Magdalena Żuraw: W imię Ojca i Syna, i..?

Kategoria: Opinie

piątek, 9. listopada 2007

zuraw_magda1.jpgPapież Pius XII w Bożonarodzeniowym przemówieniu z 1956 roku powiedział: „Jak to jest możliwe, żeby się nie dostrzegało istotnych zamiarów mylącej agitacji, ukrytych za określeniami «Dialogu» albo «Spotkania»? Jakież mogą być dialogi, skoro nie istnieje wspólne znaczenie słów? Po co spotkania, skoro drogi się rozchodzą? Skoro wspólne, absolutne wartości uporczywie są odrzucane i zaprzeczane, i żadna koegzystencja nie jest w rzeczywistości możliwa.” Wówczas rzecz tyczyła się „dialogu” z komunistami…

Nadszedł jednak rok 1964, papież Paweł VI, Vaticanum II i wcielenie idei „dialogu” w życie. Poprzez zbliżenie – nie tylko z komunizmem, ale i z samym ateizmem oraz innymi religiami – idea ta szybko zawładnęła większością Kościoła katolickiego, początkując proces zrywania z wielowiekową tradycją, językiem łacińskim i ustalonym porządkiem liturgii. Jak obecnie wygląda ów „dialog” i kto go w imieniu Kościoła prowadzi?

                                           Antybiskup

W parafii Najświętszego Odkupiciela (Most Holy Redeemer) w San Francisco arcybiskup Jerzy Niederauer, znany z uprawiania szeroko rozumianego ekumenizmu, udzielił Eucharystii dwóm homoseksualistom przebranym za zakonnice. Są oni członkami grupy o nazwie „Siostry Nieustającej Słabości” ( „Sisters of Perpetual Indulgence”), będącej międzynarodowym stowarzyszeniem gejów i lesbijek i oficjalnie wspomaganej przez Światową Organizację Zdrowia (WHO). Wyzwoleni panowie z grupy „Sióstr” mówią o sobie jako o „przełomowym zakonie zakonnic-gejów” ( „lading-edge order of queer nuns” ), których „misję” najlepiej wyraża motto: „Idź i grzesz trochę więcej” ( „Go and sin some more”).

Stowarzyszenie, słynące z profanowania świętości, organizowania happeningów oraz parad gejowskich, powstało w niedzielę wielkanocną 1979 roku – i od tego czasu rosło w siłę z każdym rokiem. Obecnie „sióstr” jest około półtora tysiąca na całym świecie, a ich główne siedziby to Los Angeles, Seattle, Nowy Jork, Filadelfia, Sydney, Londyn, Heidelberg, Paryż, Edynburg. Członkowie grupy wyróżniają się obscenicznymi strojami, wyuzdaniem i perwersją w zachowaniu, a do stałych elementów ich wyglądu należy ostry makijaż przypominający weneckie maski oraz kwefy (lub tiulowe imitacje tego nakrycia głowy zakonnic). Warto też zwrócić uwagę na ciekawe „imiona”, a raczej pseudonimy, które przybierają „siostry”, np. Sister Erotica Psychotica czy Sister Porno Again.

Udzielenie członkom tej jawnie antykatolickiej, prześmiewczej organizacji Komunii Świętej jest ewidentnym świętokradztwem, co łatwo sprawdzić w Prawie Kanonicznym lub Katechizmie Kościoła Katolickiego. Lecz nawet bez lektury żadnego z powyższych tekstów fakt znieważnia świętości mógł stwierdzić każdy obecny na wspomnianej mszy chrześcijanin, który widział, jak ciało jego Boga podawane zostało po pierwsze: na rękę, po drugie: osobie żyjącej w ciężkim grzechu – a po trzecie: jako rekwizyt w spektaklu szyderstwa z religii i wiary.

Prawo Kanoniczne mówi:

„Do Komunii świętej nie należy dopuszczać ekskomunikowanych lub podlegających interdyktowi, po wymierzeniu lub deklaracji kary, jak również innych osób trwających z uporem w jawnym grzechu ciężkim”(Kan. 915.).

