Krzysztof Mazowski: Nieustraszeni pogromcy peerelu
Kategoria: Opinie
czwartek, 5. lipca 2007
Peerel jest jak wampir. Kiedy już raz cię ukąsi, takim nie bardzo nawet heglowskim ukąszeniem, sam stajesz się wampirem i zaczynasz postępować tak, jak inne ukąszone peerelem wampiry i żyjesz w wiecznym mroku, żądny krwi bliźniego.
Polacy nie wiedzą co to normalne życie. I trudno się dziwić. Najpierw Rzeczpospolita nierządem stała, potem były rozbiory i zabory, potem tylko krótki oddech na zaczerpnięcie powietrza i znowu kilkadziesiąt lat koszmaru. Za komuny przynajmniej była nadzieja, że to wszystko kiedyś szlag trafi, że koszmar się skończy i będzie jakieś względnie normalne życie. Kiedy? Tego akurat nikt nie potrafił przewidzieć, nawet nie ważne było “kiedy”, ważne, że w ogóle wierzono, że jest życie poza komunistycznym grobem. Ot takie niebo bez komunizmu, bez przodującej siły i moralno-patriotycznej jedności narodu. To niebo miało swoich bogów swoich świętych, swoje anioły, a w religijnej niemal wizji komuniści jawili się nam jak diabły i wampiry wysysające krew z niewinnych ludzi.
No więc żyli Polacy w tym komunistycznym piekle, wierząc w niebo i lepsze czasy, ale sama wiara nie wystarcza. Trzeba było jakoś żyć i dostosować się do warunków w najweselszym baraku obozu. Praktycznie oznaczało to pójście na mniejsze lub większe kompromisy – z władzą, z systemem, z własnym pojęciem moralności i etyki. Każdy zaczynał od niewielkich kompromisów, ot tak, aby przeżyć, potem poprzeczka przesuwała się coraz bardziej w stronę już nie kompromisu, ale całkowitej uległości, akceptacji, świadomej rezygnacji… Jeżeli nie da się żyć z zasadami, to do diabła z zasadami. Wstępuję do partii i mam wszystko w…
Józef Cyrankiewicz, przedwojenny krakowski socjalista, zaufany człowiek Kazimierza Pużaka, po wyjściu z Oświęcimia powiedział, że jemu jest już teraz dokładnie wszystko jedno. Interesuje go tylko samo życie, korzystanie z życia za wszelką cenę! I jak powiedział, tak zrobił. No i żyło mu się zupełnie nieźle, choć może niezupełnie normalnie. Ale, jak napisałem, Polacy nie wiedzą co to jest normalne życie, więc trudno od nich wymagać, aby zachowywali się jak normalni ludzie w normalnym kraju.
Przykład więc szedł z góry. Co z tego, że szesnastu nie poszło na współpracę, jak poszła cała reszta. To znaczy, ci co zostali. Kto mógł bowiem uciekał i co więcej ucieka nadal z tego piekła…. Tak, tak, nie pomyliłem się – ucieka nadal z tego piekła, bo komunizm co prawda odszedł do historii, ale piekło – nazywane niekiedy polskim, pozostało. Wraz ze śmiercią komunizmu umarła też bowiem nadzieja. Okazało się, że to wszystko nadal k… nie funkcjonuje, że ludzie zachowują się tak, jak przedtem, tylko że teraz już nie ma na co zwalić winy. No bo na kogo? Na nas samych?
Trzeba by się przecież przyznać, bijąc mocno w piersi, że to my sami sobie tak wspaniale organizujemy ten cały bałagan, że to my sobie sami organizujemy ten chaos. Może sobie na to zasłużyliśmy, bo przecież tak jest od wieków? Talleyrand radził Napoleonowi, żeby nie zawracał sobie głosy odbudową Polski, bo z Polakami buduje się tylko chaos. I pewnie przekonał cesarza, bo ten podczas rokowań w Tylży z carem Aleksandrem, uspakajał go, że nie zamierza restytuować Polski, bo jak powiedział, odkąd poznał Polaków, nie przywiązuje do ich sprawy większego znaczenia.
