K. Mahbubani: Azjatycka ekspansja

Kategoria: Opinie

niedziela, 27. kwietnia 2008

W I wieku naszej ery Azja wytwarzała 76,3 procent światowego PKB, a Europa Zachodnia zaledwie 10,8 procent. Tysiąc lat później osiągi te były podobne i wynosiły odpowiednio 70,3 i 8,7 procent. Układ sił zaczął się zmieniać na skutek rewolucji
przemysłowej. Do 1820 roku udział Europy Zachodniej wzrósł do 23,6, Azji zaś zmalał do 59,2 procent.

Z grubsza w tym samym okresie powstały zaliczane do cywilizacji zachodniej gospodarki Stanów Zjednoczonych, Kanady, Australii i Nowej Zelandii. W 1820 roku przypadało na nie tylko 1,9 procent globalnego PKB, ale w 1998 roku już 20,6 procent wobec 37,2 procent dla Azji. Innymi słowy awans Zachodu nastąpił bardzo szybko, w ciągu ostatnich dwóch stuleci. Przez większą część udokumentowanych dziejów ludzkości Azja, najludniejszy kontynent świata, miała zarazem największą gospodarkę. W świetle tych faktów nie powinna nas zaskakiwać następująca prognoza banku Goldman Sachs: w 2050 roku w pierwszej czwórce największych gospodarek świata znajdą się - obok Stanów Zjednoczonych - trzy państwa azjatyckie, a mianowicie Chiny, Indie i Japonia.

Paradoksalnie jednak, mimo że świat powraca pod tym względem do historycznej normy, sukces społeczeństw azjatyckich nie wynika z ponownego odkrycia jakichś zapomnianych atutów azjatyckich cywilizacji. Ich sukces wynika z tego, że w efekcie bardzo powolnego i bolesnego procesu nareszcie odkryły filary zachodniej mądrości, na których wspiera się rozwój tej cywilizacji i które pozwoliły Zachodowi wyprzedzić Azję w ciągu minionych dwóch stuleci. Zdziwienia nie powinno budzić to, że Chiny, Indie i wiele innych społeczeństw azjatyckich tak szybko się rozwijają, ale to, że odkrycie filarów nastąpiło tak późno. Japonia uciekła reszcie Azji, bo zrozumiała tajemnicę sukcesu Zachodu prawie 150 lat wcześniej. […]

Gospodarka wolnorynkowa

Chiny stanowią najlepsze żywe laboratorium, w którym można badać efektywność gospodarki wolnorynkowej. W drugiej połowie XX wieku państwo to konsekwentnie wdrożyło oba najważniejsze modele rozwoju gospodarczego: centralne planowanie i gospodarkę wolnorynkową. […]

W roku 1949 Mao Zedong wprowadził w Chinach model sowiecki. W roku 1958 doszedł do wniosku, że Chińską Republikę Ludową stać na jeszcze więcej i ogłosił politykę wielkiego skoku. Eksperyment ten zakończył się klęską. Z danych statystycznych wynika, że w latach 1959 i 1960 produkcja rolna zmalała odpowiednio o 14 i 13 procent, a rok później osiągnęła najniższy poziom od 1952 roku.

Paradoks polega na tym, że Chiny miały swój wielki skok, ale dopiero po rezygnacji z maoistowskich zasad centralnego planowania. Wiele się mówi o spektakularnym rozwoju chińskiej gospodarki po wprowadzeniu wolnego rynku, ale tylko nieliczni zdają sobie sprawę ze skali tego zjawiska. Najlepiej zilustruje to porównanie Singapuru i Szenczen. Singapur, jeden z legendarnych azjatyckich tygrysów, w latach 1965 - 1995 rozwijał się w średnim tempie 8,6 procent, a w liczbach bezwzględnych jego PKB wzrósł z jednego do 86 miliardów dolarów.