Sodomia zaś jest grzechem wołającym o pomstę do nieba. W innym miejscu czytamy:

„Wszyscy, do których to należy, mają troszczyć się o utrzymanie w kościołach takiej czystości i piękna, jakie przystoją domowi Bożemu, i nie dopuszczać do tego, by działo się w nim coś obcego świętości miejsca” (Kan. 1220 - § 1)”

.
Niektórzy wierni podnieśli protest, który jednak – tak jak wiele poprzednich – został zlekceważony. Trzeba bowiem wspomnieć, że arcybiskup Niederauer nie od dziś słynie z przyzwalania, a nawet czynnego uczestnictwa w podobnego typu przedsięwzięciach. To właśnie w hallu jego Kościoła „siostry” urządziły grę Bingo, w której nagrodami były wibratory i podczas której nie obyło się bez klepania po pośladkach jednego z uczestników przy aplauzie „sióstr” – czy promocji koszulek z napisem N.I.L.F.(co jest przekształceniem skrótu M.I.L.F., oznaczającego w slangu: Mother I’d Like to Fuck na Nun I’d Like to Fuck). Za zgodą arcybiskupa odbyła się noc z kalendarzem Drag Queen ( „Drag Queen Calendar Nite”), taniec na ołtarzu podczas Liturgii, a w pomieszczeniach parafialnych – pikantne spotkania „zakonnic”. Zdesperowani wierni w obronie wiary przed swoimi kapłanami założyli organizację Americans for Truth, która pełną dokumentację bluźnierstw, popełnianych w ich parafii, wysyła do Watykanu.

Niestety, „dialog” porwał Nowy Kościół na całym świecie. Msze w wielu kościołach amerykańskich i zachodnioeuropejskich trwają 20-30 minut, są prowadzone niechlujnie, niewłaściwie i niezgodnie z jakimkolwiek rytem. Nie wyciąga się żadnych konsekwencji wobec księży, którzy zezwalają na przygrywanie w trakcie eucharystii zespołom rockowym czy hip-hopowym – przymyka się oczy na coraz częstsze msze specjalne: sportowe (np. dla kibiców futbolu, gdzie na ołtarzu rozstawia się piłki do „nogi”), samochodowe, a nawet trójwymiarowe (wierni oglądają audiowizualną część mszy przez okulary 3D). Biskup holenderskiej Bredy - Marcin Muskens – w ramach „dialogu” i polepszania stosunków z muzułmanami, wmawiał bez żadnych konsekwencji wiernym, że nie ma różnicy w nazewnictwie Boga, więc w ramach tolerancji powinni modlić się do Allaha. Ks. Marcin Tran, administrator parafii Huntington Beach w stanie Kalifornia, przekonywał z kolei, iż przyjmowanie Ciała Chrystusa w pozycji klęczącej jest ciężkim grzechem, gdyż „rozbija jedność wspólnoty” . Równie wrogi klękaniu (zdarzyło mu się podnosić z klęczków wiernych) biskup Tod Brown z diecezji Orange w Kalifornii zasłynął celebracją mszy na Halloween, w trakcie której kobieta (!) przebrana za diabła (!) udzielała komunii.

                                     Anty-księża w Polsce

Świętokradztwo, jak mówi Prawo Kanoniczne (2120),

„polega na profanowaniu lub niegodziwym traktowaniu sakramentów i innych czynności liturgicznych, jak również osób, rzeczy i miejsc poświęconych Bogu. Świętokradztwo jest grzechem ciężkim, zwłaszcza jeżeli jest popełnione przeciw Eucharystii, ponieważ w tym sakramencie jest obecne w sposób substancjalny Ciało samego Chrystusa”.

Choć do Bazyliki św. Piotra w Watykanie nie można wejść z odsłoniętymi ramionami, po świecie grasuje plaga „unowocześniania” Kościoła, przyciągania za wszelką cenę wiernych – oczywiście kosztem obniżenia poziomu religijności. Fakty mówią same za siebie. Wielbiciel reżimu komunistycznego - Paweł VI w swojej encyklice Gaudium et Spes oświadczył:

„Kościół uznaje, że wszystko na ziemi winno być podporządkowane człowiekowi, jako tej ziemi centrum i szczytowi”.

