Stanisław Michalkiewicz: Finisz wyścigu z czasem

Kategoria: Opinie

poniedziałek, 14. maja 2007

michalkiewicz.jpgNie tylko cała Polska, to znaczy – redakcja „Gazety Wyborczej”, nie mówiąc już o innych środowiskach autorytetów moralnych, zainteresowanych zablokowaniem lustracji, konfidenci prości i salonowi, skompletowane przez razwiedkę senaty wyższych uczelni, i oficerowie prowadzący, ale nawet cała postępowa Europa – wszyscy wstrzymali oddech, kiedy w czwartkowy (10 maja) poranek, w drugim dniu rozprawy przed Trybunałem Konstytucyjnym, poseł Mularczyk złożył wniosek o odroczenie rozprawy.
Takie wnioski składał już wcześniej, poprzedniego dnia, motywując je antylustracyjnymi deklaracjami sędziów zasiadających w składzie orzekającym. Co tu ukrywać; rzeczywiście, taki, dajmy na to, sędzia Ciemniewski, w roku 1992 na widok uchwały lustracyjnej niemal że uciekł z Sali plenarnej Sejmu, wołając, że zrzeka się mandatu.

Co prawda, kiedy panika minęła, nie tylko wrócił, ale nawet stanął na czele specjalnej komisji, sprawdzającej „prawidłowość wykonania uchwały lustracyjnej przez min. Macierewicza”, to znaczy – co też Macierewicz wykrył w archiwach – czy przypadkiem nie naruszył interesów Salonu.

Kiedy okazało się, że jest bezpiecznie, znowu spokojnie „piastował” mandat, rosnąc wraz z krajem, aż został sędzia Trybunału Konstytucyjnego. Aliści Trybunał uznał – bo jakże by inaczej – że antylustracyjne poglądy sędziów nie mają nic do rzeczy i wszystkie wnioski posła Mularczyka oddalił.

Lecz tymczasem na mieście inne były już treście” – ostrzegał poeta. Toteż czwartkowy wniosek posła Mularczyka uzasadniony był tym, iż dwaj sędziowie Trybunału figurują w rejestrach IPN jako „kontakty operacyjne” Służby Bezpieczeństwa.

A to ci dopiero siurpryza, „owóż nieprzewidziany wypadek” – jak głosi sławne proroctwo świętej Brygidy. Jakież to wobec tego oświadczenia lustracyjne złożyli suspendowani w ten sposób sędziowie? Czy nie dopuścili się aby kłamstwa lustracyjnego, niechby i w stanie sławnej „pomroczności jasnej”? Kto ich rekomendował do Trybunału i w jakim celu?

Na te pytania żadnej odpowiedzi, ma się rozumieć uzyskać nie było można, bo Trybunał natychmiast udał się na naradę. Na tej naradzie, rada w radę uradzono, by podejrzanych o niebezpieczne związki sędziów „wyłączyć”, ale rozprawę kontynuować – no bo jakże inaczej, kiedy nie tylko ścisłe kierownictwo „Gazety Wyborczej”, konfidenci prości i salonowi, skompletowane przez razwiedkę senaty wyższych uczelni, oficerowie prowadzący i wreszcie – cała postępowa Europa, wspierająca męczeństwo „drogiego Bronisława” na pluszowym krzyżu – aż przebiera nogami w oczekiwaniu na orzeczenie o niezgodności ustawy lustracyjnej z konstytucją koniecznie 11, no – najdalej 12 maja, to znaczy – przed niedzielą, po której 15 maja upłynie ostateczny termin składania oświadczeń lustracyjnych.

Wg. szacunków IPN, na około 300 tys. zobowiązanych, oświadczenia złożyło dotąd około 27 tys. Reszta czeka, więc Trybunał, w odczuciu tej presji, gotów jest kontynuować rozprawę nawet gdyby przyszło mu orzekać w składzie jednoosobowym. Nie jest to zresztą wykluczone, bo zagadnięty podczas rutynowego przesłuchania przez red. Monikę Olejnik pracownik IPN wprawdzie nie potwierdził, ale i nie zaprzeczył ewentualności nowych rewelacji na temat wstydliwych zakątków w życiorysach pozostałych członków prześwietnego Trybunału.

Jeśli poseł Mularczyk w piątek wyciągnie kolejne asy z rękawa, to publiczność może odnieść wrażenie, że sędziowie TK dobrani zostali w korcu maku. Co na to powiedzą w Paryżu, nie mówiąc już o zasmuceniu profesora Geremka?

Ale – jak mówi poeta – „policmajster powinność swej służby zrozumiał” – toteż nie ulega wątpliwości („nie ulega wątpliwości, jak mawiała stara niania”), że zwłaszcza w tej sytuacji Trybunał nie będzie miał innego wyjścia, jak lustrację storpedować, ku uciesze konfidentów prostych i salonowych, senatów wyższych uczelni, oficerów prowadzących i ścisłego kierownictwa „Gazety Wyborczej”.

Na tę wszelako okoliczność prezydent Kaczyński zapowiedział, że w takim razie trzeba będzie „brutalnie” otworzyć archiwa. Wszystko to oczywiście być może, ale będzie to wymagało uchwalenia kolejnej ustawy, która oczywiście zostanie zaskarżona do Trybunału, no a Trybunał – i tak dalej.

Całość na michalkiewicz.pl


Dodaj swój komentarz:


Ankieta

    • Najlepszy parlamentarzysta:

      Zobacz wyniki

      Loading ... Loading ...

  • Odsyłacze