W 1979 roku, kiedy Deng Xiaoping zapoczątkował reformy, Szenczen było małym, cichym miasteczkiem rybackim. Rok później powstała tam specjalna strefa ekonomiczna. W latach 1980 - 2005 liczba ludności wzrosła z 30 tysięcy do 11 milionów, a gospodarka wzrastała w tempie 28 procent rocznie - PKB wzrósł z 32,5 miliona dolarów do 42 miliardów dolarów. Eksport osiągnął w 2005 roku 101,5 miliarda dolarów - 13 procent całości eksportu chińskiego. Szenczen jest dzisiaj czwartym pod względem przeładunków portem kontenerowym na świecie i ma czwarte największe lotnisko w Chinach. Gospodarka Szenczen powiększyła się 1260 razy, czyli znacznie więcej, niż należący pod tym względem do światowej czołówki Singapur w o kilka lat dłuższym okresie. […]

Statystyki te nie oddają jednak skali zmian w ludzkiej mentalności, które towarzyszą tak błyskawicznemu wzrostowi gospodarczemu. Marks miał absolutną rację, kiedy mówił, że wiejskie życie jest ogłupiające. Ludzie skazani na mozolne uprawianie rok w rok tego samego kawałka ziemi nie rozwijają się duchowo, a taki był los Chińczyków od tysiącleci. W najlepszym razie mogli liczyć na pokój i stabilizację pozwalającą im bez zakłóceń orać ziemię. Stanem, którego najbardziej boją się Chińczycy, jest bing huang ma luan, czyli zawierucha i chaos wojny. Większość Chińczyków nawet nie marzyła o tym, że kiedyś będzie bogata - taka perspektywa nie istniała.

To, co się stało pod koniec XX wieku, graniczyło więc z cudem. Domostwa przyzwyczajone do kilkuset dolarów rocznego dochodu zaczęły zarabiać kilka tysięcy, kiedy młodzi ludzie przenieśli się z pól do fabryk butów Nike. To wyjaśnia, dlaczego w Chinach nie ma ruchu antyglobalizacyjnego. Fabryki Nike, które antyglobaliści potępili podczas spotkania WHO w Seattle w 1999 roku, dla młodych chińskich pracowników były wyzwoleniem. Po raz pierwszy w dziejach Państwa Środka mieszkańcy chińskiej wsi otrzymali możliwość uwolnienia się z kieratu pracy na roli. Nie ma nic bardziej wyzwalającego niż świadomość, że nareszcie jest jakaś nadzieja na lepsze życie. […]

Ale największą korzyścią z wprowadzenia gospodarki wolnorynkowej jest zmniejszenie zasięgu biedy, z której wyszły miliony Azjatów. W latach 1981 - 2001 liczba ludzi żyjących w nędzy w samych Chinach spadła o 400 milionów. W 2006 roku w Azji mieszkała połowa najbiedniejszych 10 procent ludności świata, a w 2030 roku będzie to już tylko jedna piąta, natomiast w Afryce odsetek ten wzrośnie z jednej trzeciej do dwóch trzecich. […]

Skoro zastosowanie zasad Adama Smitha tak niebywale poprawiło osiągi gospodarcze azjatyckich społeczeństw, przyszli historycy z pewnością postawią pytanie, dlaczego tak długo z tym zwlekano. Są to skomplikowane zagadnienia, ale w wypadku społeczeństw Azji być może istnieje prosta odpowiedź. W większości azjatyckich kultur obowiązuje hierarchiczny obraz rzeczywistości ludzkiej. Wszelki postęp jest efektem decyzji mądrych władców, którzy pragną dobra swoich poddanych. Uważał tak między innymi Mao Zedong.

Z upływem czasu zapewne się przekonamy, że zasady Smitha wywarły rewolucyjny wpływ na azjatycką mentalność. Za podstawowy motor wzrostu gospodarczego Smith uważał prawo każdej jednostki do sprzedawania swojej pracy albo inwestowania swojego kapitału. A zatem postęp jest efektem oddolnych, nie zaś odgórnych decyzji. Gospodarka wolnorynkowa z czasem podważy hierarchiczny światopogląd Azjatów.

całość… Dziennik.pl


Dodaj swój komentarz:


Ankieta

    • Najlepszy parlamentarzysta:

      Zobacz wyniki

      Loading ... Loading ...

  • Odsyłacze