Polska upadła bo od czasu wojen szwedzkich była już praktycznie tylko dziurą polityczną w środku Europy, terenem przemarszu i stacjonowania obcych wojsko we wszystkich toczonych w Europie wojnach. Zanikło pojęcie władzy i państwa, do tego stopnia, że w końcu sąsiedzi ustalili własny porządek polityczny na terytorium byłej Rzeczpospolitej, ustalili granice gwarantowane przez prawdziwe armie i prawdziwych władców. A Polacy? Cóż, mówili, że niech na świecie wojna, byle moja wieś spokojna, a jak ktoś miał w kraju zakusy na władzę, to tylko nim pogardzano. Już wtedy zapomnieli, co to jest normalne życie, normalne państwo. Owszem był Kościuszko, ale generalnie zabrakło instynktu państwowego. I dlatego kolejne twory państwowe tworzyli nam obcy – Napoleon Księstwo Warszawskie, Aleksander I Królestwo Polskie… Stalin PRL.
I w takim układzie wszystko było jasne. Polską rządzili obcy, więc nie trzeba było już pogardzać i zwalczać własnego władcy, co Polacy zawsze czynili z lubością… Teraz spiskowało się przeciwko obcym i to było moralnie takie sympatyczne i ładnie potem w podręcznikach wyglądało.
No ale, co teraz? Przeciw komu będziemy spiskować, jak obcych zabrakło, przecież kogoś trzeba obwinić za to wszystko, za to g…., co nam na głowy spada? To prawda, że peerel tworzył nas, ale prawda jest też taka, że to w sumie my tworzyliśmy peerel na obraz i podobieństwo swoje, że dopasowaliśmy do systemu wszystkie nasze wady narodowe i osobiste, że to my wymyśliliśmy zdradę, donosy i korupcję, że to my porzuciliśmy wszelkie zasady moralne wykorzystując peerel jako doskonałe alibi. Prawda jest taka, że nigdy nie żyło się nam tak dobrze jak w peerelu, bo w tym systemie mogliśmy dać upust wszystkim naszym negatywnym cechom i wszystko było od razu usprawiedliwione, bo to przecież taki system, bo przecież żyć trzeba… To nie Rosjanie donosili na Polaków, tylko my sami na siebie, to my braliśmy i dawaliśmy łapówki, to my budowaliśmy peerel wynosząc tymi własnymi rączkami cement z budowy i ołówki z pracy… A teraz? Trochę żal, bo jak tu brać łapówki za załatwienie sprawy, czy operację w szpitalu… Weźmie się, ale tak jakoś nieswojo. Może już lepiej zastrajkować i wywalczyć podwyżkę? Może rząd upadnie i znowu do władzy dojdą nasi i będzie tak dobrze, jak kiedyś?
Całość na orlegniazdo.org
Komentarzy: 3
- Przemo Kudliński czwartek, 5. lipca 2007
Aż za dużo tej prawdy w słowach p. Krzysztofa chciałoby się powiedzieć, a ja powiem że jeszcze mało, a wiedzą o tym dobrze ci którzy mi wiekiem dorównują, a tym bardziej starsi. A młodzi którzy to czytacie pomyślcie, a nawet porozmawiajcie z rodzicami, dziadkami, popytajcie dlaczego tak jest. Skąd bierze się ta znieczulica gdy kogoś w takich czy innych opałach widzimy na ulicy, gdy kogoś okradają, biją czy ... ......... To nasza ucieczka od samych siebie, od prawdy która od lat woła aby ruszyć tyłki i zacząć w końcu o ... Nie napiszę że walczyć o Ojczyznę, tę wymarzoną przez naszych dziadków czy pra ... Powiem tylko że najwyższy czas o własne lepsze jutro zawalczyć, a wpierw uwierzyć że coś takiego może się zdarzyć gdy zaczniemy naprawdę! ... ja już zacząłem
- życzliwy czwartek, 5. lipca 2007
Przemo, czy ty aby nie jesteś masonem?
- Aleksander Mjaewski czwartek, 5. lipca 2007
O, widzę, że nie tylko redakcja eCzasu nie śpi :-)

