Krzysztof Mazur: O tempora! o mores!

Kategoria: Opinie

wtorek, 13. lutego 2007

Krzysztof MazurŻyczenie satyryka Juwenala, który krytykował młodzież rzymską za przywiązywanie większej wagi do ćwiczeń cielesnych niż do ćwiczeń umysłu brzmiało: „Byłoby wskazane aby w zdrowym ciele znajdował się zdrowy duch”. U nas cytowane powiedzenie przybrało zwyrodniałą formułę twierdzenia, jakoby „w zdrowym ciele zdrowy duch”, co jest z godne z duchem kultu ciała i młodości oraz przydawania aury wyjątkowości gwiazdkom filmowym, piosenkarzom czy sportowcom.

Ale jeszcze niedawno wychowawcy wpajali młodzieży, że „żadna praca nie hańbi” co miało oznaczać, że lepiej uczciwie wykonywać nawet ciężką i niewdzięczną robotę niż prowadzić życie niebieskiego ptaszka, określanego niegdyś elementem aspołecznym a obecnie klientem pomocy społecznej. Tymczasem dość poczytna bulwarówka, za którą uchodzi „Super Express” zamieściła na pierwszej stronie duże zdjęcie i tak dużej Agaty Wróbel z nadtytułem: „Wstydź się ministrze Lipiec” i tytułem „Mistrzyni haruje na śmietnisku” Chodzi oczywiście o byłą mistrzynię w podnoszeniu ciężarów, która nie mogąc poradzić sobie z trapiącą ją kontuzją nadgarstka (jak każdy wie podnoszenie ciężarów jest typowo damską dyscypliną sportową) dała sobie spokój ze sportem wyczynowym i postanowiła inaczej zarabiać na życie. Wzorem setek tysięcy młodych Polaków wyjechała na Wyspy Brytyjskie, gdzie jak pisze dziennikarz „SE” „jest jedną z wielu Polek zatrudnionych w fabryce zajmującej się segregacją odpadów”.

Wspomniany news ukazał się równocześnie na portalu Onet pod równie dramatycznym tytułem: „Skandal- Agata Wróbel segreguje śmieci w Anglii”. Oczywiście wspomniany „skandal” czy powód do wstydu dla ministra Lipca wynikać ma w domyśle stąd, że byłej mistrzyni olimpijskiej nie przystoi wykonywać pewnych zajęć a na pewno nie wypada sortować śmieci tak jak to robi „wiele Polek zatrudnionych w fabryce”. O ile mi wiadomo medalistom olimpijskim przysługuje specjalne świadczenie i zapewne p. Agata Wróbel jako olimpijska mistrzyni prawo do takiego świadczenia nabyła co jest nomen omen kolejnym przejawem patologii ustrojowej. Ale pomijając nawet zasadność takich świadczeń, to można się domyślać, że była sportsmenka mając do wyboru roznoszenie towaru w rodzimym hipermarkecie -za krajową stawkę plus ryzyko niezdrowego zainteresowania mediów i przygodnych kibiców- a pracę za wyższą stawkę w sortowni na Wyspach wybrała –jak wielu jej rodaków- ten drugi wariant.

I dobrze, gdyż tak właśnie powinno być, każdy decydując się na określoną ścieżkę zawodowej kariery podejmuje określone ryzyko a sport wyczynowy przynosi niektórym niezłe profity i sławę, którą też można przekuć na konkretne dobra materialne. I niektórzy tak robią występując w reklamach czy w inny sposób dyskontując swoją sławę. W rozumieniu niektórych dziennikarzy, skoro żaden operator telefonii komórkowej czy producent leków uspokajających nie chciał zatrudnić byłej sportsmenki w swojej reklamie, to minister Lipiec powinien za pieniądze podatników stworzyć dla p. Wróbel jakiś etat w ministerstwie albo najlepiej ufundować specjalny socjal, bo młoda dziewczyna z medalowym krążkiem w kolekcji nie powinna pracować jak tysiące innych Polek, których jak można wnioskować „wstyd” pracy „na śmietnisku” nie dotyczy.
Informacja o „wstydliwym” zajęciu byłej gwiazdy sportu zbiegła się z informacją o odprawie byłego już prezesa PKN Orlen p. Igora Chalupca, który na pocieszenie otrzymał 1,5 mln zł., co i tak nie jest sumą wygórowaną, gdyż były prezes Wróbel „walczy” o 13 mln. zł. a p. Walczykowski, który prezesował koncernowi ok. trzech tygodni żąda odprawy w wysokości 7 mln. złociszów. W związku z tym, że dorastałem w czasach gdy każdy sukces polskiego przemysłu przeliczano na dobra wymierne (np. cegły ustawione jedna obok drugiej opasałyby kulę ziemską), obliczyłem sobie, że 1,5 mln. zł, to ok. 400.000 litrów benzyny a to oznacza ok. 6 mln. przejechanych kilometrów. Gdyby koncern Orlenu uzyskiwał z każdego litra sprzedanego paliwa 30 groszy marży to aby zarobić na odprawę p. Chalupca powinien sprzedać ok. 5 mln litrów paliwa a to oznacza, że ci którzy kupiliby to paliwo przejechaliby ok. 70 mln kilometrów. Lekko licząc ok. 100 a może nawet nieco więcej kierowców w Polsce będzie przez całe życie tankowała tylko po to aby PKN Orlen mógł „wyrobić” na odprawę dla prezesa Chalupca. A przecież w kolejce czekają jeszcze Wróbel z Walczykowskim.

„Pocieszające” jest wszak, że ze wspomnianych 1,5 mln odprawy, prezes Chalupec musiał 40 proc. oddać do urzędu skarbowego, co mimowolnie przywodzi na myśl pewien pomysł. Bo gdyby dajmy na to prezes dostał 2 mld zł odprawy to do budżetu trafiłoby 800 mln zł a gdyby odprawa wyniosła 10 mld to tym samym wyrobilibyśmy roczną normę przychodów z prywatyzacji. I jak tu nie przyznać racji pani Jakubiak z Kancelarii Prezydenta RP, że prezesowi Chalupcowi należało się i odwołanie i zarazem należy się order bodajże Polonia Restituta.

Ale właściwie to wspominam o zamieszaniu z odprawą, gdyż o tym fakcie poinformowało znacznie więcej gazet niż o „wstydliwej” robocie pani Wróbel. Ale żadna z nich nie mówiła w tytule o skandalu lub nie zawstydzała właściwych urzędników państwowych.

Krzysztof Mazur


Dodaj swój komentarz:


Ankieta

    • Najlepszy parlamentarzysta:

      Zobacz wyniki

      Loading ... Loading ...

  • Odsyłacze