Stanisław Michalkiewicz: Proroctwa Gałczyńskiego
Kategoria: Opinie
czwartek, 12. października 2006
Wielkiego poetę można rozpoznać po tym, że wspierają go proroctwa. Wprawdzie przekonujemy się o tym z sporym nieraz opóźnieniem, ale lepsze to, niż nic. I oto uzyskaliśmy kolejny dowód, że wielkim poetą był Konstanty Ildefons Gałczyński, o czym świadczy wiersz „Serwus Madonna”.
Jest tam bowiem wers: „Wszystko jak sen wariata śniony nieprzytomnie”, który można uznać – każdy to przyzna – za charakterystykę b. prezydenta Lecha Wałęsy. Gdyby ktoś napisał to dzisiaj, byłby to zwykły banał, ale wiersz „Serwus Madonna” powstał w roku 1929, więc niczym innym, jak tylko profetyzmem Gałczyńskiego wytłumaczyć tego nie można.
Kiedy ogłoszono dokumenty z szafy płk. Lesiaka, Lech Wałęsa, najwyraźniej trochę spanikowany, oskarżył braci Kaczyńskich, że sami się zinwigilowali. Podobnie zareagował przy ujawnieniu „protokołów mędrca Kuronia” – że upoważnił do negocjacji co najmniej 20 osób, przez co utrudnił uznanie tych protokołów za sfałszowane.
Dlatego też razwiedka ponownie przydzieliła mu mentora w osobie Mieczysława Wachowskiego, który gonitwę myśli b. prezydenta ma tłumaczyć na język ludzki i który właśnie i jemum, i nam przypomniał, że Kaczyńscy nie tylko kazali się inwigilować, ale w dodatku zrobić zamach stanu. „Każdy kraj ma gestapo” – napisał Gałczyński w poemacie „Tatuś”. Co tu dużo mówić – wielki poeta!
za:

