Krzysztof Pochmara: Strajk strajkowi nierówny
Kategoria: Opinie
wtorek, 29. maja 2007
Polacy, nauczeni zapewne historią Solidarności, gremialnie popierają wszelkie strajki. Nie zauważają tej subtelnej różnicy, że gdy jedni walczą o dobro wspólne, inni chcą ich zwyczajnie skroić.
Polskim socjalistycznym skansenem wstrząsają właśnie dwie wielkie akcje strajkowe. W służbie zdrowia protestuje Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy (OZZL), a w edukacji Związek Nauczycielstwa Polskiego (ZNP). Badania opinii publicznej wskazują, że większość Polaków popiera obydwa strajki. Z pozoru nie ma między nimi żadnej różnicy - i tam, i tu chodzi o podwyżki. W rzeczywistości - różnica jest fundamentalna!
Lekarze domagają się głębokiej reformy systemu - chcą zlikwidować monopol NFZ, sprywatyzować placówki służby zdrowia i wprowadzić między nimi konkurencję. Najogólniej: chcą systemu, w którym klient płaci i wymaga. Podobnie jak pacjenci, mają dość dorabiania na czarno, kolejek, korupcyjnych pokus i wszechwładzy biurokracji. OZZL, w przeciwieństwie do większości związków zawodowych i w przeciwieństwie do rządu, walczy o dobro wspólne - o zdrowy kapitalizm, na którym skorzystają wszyscy. Pacjenci staną się klientami z pieniędzmi w kieszeni i prawem wyboru, a lekarze - dobrze opłacanymi specjalistami. Czysty zysk. Tylko urzędnicy z NFZ i ministerstwa zdrowia będą musieli poszukać sobie jakiejś pożytecznej pracy…
Nauczyciele żądają podwyżek i pomostówek. Są fatalnie opłacani i doprawdy trudno się dziwić, że głodowe pensje skłaniają ich do protestu. Ale nauczycieli od lekarzy różni bardzo wiele. Nauczyciele nie chcą żadnych głębokich reform. Nigdy nie zgodzą się na żadną prywatyzację. Nie pozwolą tknąć swoich przywilejów. Żadnych bonów oświatowych, żadnej konkurencji, żadnego rozliczania efektów pracy. Lekarze chcą obalić chory system, a nauczycielom on w pełni odpowiada - chcą tylko, żeby trochę więcej im płacił.
O ile OZZL sympatyzuje z promującą amerykańskie wzorce Unią Polityki Realnej, o tyle ZNP od zawsze był blisko związany z SLD, czerpiącą raczej z Marksa niż Friedmana. Gdyby lekarzom się udało - zaprowadziliby nad Wisłą normalność. Gdyby udało się nauczycielom - mielibyśmy ten sam socjalizm, tylko droższy.
Całość na pochmara.yoyo.pl

