Schreiber: Euroentuzjaści, nie macie monopolu…
Kategoria: Opinie
piątek, 21. marca 2008
W mediach niestety zaczyna dominować takie podejście do rzeczywistości. Mężami stanu są ci politycy, którzy zrobią wszystko, aby ratyfikować Traktat. Przeciwnicy zaś, albo ci którzy mają choćby wątpliwości prowadzą cyniczną grę, która musi z czegoś wynikać. Ich działania są antypolskie, kompromitują nas i prowadzą kraj na pośmiewisko…
Są więc ci dobrzy( PO, LiD, bohaterskie media) i ci źli( Kaczyńscy), oraz Belzebub- Rydzyk( jak go określił najtęższy umysł polskiego Parlamentu, czyli Janusz Palikot). Obalmy więc te mity, bez zacietrzewienia.
UE nie może się rozwijać bez Traktatu
Dlatego właśnie należy go ratyfikować. Tymczasem pytam się po co? Jaki sens ma dalszy rozwój Unii w kierunku superpaństwa? Przecież przy tym poziomie konsumpcjonizmu, który występuje dzisiaj na Zachodzie, oraz lewackiej doktrynerii prowadzącej do zastoju gospodarek przez idiotyczne socjalne zapisy nie da się zbudować żadnej potęgi militarnej. To zaś byłoby jedynym sensownym wytłumaczeniem utworzenia superpaństwa. Jeżeli zaś nie to w imię czego superpaństwo? Zastoju gospodarki? Jestem przeciw. Utraty suwerenności, albo przynajmniej jej części? Jestem przeciw. Wprowadzenia małżeństw homoseksualnych, aborcji, czy eutanazji do polskiego prawa?
Jestem przeciw. Ktoś może powie, że bezpieczeństwo energetyczne? Przykład gazociągu północnego i południowego najlepiej pokazuje jak się tym przejmują państwa Unii. W pierwszym przypadku Niemcy, w drugim Węgry. Jednak według euroentuzjastów jestem chorym eurofobem zapewne pod wpływem toruńskich mediów i szalejącego tam „Belzebuba”. Tymczasem, o czym już kiedyś pisałem ja stoję na pozycji brytyjskich konserwatystów. Tak dla obecności Polski w Unii. Tak dla poszerzania współpracy handlowej. Nie dla superpaństwa.
„tradycyjna dla eurofobów synteza nieuctwa z paranoją”
Ten sympatyczny komentarz wygłosił wczoraj szef polskiej dyplomacji, nomen omen w Bydgoszczy. Bez wątpienia Sikorski ma szansę przejść do historii jako najbardziej subtelny szef MSZ, ale nie o tym teraz. Bo przecież Sikorski powiedział coś o czym bardzo wielu myśli. Tylko czy w zgodzie z rzeczywistością. Jak można się domyślać eurofobami są ci wszyscy, którzy nie chcą Traktatu Lizbońskiego. Interesująca sprawa. Mam nadzieję, że to samo Sikorski mówi eurofobom z brytyjskiej Partii Konserwatywnej, oraz Holendrom i Frncuzom, którzy przecież odrzucili de facto ten sam Traktat w referendum. Ciekawe też, co Sikorski miał na myśli mówiąc o paranoi. Chyba to, że paranoikami są osoby będące przeciw tej wspaniałej idei Traktatu.
cynizm PiS
PiS obrywa ze wszystkich stron. Z prawej za to, że okłamuje opinię publiczną, bo w rzeczywistości nie jest przeciwnikiem Traktatu, a jedynie chce wprowadzić pewne obostrzenia w polskim prawie. Czyli, że jest cyniczny. Z lewej strony za to, że w ogóle ośmiela się mieć wątpliwości i stawiać jakieś żądania. To dlatego, że Rydzyk postawił ultimatum, wytłumaczenie się znalazło. Czyli, że jest cyniczny. W rzeczywistości za faktyczny cynizm można by uznać postawę PiS, gdyby robiło, co robi, a prezydent poparłby PO i wtedy PiS by zmienił zdanie.
Takie zachowanie rzeczywiście mogłoby świadczyć, że chodziło tylko o polityczną grę. Od wczoraj wiemy, że nie. Wszystkie sondaże nakazują Kaczyńskiemu poddać sprawę. Euroentuzjaści jednak uwierzyli we własną teorię i ani myślą ją weryfikować. Dla nich nie do przyjęcia jest fakt, żeby mieć wątpliwości wobec Traktatu. Naprawdę więc nie widzę w tych działaniach cynizmu, chociaż wcale nie są poglądy PiS zbieżne z moimi w 100%, bo ja bym w ogóle nie chciał Traktatu. Zresztą moich poglądów nie reprezentuje żadna z partii politycznych, bo te, które są przeciw Traktatowi są z kolei za wystąpieniem z Unii…
całość: lukasz-schreiber.salon24.pl

