Michalkiewicz: O tym, co widać i o tym, czego nie widać

Kategoria: Opinie

wtorek, 15. kwietnia 2008

Autor „Małego Księcia”, Antoni de Saint-Exupery twierdzi, że „najważniejsze jest niewidoczne dla oczu”. Trudno temu spostrzeżeniu odmówić trafności, kiedy przyglądamy się choćby naszemu życiu politycznemu. Przypomina ono wypchanego orła, który niby wszystko ma: skrzydła, ogon i dziób – ale nie lata. Bo też wypchany orzeł, to tylko atrapa orła prawdziwego. Można powiedzieć, że prędzej Reszka, niż Orzeł.

Weźmy na przykład taką sejmowa komisję, która nadzoruje służby specjalne. Żeby zostać członkiem tej komisji, trzeba najpierw otrzymać certyfikat dostępu do tajnych informacji. Takie certyfikaty wydają służby specjalne. Komu wydają? Wydają tym, w stosunku do kogo mają pewność, że z tych tajnych informacji nie zrobi niewłaściwego użytku. A wobec kogo można mieć większą pewność, niż wobec własnych funkcjonariuszy, skierowanych na odcinek parlamentarny, albo przynajmniej oddelegowanych tam konfidentów? Zatem mamy atrapę cywilnej kontroli nad tajnymi służbami.

Weźmy takie Niemcy; minister spraw zagranicznych Mikołaj Kinkel, ten sam, co w 1995 r. w liście do Radia Kolonia przypomniał, że Niemcy „zawsze” traktowały „wypędzenia”, jako akt bezprawia w stosunkach międzynarodowych, był przez długie lata szefem tamtejszej razwiedki, podobnie jak obecny minister pan Steinmeier, który przedtem „koordynował” działalność niemieckich służb. Podobnie prezydent Jerzy Bush (ojciec), który był szefem CIA, a potem – szefem banku. Obecny prezydent w CIA nie był – no i proszę, jaka różnica! No a prezydent Putin, który namówił amerykańskiego prezydenta, żeby Polskę i Czechy zmusił do przyjęcia rosyjskich oficerów do baz rakietowych?

Podobnie w mediach. Jak wiadomo, w demokracji nie ma nic ważniejszego, jak opinia publiczna. Trudno zatem wyobrazić sobie, by służby, które kontrolują nie tylko życie publiczne, ale i główne nurty życia gospodarczego z jego śmietanką, czyli finansami na czele, akurat nie interesowały się mediami. Przeciwnie – interesują się nimi jak najbardziej i nie tylko zakładają własne gazety, rozgłośnie radiowe i stacje telewizyjne, ale żadna sztufada nie jest tak naszpikowana słoniną, ani wielkanocna baba – rodzynkami, jak media – konfidentami. Zawsze zastanawiało mnie, że chociaż od prawie 20 lat nie ma w Polsce cenzury, większość publicystów skądś wie, o czym wolno mówić i pisać, a o czym nie wolno, a jeśli już wolno – to jak. Na przykład, z raportu o likwidacji WSI, który większość renomowanych publicystów ostentacyjnie zlekceważyła i uchwaliła, że – po pierwsze – nie wierzy w ani jedno słowo, a po drugie – że nie ma tam żadnych rewelacji – otóż z raportu tego wynika, że agentura w mediach była werbowana, jak najbardziej i to nie tylko za komuny, (bo za komuny oczywiście też), ale i za „demokracji”.

Rzeczywiście – cóż to za rewelacja, zwłaszcza dla tych, którzy sami są zwerbowani? No to co mają mówić, zwłaszcza skoro jest rozkaz, żeby zaprzeczać i lekceważyć? Ano – zaprzeczają i lekceważą, to jasne. Wszystko po to, żeby zapanowała zgoda, bo wiadomo, iż najważniejszym postanowieniem prawdziwej konstytucji III Rzeczypospolitej – bo ta publikowana, z 1997 roku nie budzi niczyjego szacunku – jest zasada: WY NIE RUSZACIE NASZYCH, A MY NIE RUSZAMY WASZYCH. Ilekroć ktokolwiek odchodzi od tej zasady, wtedy wybucha „wojna na górze”, to znaczy – między właścicielami naszej ukochanej Ojczyzny. Widać wyraźnie, że Saint-Exupery nie był w ciemię bity i coś tam musiał wiedzieć.

Ciekawe, ale podobna myśl wyraził znacznie wcześniej przez Antonim de Saint-Exupery inny Francuz, mianowicie Fryderyk Bastiat i nawet wydał broszurkę pod tytułem „O tym co widać i o tym, czego nie widać”. Bastiatowi jednak chodziło przede wszystkim o sprawy gospodarcze, a zwłaszcza – o prawdziwe koszty i efekty tak zwanego interwencjonizmu państwowego, którego tak wielu ludzi i środowisk się natarczywie domagało i domaga. Bastiat wyśmiewał ich pomysły m.in. w petycji, z jaką zwrócili się do rządu producenci świec, lamp i innych urządzeń oświetlających, żeby władze położyły kres nieuczciwej konkurencji ze strony Słońca, które w dodatku nie płaci żadnych podatków.

całość: michalkiewicz.pl


Dodaj swój komentarz:


Ankieta

    • Najlepszy parlamentarzysta:

      Zobacz wyniki

      Loading ... Loading ...

  • Odsyłacze