A Bóg? Właśnie owo przetasowanie daje efekty widoczne na każdym poziomie życia duchowego. Kościół coraz usilniej zabiega o ilość wiernych, a coraz słabiej o „jakość” życia duchowego chrześcijan.

Ostatnio na kazaniu w warszawskiej świątyni NMP Matki Kościoła (ul. Domaniewska) usłyszałam, że organy są średniowiecznym przeżytkiem, gdyż to gitara (brzdękająca w brazylijskich rytmach do słów „Baranku Boży” czy „Alleluja” ) sprawia, że z chęcią uczestniczymy w niedzielnej mszy. Kościół zaczyna robić się miejscem zbiorowej terapii, podczas której każdy może przyznać się przed „widownią” do swych słabości. Popisowym przykładem niech będą pewne wielkopostne rekolekcje, podczas których dziewczyna opowiadała o własnym grzechu - wieloletniej masturbacji – czy Msza Święta, gdy z zażenowaniem słuchałam, jak inna młoda ekshibicjonistka mówiła ze szczegółami o swoim ciężkim życiu, znienawidzonym ojcu-alkoholiku, i o Jezusie, który ją z tego wszystkiego uleczył. Mieliśmy też w Polsce mszę odprawianą przez księdza w stroju klowna oraz tłumaczenie przez kapłana dzieciom, że telefon komórkowy to ciało, a karta sim to dusza.

Przy nieustannym faworyzowaniu przez Nowy Kościół modernistycznych dziwactw i jednoczesnym rugowaniu z życia religijnego przedsoborowej tradycji nie dziwi zatem fakt, że jedynie garstka duchownych odprawia Mszę Świętą Wszechczasów – z natury odporną na liturgiczne nadużycia. Podobnie jest z kazaniami, które w rycie przedsoborowym nie były częścią Mszy Świętej (mogły być wygłaszane przed lub po właściwej Liturgii). Dziś są one często albo wymuszonym, bezwartościowym bełkotem quasi-teologicznym, albo nośnikiem agitacji społeczno-politycznej (tu ukłon w stronę Listów Episkopatu na tak ważne tematy jak wybory czy ferie zimowe), albo osobistymi wyznaniami księdza. Niewielu jest kapłanów głoszących i objaśniających samego ducha Ewangelii. Kościół Św. Anny ma ks. Piotra Pawlukiewicza, na którego kazania ciągną tłumy – ale takich kapłanów jak on jest niewielu. Czy to oznaka czasu, nieuchronne dostosowanie się „ludzkiej” części Kościoła do współczesności – czy też już zastąpienie Starego Kościoła przez Nowy?

Całość na prawica.net


Komentarzy: 4

  1. andrzej piątek, 9. listopada 2007

    Prześledziłem też na portalu prawicy ową "liturgię słowa" nad Pani artykułem.Zabrakło misterium Komunii,Wspólnoty,owego "i",wielości.Jedynie jest,jak w posoborowej mszy misterium ego.Gadulstwo homilii,jak i wszechobecne smsowe i netowe gadulstwo nie przenosi misterium wspólnoty,nie przenosi my,przenosi tylko ja i straszliwą samotność.Kapłan dzisjejszy to super star,"Taniec z Gwiazdami",gwiazdor ołtarza.Benedykt 16 jest przykro powiedzieć mądrzejszym człowiekiem od Jana Pawła II i swiadomie kiedy może wycofuje się z medialnego spektaklu.To nie Jan Paweł II zniszczył komunizm,ale to Jan Paweł II zniszczył swoim gwiazdorstwem kościół.

  2. Adam Kot piątek, 9. listopada 2007

    To nie jest popularny pogląd, ale JP2 swoim modernizmem, ekumenizmem i ogolną postępowościom zrobił dla Kościła wiele złego.

  3. Paweł Chojecki piątek, 9. listopada 2007

    Dla Polski także...

  4. Aleksander Majewski piątek, 9. listopada 2007

    I to jest punkt wspólny dla tradycyjnych katolików i skrajnych protestantów.

Dodaj swój komentarz:


Ankieta

    • Najlepszy parlamentarzysta:

      Zobacz wyniki

      Loading ... Loading ...

  • Odsyłacze