Paweł Bała: Rozwód z rozsądku, czyli kto kogo alimentuje

Kategoria: Opinie

sobota, 16. grudnia 2006

Młodzież Wszechpolska przestała być młodzieżówką partyjną. Oczywiście formalnie nigdy nią nie była, gdyż „powstała w roku 1922, czyli kilkadziesiąt lat przed Ligą Polskich Rodzin”, jest stowarzyszeniem wychowawczym. Im mocniej akcentowano niezależność MW, tym organizacja bardziej uzależniała się od partii rządzonej przez Romana Giertycha.

Wicepremier Roman Giertych, prezes LPR, wystosował list do członków Rady Naczelnej Młodzieży Wszechpolskiej, w którym informuje, że kierownictwo LPR „podjęło decyzję o powołaniu Ruchu Młodych LPR”. Odseparowanie Młodzieży Wszechpolskiej od Ligi Polskich Rodzin należy oczywiście ocenić pozytywnie. Idea to słuszna nie dlatego, że MW swoimi „wybrykami” psuła reputację LPR. Jest wręcz odwrotnie, stowarzyszenie o prawie stuletniej tradycji przez ostatnie kilka lat było żyrantem działań partii Romana Giertycha, zapleczem kadrowym i wreszcie źródłem „taniej siły roboczej”. Ktoś przecież musiał rozklejać plakaty, rozdawać ulotki, robić wszystko co możliwe, by panowie posłowie byli panami posłami.
Czy wiele jest przesady w stwierdzeniu, że stosunki między Ligą Polskich Rodzin a Młodzieżą Wszechpolską były ustanowione na modłę kolonialną? Tubylcy pracowali wytrwale na rzecz metropolii na ulicy Kinowej, a co bardziej ulegli autochtoni nagradzani byli awansami.

„Murzyn swoje zrobił, murzyn odejść może”

F. Nietzsche stwierdził kiedyś: „Co jest pieczęcią osiągniętej wolności? Przestać wstydzić się samego siebie”. Czy stowarzyszenie o którym tak głośno ma się wstydzić za grzechy swoich członków? Popełniono błędy, to oczywiste. Wszędzie gdzie człowiek, tam czekają na niego rozmaite pułapki i pokusy. Trudno jednak zgodzić się z głosami, że wobec Młodzieży należy wszcząć procedurę delegalizacyjną, tylko dlatego bo jedna działaczka zachowała się nieodpowiedzialnie! W kraju terroryzowanym co jakiś czas przez związki zawodowe, zorganizowane grupy związkowców potrafią demolować ulice, atakować policjantów i o dziwo nikt nie nawołuje do delegalizacji związków! Ba! Władze publiczne obłaskawiają szczodrze zeźlonych na władzę „ludzi pracy”. Przestępcy skazywani wyrokami sądów i ludzie o „wątpliwej reputacji” rządzą tym krajem. Jedna dziewczyna – w chwili sławetnej imprezy nie będąca najprawdopodobniej członkinią MW – popełniła nie tyle przestępstwo, co czyn bardzo niesmaczny. I czegóż to dowodzi?

To nie Młodzież Wszechpolska psuje dobrą opinię Ligi Polskich Rodzin, jest wręcz odwrotnie. Członkowie organizacji przez lata musieli się wstydzić za partię, która zamiast zapowiadanego „taczeryzmu” promowała siermiężny socjalizm, rozdawnictwo publicznego grosza, awanturnictwo polityczne i niespotykaną butę na prawej stronie sceny politycznej. Najlepszym przykładem było niedawne głosowanie nad ustawą budżetową, gdzie posłowie LPR wraz z swoimi najbardziej wypróbowanymi sojusznikami z socjalistycznej Samoobrony głosowali za „berecikowyn” (senioralnym tak zwanym). Pogratulować sojusznika. Trafił swój na swego. Dmowski patrzący na to z zaświatów z pewnością „uczniami” jest zachwycony.

Chęć zawładnięcia ludźmi

Utworzenie „Ruchu Młodych LPR” niestety może być dla Młodzieży Wszechpolskiej, wyczerpanej szarpaniną z mediami, największym zagrożeniem. Wszak każdy trzeźwo myślący człowiek widzi, że Liga Polskich Rodzin nie jest w stanie skupić przy sobie ani oportunistów, ani ideowców. Dlaczego? Gdyż Liga to formacja absolutnie schyłkowa, gdzie możliwości zrobienia szybkiej kariery się po prostu skończyły. Ideowa młodzież szukająca odpowiedzi na trudne pytania nie znajdzie w LPR ani ideologii, ani charyzmatycznych postaci. Trudno dziś Ligę nazwać partią narodową, trudno nawet partią chadecką,. Jest to już tylko zaplecze sejmowe konieczne do tego by minister oświaty był ministrem oświaty.
Jeżeli Młodzież Wszechpolska przeszkadza w „rządach”, to może fakt ten oznaczać jej pacyfikację. Jest jeszcze przydatna, gdyż dostarczy rekruta dla „Ruchu Młodych LPR”.

Skoordynowana separacja, używając terminologii prawa wyznaniowego, między MW a LPR była koniecznością od dawna. To był konflikt między organizacją ideową a grupą prowadzącą oportunistyczną politykę nastawioną na doraźne korzyści. Słusznie wieszcz napisał: „lepszy w wolności kęsek lada jaki, niźli w niewoli przysmaki”. Jak uczył choćby Roman Dmowski: wolność można otrzymać od kogoś, można też wolność sobie wywalczyć. Jeżeli Młodzież Wszechpolska otrzymała wolność od Roman Giertycha, to zawsze jako darczyńca może on ją próbować odebrać. Władze MW, zarówno te obecne, jak i te przyszłe mają obowiązek stać na straży dobra organizacji. A więc także przeciwdziałać próbom wchłonięcia części struktur przez pewną partię polityczną z szczątkowym poparciem społecznym, która to za słaba jest by odegrać poważniejszą rolę na prawicy, ale wystarczająco silna by próbować dyktować warunki młodym ludziom.

Paweł Bała - były członek Rady Naczelnej MW, stały współpracownik Serwisu eCzas.net.


1 komentarz

  1. Carlit sobota, 16. grudnia 2006

    Rozdział MW i Ligi to dobry krok. Po pierwsze MW była niejako przez LPR tłamszona i kierowana głownie na tory polityczne tymczasem w moim rozumieniu MW nie powinna być organizacją która zajmuje się wyłącznie polityką ale przede wszystkim formacją i powrotem do patriotyzmu, dobrze rozumianego bez głupich fascynacji zbrodniczymi ideologiami.

Dodaj swój komentarz:


Ankieta

    • Najlepszy parlamentarzysta:

      Zobacz wyniki

      Loading ... Loading ...

  • Odsyłacze