Stanisław Michalkiewicz: Po pierwsze – pycha
Kategoria: Opinie
piątek, 5. stycznia 2007
Fortuna kołem się toczy i pysznych poniża. Okazuje się, że tamte słowa nabrały zadziwiającej aktualności, a i koło Fortuny obraca się jakby szybciej. Jeszcze nie przebrzmiały echa pasterkowych anatem, jakimi Ekscelencje obkładały dziennikarzy „Gazety Polskiej”, a już pierwszy dzień wizyty komisji kościelnej i tej powołanej przez Rzecznika Praw Obywatelskich w IPN, wprawił wszystkich w osłupienie.
Okazało się, ze rewelacje podane przez „Gazetę Polską” były bardzo powściągliwe w porównaniu z zawartością dokumentów w archiwach Instytutu Pamięci Narodowej. Po drugie – jest prawie pewne, ze gdyby nie publikacja „Gazety Polskiej”, to sprawa agenturalnej przeszłości arcybiskupa Wielgusa byłaby co najwyżej przedmiotem pokątnych szeptanek. Po trzecie bowiem – wszystko wskazuje na to, iż polscy hierarchowie, a przynajmniej ich część, mieli nadzieję przytłoczyć wszystkich autorytetem papieża, który – po czwarte – prawdopodobnie został w tej sprawie wprowadzony w błąd przez arcybiskupa Wielgusa, który zwyczajnie nie powiedział prawdy.
Jest rzeczą zdumiewającą, jak w tak krótkim czasie można było popełnić aż tyle błędów, wskutek których Kościół w Polsce został w bezprecedensowy sposób skompromitowany i ośmieszony. Odpowiedzi jak zwykle dostarcza katechizm, a konkretnie – spis siedmiu grzechów głównych, wśród których na pierwszym miejscu znajduje się pycha.
Cóż innego, jeśli nie pycha, mogło być powodem pasterkowych pokrzykiwań, tym głośniejszych, że chodziło o niewielką gazetę, za którą nikt ważny przecież by się nie ujął? Tymczasem fortuna kołem się toczy i pysznych poniża, chociaż kolega Lesława Maleszki z „Gazety Wyborczej” redaktor Mikołaj Lizut, jeszcze tego nie zauważył i nadal peroruje w telewizji o „gazetach niszowych”, jakby z założenia miały one mniej racji, niż gazety rzygające pieniędzmi.
Co więcej – ta pycha uwiodła tysiące zwykłych ludzi, którzy poczuli się zobowiązani do okazania poparcia arcybiskupowi, którego inni hierarchowie – szczerze, czy nieszczerze – uznali za bezpodstawnie pomówionego. Okazało się jednak, że arcybiskup Wielgus nadużył zaufania Kościoła, być może nie wyłączając samego papieża. To już nie jest wydarzenie z jakiejś odległej przeszłości, tylko sztuka całkiem świeża.
całość… www.michalkiewicz.pl
1 komentarz
- John West piątek, 5. stycznia 2007
więcej nt. pychy - także - wstukując: Plechicki np. do Google'a

