Krzysztof Pochmara: Pierwiastek z suwerenności
Kategoria: Opinie
niedziela, 17. czerwca 2007
Polska zamierza oddać życie za pierwiastek. Jeśli jesteśmy skłonni umierać za tak marną sprawę, to nie wróżę Rzeczypospolitej długiego żywota… Trwa właśnie ogólnoeuropejska dysputa, a właściwie nagonka na nieszczęsną Polskę, która uparła się, by forsować pierwiastkowy system głosowania w Radzie UE. Rząd gotów jest za pierwiastek nawet umrzeć. Nie wiem tylko, czy warto.
Różnica między systemem nicejskim, pierwiastkowym, podwójną większością i każdym innym systemem głosowania w Radzie jest ostatecznie bardzo niewielka. Wszystkie te koncepcje opierają się na fundamentalnym założeniu, że jakakolwiek grupa państw w ramach Unii ma prawo narzucić swoją wolę innym państwom.
To, czy wywalczymy pierwiastek, czy też wejdzie jednak w życie system podwójnej większości, nie ma większego znaczenia. Nieważne jest też, czy Unię sparaliżują wpływy państw małych, czy zapanuje hegemonia dużych. Problem nie leży bowiem w liczeniu głosów. Niedorzeczny jest sam pomysł przegłosowania jednego państwa przez drugie. Wedle jakiego modelu matematycznego będą te głupstwa robione - to dalibóg mniej istotne.
Jedynym rozsądnym systemem głosowania w ramach UE jest zasada jednomyślności. Skoro integracja jest korzystna dla wszystkich, to nie ma się czego obawiać - wszyscy i tak zgodnie zagłosują “za”. Jeśli zaś w jakiejkolwiek sprawie integracja miałaby być niekorzystna dla Czechów albo Włochów, to doprawdy nie widzę żadnego powodu, żeby wymyślać jakiekolwiek sposoby na ich przegłosowanie.
Eksperci oczywiście zakrzykną, że jednomyślność zahamowałaby postępy integracji. A to Węgrzy nie zgodzą się, żeby tępić krzywe banany, a to Portugalia oprotestuje przepisy o szczeblach w drabinie, a to Irlandczycy przekreślą koncepcje unijnych podatków. Jednym słowem - całą integrację diabli wezmą. I, prawdę mówiąc, bardzo dobrze, bo w obecnym kształcie jest właśnie diabła warta.
Całość na pochmara.yoyo.pl

