Marian Kowalski: Żółty brat daje znak

Kategoria: Opinie

piątek, 28. marca 2008

Józef Piłsudski, gdy był jeszcze skromnym działaczem niepodległościowym, odbył podróż do Japonii. Działo się to w czasie, gdy Polska była okupowana przez zaborców i na niepodległość się nie zanosiło. Chwilę wcześniej Japończycy spuścili lanie Rosji (1905) i wszystko wskazywało na to, że mogą mieć ochotę „wykipieć” po latach izolacji.

Dla przyszłego Marszałka oczywiste było, że to nasz naturalny sojusznik w oskrzydlaniu Rosji. Wprawdzie Japonia była gotowa do wojny dopiero 35 lat później, ale legioniści poszli na wojnę w japońskich mundurach. Japończycy popełnili błąd, atakując Amerykanów i wciągając ich do wojny, powinni bowiem brać Syberię. Ameryka miałaby w nosie europejską awanturę i losy świata wyglądałyby inaczej. Mówi się trudno i żyje się dalej.

Dlaczego o tym piszę? Dlatego że powstało nowe państwo – Kosowo. Kraj ten to odwieczna część Serbii, z której ten dzielny naród był rugowany najpierw przez okupantów tureckich, później hitlerowskich, następnie NATO-wskich. Tragiczny los dopełnił się decyzją USA i większości członków (właśnie członków) Unii Europejskiej. Głupi rządzik Polski także uznał ten rozbiór. Minister Sikorski powiedział, że nie mieliśmy innego wyjścia. Tak dalece jesteśmy już uzależnieni od Niemiec i USA, że ostatnie oznaki samodzielności poszły w las. Porządne państwo, panie ministrze, jak nie ma wyjścia, to wypowiada wojnę. Ale po co ja to piszę? Dzisiejsi przywódcy Polski prędzej zabrudziliby bieliznę, niż pomyśleli o wojnie.

Niepodległości Kosowa nie uznała Hiszpania, Grecja, Słowacja i Rosja. Nie uznały także… Chiny. Cóż Chińczyków może obchodzić skrawek ziemi na końcu świata? Ano właśnie nic. I to dobra wiadomość. Skoro zabierają głos w tak błahej sprawie, oznacza to, że szukają pretekstu do zaistnienia w polityce globalnej. Towary chińskie zalewają świat, Chińczycy latają w kosmos, jest ich dużo i są bogaci, ich kompanie handlowe zdominowały wydobycie surowców w Afryce. Krótko mówiąc, Chiny zamierzają odgrywać rolę mocarstwa światowego. Rolą mocarstwa jest także obrona interesów swoich sojuszników. Dotychczas nie słychać, żeby Chiny miały jakiegoś sojusznika i to jest szansa dla Polski. Gdyba nasz kraj był suwerenny i nie siedział w łapach agentów, do roli sojusznika Chin nadawałby się jak żaden inny. Chiny potrzebują stawać w obronie państwa, zwłaszcza takiego, które leży po drugiej stronie Rosji. Nie oszukujmy się, dłużej na USA nie możemy już liczyć.

Im jesteśmy bardziej wobec nich lojalni, tym bardziej nas lekceważą. Zresztą Amerykanie zamienili się z antykomunistów w ogólnoświatowego wirachę, który musi komuś nastukać pod byle pretekstem. Mamy dwóch wrogów - Niemcy i Rosję , wątpię, by USA chciało nas bronić przed którymś z nich. Podejrzewam, że Chińczycy bez skrupułów wytarmoszą Rosję, byle mieć pretekst i przy okazji położyć rękę na syberyjskich surowcach, którymi tak sprytnie Rosja trzyma za twarz coraz większą część Europy. Co najważniejsze, Chiny nie są państwem demokratycznym i mogą kierować się tylko własnym interesem narodowym.

USA od czasów upadku Sowietów nie mają pomysłu na mocarstwowość i po najgłupszym kroku, jakim było bombardowanie Serbii w interesie Niemiec, wymachują kłonicą na oślep. Jak przyjdzie im do głowy zaatakować Iran, to popamiętają ruski miesiąc i za nic na świecie nie staną w obronie nawet najlojalniejszego sługi, jakim jest Polska. Wtedy każdy zrobi z nami, co zechce i wcale mi się to nie podoba. Prawda jest okrutna, musimy sobie znaleźć nowego sojusznika i to takiego, który kulom się nie kłania. Na szczęście Chiny są nam obce kulturowo i nie grozi nam z ich strony wynarodowienie ani schamienie, jakie ma miejsce pod wpływem ”kultury zachodniej”.

Sami widzicie, że gdyby Polską rządzili faceci z nabiałem w spodniach, a nie polityczne knypki o zajęczych duszach, to moglibyśmy liczyć na coś więcej niż parobkowanie w zapyziałej Irlandii. Polski kosmonauta w chińskiej rakiecie, polski prezes firmy eksportującej syberyjski gaz do Niemiec czy wicegubernator Kraju Ałtajskiego to na razie tylko mrzonki, ale liczę na to, że kiedy obudzimy się z letargu, w jaki wprawili nas KOR-owcy i komuchy, to nie będzie za późno, by uścisnąć bratnią, żółtą dłoń.
Póki co, eurodeputowani Geremek i Buzek odmówili złożenia oświadczeń lustracyjnych. I wszystko jasne.

Marian Kowalski

Felieton pochodzi z aktualnego wydania miesięcznika idź POD PRĄD. Pismo dostępne jest w dobrych kioskach „RUCHu”.


Dodaj swój komentarz:


Ankieta

    • Najlepszy parlamentarzysta:

      Zobacz wyniki

      Loading ... Loading ...

  • Odsyłacze