Robert Krasowski: “Rzeczpospolita” - prawica czy sekta
Kategoria: Opinie
sobota, 19. maja 2007Wszystko w państwie jest w rękach prawicy. Kościół jest szanowany. Wartości chrześcijanskie respektowane. A religia ma się stać przedmiotem maturalnym. I tego jeszcze “Rzeczpospolitej” za mało? Jeszcze państwo jest dla niej zbyt laickie? Ustawodawstwo antyaborcyjne zbyt permisywne? Religia nadal zbyt słaba? - pyta Robert Krasowski, redaktor naczleny DZIENNIKA.
“Zdecydowanie w obronie homoseksualistów przed Romanem Giertychem. Wyraziście przeciw zakazowi aborcji. Radykalnie za prawem do eutanazji. Jakie pismo głosi takie hasła? Jakiś lewacki zin? A może “Przegląd”? “Krytyka Polityczna”? Nie, to tylko DZIENNIK”. Kiedy jego redakcja w końcu rozwinęła ideowe sztandary, pojawiły się na nich hasła z repertuaru już nawet nie umiarkowanej, ale wręcz skrajnej lewicy”. Tak kilka tygodni temu pisał w “Rzeczpospolitej” Marcin Zdort.
Tekst ten mocno mnie zdziwił, bo tak ostrej krytyki innego medium w “Rzeczpospolitej” nie pamiętam. Z taką brutalnością nie polemizuje się tam ani z “Gazetą”, ani nawet z “Trybuną”. Zaskoczyła mnie też histeryczność tej diagnozy. Rozumiem, że wiele tekstów “Dziennika” może się nie podobać, zwłaszcza gdy są czytane z tak skrajnych pozycji, jak te zajmowane dziś przez “Rzepę”, jednak nazywanie nas skrajną lewicą wykracza poza ramy racjonalnej dyskusji.
Ale to był zaledwie początek. Chwilę potem uderzył Tomasz Terlikowski, piętnując obłudę mediów wobec Jana Pawła II. Jego zdaniem świeckie media pozornie go wielbią po to tylko, by tym brutalniej zwalczać jego nauczanie. Do głównych obłudników został zaliczony DZIENNIK, który z jednej strony wydaje dodatek papieski, z drugiej zaś nie podąża za każdą papieską nauką, np. na temat aborcji.
Zgoda, nie podążamy, ale co z tego? Czy jest to znak braku szacunku? Przecież szacunek i uległość to różne porządki. Można kogoś szanować i podziwiać, ale dokonywać innych wyborów. Albo po prostu – jako świecka gazeta – skupiać się na czymś innym. Nie na nauczaniu doktryny i ćwiczeniach w udawanej pokorze, ale na przedstawianiu racji jej obrońców i krytyków. I na podkreślaniu, że wybór sumienia powinien pozostać właśnie wyborem, a nie państwowym przymusem.
Argumentacja Terlikowskiego jest ciekawa tylko jako opis umysłowości publicysty dzisiejszej “Rzepy”. Zwłaszcza tak twardo postawione żądanie posłuszeństwa. Zupełnie nietypowe dla języka świeckich gazet, nietypowe nawet dla prasy katolickiej. To żądanie wprowadza do dyskusji publicznej logikę religii i to w formie o niebo bardziej apodyktycznej niż ta, którą posługują się w publicznych wypowiedziach biskupi. Biskup nie powie: nie wydawajcie dodatku papieskiego, skoro nie jesteście papieżowi posłuszni w stu procentach, skoro ośmielacie się publikować głosy polemiczne. Janseniści z “Rzepy” odwrotnie. Oni żądają więcej niż duchowni. Uznają logikę: albo wszystko, albo nic. I egzekwują ją nie w Kościele, ale w gazecie.
Całość na dziennik.pl
Komentarzy: 2
- Grzegorz Lepianka sobota, 19. maja 2007
Myślę bardzo istotny tekst Naczelnego „Dziennika”. Zachęcam do przeczytania go w całości. Tekst jest istotny, bo pokazuje bardzo wyraźnie, jakie miejsce na scenie ideowej zajmuje Dziennik. To znaczy, "jakim chce być pismem?" W jaki nurt chce się wpisywać. Polemika pokazuje, że „Dziennik” nie chce mieć nic wspólnego z konserwatywną i tradycyjną prawicą. Taką prawicą, która „ostentacyjnie uczestniczy w łacińskich Mszach i jest sceptyczna wobec dokonać Drugiego Soboru Watykańskiego”. Naczelny „Dziennika” stawia tezę, że współczesna prawica to: Merkel, Cameron i Sarkozy a w domyśle pewnie i Kaczyński. Z tym polskiemu konserwatyście trudno się zgodzić. W Stanach Zjednoczonych istnieje kategoria polityków, którzy nie reprezentują danego nurtu politycznego a wpisali się do partii z przyczyn zazwyczaj koniunkturalnych. I tak istnieją demokraci z nazwy i republikanie tylko z nazwy. Ten sam sposób określania kierunków politycznych można odnieść i do sceny europejskiej. Merkel, Cameron i Sarkozy to prawica tylko z nazwy. W rzeczywistością politycy Ci „podkreślam” moim zdaniem mają z prawicą niewiele wspornego. Tak samo zresztą jak i redakcja „Dziennika”, co stwierdzam z ogromną przykrością. Naigrywanie się Naczelnego „Dziennika” z łacińskich Mszy pokazuje dobitnie, z jaką prawicą mamy do czynienia. Panie redaktorze Krasowski! Prawica konserwatywna to nie tylko łaciński katolicyzm, ale również a może przede wszystkim wielka tradycja cywilizacji łacińskiej. Zadaniem prawicy nie tylko w Polsce, ale i w świecie Zachodu winno być trwanie przy Tradycji naszej cywilizacji. Socjalizm, neokonserwatyzm, modernizm i wszelkie prądy kulturowe, które od tej Tradycji odchodzą prowadzą do degeneracji kultury. Zadaniem prawicy jest stanie na straży tego, co dobre a nie zmieniania świata w imię złudnych ideologii lewicy.
- Aleksander Majewski sobota, 19. maja 2007
Gdyby "Dziennik" naprawdę był ideową gazetą, nie byłby tak popularny i tak "opiniotwórczy". A o "prawicowości" "Dziennika" mogłem się przekonać, czytając teksty Michalskiego- naczelnego podlizucha obecnej ekipy rządzącej. Grzegorz pisał o tym "prawicowym" publicyście w jednym ze swoich felietonów.

