, a u Kaczyńskiego sposobu walki z oligarchią, którym ma być poszerzenie kompetencji państwa.
Pan premier zarzuca postkomunistycznej III RP, iż nie pomagając słabym, tworzyła jednocześnie przywileje dla najpotężniejszych. Całkowicie się z tym zgadzam. Tylko że proponując rozwój administracji jako narzędzie walki z kapitalistami, premier nie zdaje sobie sprawy z reguł działania państwa i choć zauważa genezę zjawiska akumulacji kapitału w rękach nielicznych we współpracy ekonomicznej z rządem, to boi się najprostszego z każdego względu rozwiązania - oderwania władzy od wszelkiej współpracy z przedsiębiorcami, choćby ta współpraca miała skutkować zanikiem bezrobocia czy czymś równie dobrym. Boi się, albowiem nikt nie chcę się pozbywać władzy a i społeczeństwo nie rozumie, że pasywność w jej użytkowaniu jest wszystkim na rękę.
Ale jak ze sprawą oligarchii poradziłaby sobie Platforma Obywatelska? Nie poradziłaby sobie, bo dla nich miliarderzy to nic nadzwyczajnego, skutek rynku, nic więcej, a nazywanie tego problemem jest “nagonką na bogatych”. Przyszły rząd PO, o ile kiedykolwiek powstanie, na pewno nie zrobi nic, by odciąć najbogatszych od pomocy państwa i na pewno zrobi wszystko, by bronić ich przed nagonką.
Bo czym się różni liberalizm klasyczny od neoliberalizmu? W tym pierwszym państwo jest tylko nocnym stróżem, a w drugim przekupnym nocnym stróżem uzbrojonym w pałkę.
Jeremi Libera
Tekst pochodzi z bloga autora

