Nowe Państwo: Tak uczą Anglosasi

Kategoria: Opinie

piątek, 9. czerwca 2006

Większość nauczycieli traktuje projekty rynkowych rozwiązań edukacyjnych bardzo niechętnie. W zdominowanym przez oświatową biurokrację i związkowych działaczy świecie publicznej edukacji wszelkie pomysły wprowadzenia elementów rynkowych są gwałtownie zwalczane.

Możliwość tworzenia szkół opartych na elastycznych zasadach organizacyjnych budzi w Polsce ostry sprzeciw związkowców, gdyż w takich placówkach nie muszą obowiązywać reguły działania wynikające z Karty Nauczyciela. Niestety, także dla znacznej części nauczycieli ideałem jest w pełni scentralizowany, biurokratyczny system oświaty oparty na sztywnych zasadach organizacyjnych. W Polsce co jakiś czas związkowcy występują nawet z postulatem nadania nauczycielom statusu pracowników państwowych.

Właśnie analiza niskiej efektywności obecnego systemu skłania do postawienia pytania o przyczyny złej jakości kształcenia w szkołach publicznych, mimo wzrastających nakładów finansowych na ich działanie (najgłośniej i najwcześniej zaczęto je stawiać w krajach anglosaskich). Taka sytuacja stanowi szczególne zagrożenie dla możliwości rozwoju edukacyjnego młodych ludzi ze środowisk ubogich, o małym kapitale kulturowym, gdyż tej młodzieży nie stać na podjęcie nauki w szkołach niepublicznych. W związku z tym, chcąc zapewnić młodym w miarę równe szanse edukacyjne, należy podjąć prace nad poprawą funkcjonowania szkół publicznych. Dla preferujących rozwiązania rynkowe reformatorów oświaty podstawowym remedium na niską jakość pracy szkół publicznych stało się zmuszenie ich do konkurowania o uczniów i w konsekwencji powiązanie szkolnych budżetów z ich liczbą.

Anglosasi wszelkie projekty zmian oparli na trzech fundamentalnych zasadach. Po pierwsze, należy dążyć do wyrównywania szans edukacyjnych uczniów w powiązaniu z możliwością znalezienia przez każdego drogi szkolnej odpowiadającej jego uzdolnieniom i zainteresowaniom. Druga zasada dotyczy autonomii szkół, co naturalnie wiąże się z decentralizacją systemu zarządzania oświatą. Trzecia zakłada różnorodność szkolnej oferty.

Ogromne znaczenie miało stworzenie rodzicom pełnych możliwości wyboru placówki dla dziecka. Wszelkie utrudnienia realizacji tego prawa przez szkolne obwody zostały potraktowane jako klasyczne ograniczanie obywatelskich wolności. Oczywiście, w urynkowionej edukacji zasadnicze znaczenie ma optymalne wydawanie przeznaczonych na nią publicznych pieniędzy. Równocześnie szkoły stają się „przejrzyste” dla obywateli, obowiązuje bowiem zasada pełnej jawności finansowej. W takim świecie ogromne znaczenie mają wszelkie rankingi pokazujące skuteczność pracy szkół w różnych obszarach ich aktywności. Trzeba bowiem podkreślić, że obok wyrównywania szans edukacyjnych reformatorzy dążą do poprawy jakości kształcenia w sektorze oświaty publicznej, a nowymi rozwiązaniami finansowymi (bony edukacyjne, zwolnienia podatkowe) stwarzają młodzieży z ubogich środowisk możliwości podejmowania nauki w szkolnictwie niepublicznym (niezależnym). Najbardziej gorące spory wokół bonów trwają w USA, chociaż dotychczasowe (również amerykańskie) dobre doświadczenia z bonami powinny stopniowo osłabiać argumenty przeciwników. Obecnie najbardziej urynkowiona jest oświata w Nowej Zelandii, bardzo interesujące są reformy australijskie, jak również poszukiwanie rynkowych rozwiązań w edukacji amerykańskiej, brytyjskiej, duńskiej czy kanadyjskiej. Warto także pamiętać o szwedzkich doświadczeniach związanych z finansowaniem edukacji poprzez system powszechnych bonów edukacyjnych. Trzeba podkreślić, że dotychczasowe doświadczenia związane z wprowadzaniem elementów rynkowych do edukacji przynoszą uczniom wiele korzyści.

całość: http://wiadomosci.wp.pl/kat,38210,wid,8279727,prasaWiadomosc.html


Dodaj swój komentarz:


Ankieta

    • Najlepszy parlamentarzysta:

      Zobacz wyniki

      Loading ... Loading ...

  • Odsyłacze