Rafał A. Ziemkiewicz: Parada parodystów

Kategoria: Opinie

wtorek, 27. czerwca 2006

Jaka szkoda, że z ogólnopolskich gazet tylko jeden „Dziennik” odważył się dać na pierwszą stronę zdjęcie pani Senyszyn prowadzącej warszawską homoparadę – z owym żałosnym bacikiem z sex-shopu w ręku. Jeden dobry obrazek bywa czasem wart więcej niż tysiąc słów, a ta fotka właśnie do takich należy. Oczywiście, słowa też były niezłe. „Nie lękajcie się”, otworzył imprezę pan Biedroń (śmiech i oklaski). „Niech parada równości zmienia oblicze ziemi, tej ziemi”, dorzuciła pani Senyszyn (jw.). „Trwajcie mocni w tolerancji”, wypisali uczestnicy na jednym z transparentów.

Osoby, które swą wiedzę o świecie czerpią tylko z „Gazety Wyborczej”, o tym wszystkim nie miały szansy się dowiedzieć. Organ Michnika w swej relacji poinformował jedynie, że „uczestnicy parady demonstrowali z poczuciem humoru”. I podsłuchał, jak anonimowy licealista chwalił się, że w jego szkole „homofobia” jest uważana za „straszny obciach”, a kto nie lubi „gejów”, ten ćwok.

„Dziennik” zrobił jeszcze jedną rzecz, za którą trzeba go zdecydowanie pochwalić. Otóż dla skomentowania słów pani Senyszyn, które mimo przemilczenia przez „Gazetę Wyborczą” jednak stały się głośnie (kolejny przykład podupadania michnikowszczyzny), udzielił głosu paniom Szczuce i Środzie, panom Osiatyńskiemu i Frasyniukowi et consortes. Ich pokrętne próby usprawiedliwienia tego, w czym każdy widzi zwykłe chamstwo i antyklerykalną obsesję, powinno się oprawić w ramki. I opatrzyć wspólnym szyldem „niech nas zobaczą”.

Obrońcy pani Senyszyn oczywiście nie wyjaśnili, skąd takie, a nie inne jej zachowanie – ale nie mam też wrażenia, aby należycie wywiązali się z zadania jej krytycy. Zarzuty wyczerpały się na osobie posłanki, skądinąd istotnie uosabiającej to, co w polskiej lewicy najistotniejsze. Ale rzecz naprawdę nie w tym, że jedna pani ze Szczecina jest trącona na punkcie antyreligijnym i parodiowanie słów Papieża uważa za świetny dowcip. Przecież jej „żart” nie był niczym odosobnionym – nawet na warszawskiej homoparadzie, której organizatorzy, świadomi, że są na terenie dopiero podbijanym i bardzo im wrogim, pilnowali, by nie przypominała ona burdelowych pochodów z miast Zachodu. Szyderstwo z religii, symboli wiary, duchownych – to w „gejowskiej” subkulturze norma. Dziwki w kornetach zakonnic, zadzierające habity i wypinające gołe zadki, pederaści w niby-biskupich infułach, przebierańcy w kiecach wzorowanych na szatach pontyfikalnych to stałe elementy każdej homoparady.

całość tylko w Gazecie Polskiej!


Dodaj swój komentarz:


Ankieta

    • Najlepszy parlamentarzysta:

      Zobacz wyniki

      Loading ... Loading ...

  • Odsyłacze