Robert Gwiazdowski: EURO 2012!!!
Kategoria: Opinie
niedziela, 22. kwietnia 2007
Euforia!!! Mamy EURO 2012. Nie cieszą się chyba tylko przedstawiciele opozycji – bo rząd odtrąbi to jako własny sukces. Ja też się cieszę jako kibic. Ale z gospodarczego punktu widzenia to wcale nie popadałbym w nadmierną euforię. Ab w każdym razie nie taką, jaka pojawiła się na Giełdzie zaraz po 11.30, gdy na wieść o decyzji UEFA, kursy poszybowały w górę. No bo owszem – firmy budowlane będą miały co budować.
Firmy produkujące materiały budowlane będą miały zbyt. Pewnie szybko rząd będzie musiał zmienić kilka głupich decyzji w sprawie budowania, a dokładnie mówiąc nie budowania, autostrad. Trochę nowych hoteli też się przyda. No i jeszcze parę stadionów. Sceptykom powiem, że się uda. Rację ma Listkiewicz twierdząc, że zorganizujemy wspaniałe mistrzostwa. Zdobyliśmy Somosierrę, to co nam tam takie EURO. Tylko nie możemy sięgać wzrokiem wyłącznie do roku 2012 bo wyjdziemy na tym jak Szwoleżerowie po roku 1812. Budować trzeba z głową. Te stadiony już na etapie projektowania muszą mieć bilansujące się BIZNES-plany (a nie tylko plany) wykorzystania po mistrzostwach. Żeby nie przekształcały się w bazary, jak Stadion Dziesięciolecia w Warszawie. Bo budowa bazarów jest zdecydowanie tańsza niż stadionów. Wyborcy, zadurzeni w mistrzowskiej „narkozie”, łatwiej zniosą ciche podwyżki podatków potrzebnych na sfinansowanie inwestycji. Wszystkie firmy, które zostaną zaangażowane w procesy inwestycyjne bardzo na tym skorzystają. Im zależy, żeby budować, a nie koniecznie na tym, żeby budować z sensem. Będą więc sięgać do kasy państwowej tak głęboko, jak się da.
Jean Baptiste Say pisał o tym, jak Wolter, mówiąc o przepychu gmachów Ludwika XIV, stwierdził, że budowle te nie były ciężarem dla państwa i przyczyniły się do wzrostu obiegu pieniądza w kraju. Zdaniem Say’a dał tym dowód, że na gospodarce się po prostu absolutnie nie znał. Niestety, wielu współczesnych polityków, nie tylko zresztą polskich, ma maniery Ludwika XIV, a wiedzę ekonomiczną Woltera. „Gdyby takie zasady spoczywały tylko w książkach i nie były stosowane w praktyce, można by się tym pocieszyć i z całą obojętnością posłać je do lamusa ogłoszonych drukiem błędów; ale jak tu nie boleć nad ludzkością, kiedy te błędy są wyznawane przez ludzi znakomitych dostojeństwem, talentem i wykształceniem; co więcej, są one stosowane w praktyce przez mężów stanu, którzy są u władzy i mogą poprzeć te błędy siłą bagnetów i armat” – pisał Say.
Całość na: blog.gwiazdowski.pl

