Starcie cywilizacji Fallaci – Kasandrą Zachodu?

Kategoria: Opinie

czwartek, 6. lipca 2006

Przed włoskim sądem w Bergamo ruszył w czerwcu proces przeciwko znanej na całym świecie pisarce Orianie Fallaci, oskarżonej przez lidera Związku Włoskich Muzułmanów, Adela Smitha o obrazę uczuć religijnych. Smith uznał obraźliwe opinie o muzułmanach, zawarte w jej książkach, a zwłaszcza w wydanej rok temu „Wściekłości i dumie”. Proces pisarki nie jest tylko sprawą „osobistą”.

Będzie probierzem odporności Zachodu na impertynencje ze strony radykalnych islamistów. Wyrok w tej sprawie wykaże determinację naszej kultury w obronie jej podstawowych wartości. Adel Smith – jak każdy miłujący tolerancję osobnik – pozwolił sobie parę lat temu wyrazić publicznie uwagę, że to skandal, iż muzułmańskie dzieci w Italii zmuszone są w szkołach oglądać „tego trupka na krzyżu”. Co jeszcze zabawniejsze, podjął próbę podania do sądu Jana Pawła II za jego książkę „Przekroczyć próg nadziei”. Niestety, te bezczelne i prowokacyjne pomysły przeszły prawie bez echa, co wyraźnie go rozzuchwaliło i tym razem wziął sobie na cel Orianę Fallaci – Kasandrę naszych czasów, ostrzegającą syty i coraz bardziej zramolały Zachód przed islamską konkwistą.

Na szczęście, choć liberalne media nie szczędzą Fallaci ciosów wymierzanych w imię politycznej poprawności, to nie zwariował do końca włoski wymiar sprawiedliwości. Jej szef Robert Castelli skrytykował sędziego z Bergamo oraz uznał wniosek Adel Smitha za „próbę zdławienia wolności słowa”. Fallaci zapowiedziała, że nie zaszczyci swoich wrogów obecnością na procesie, który uznała za „nie do przyjęcia”. Pisarce za „obrazę religii” grozi do dwóch lat więzienia. Aż strach pomyśleć, co by się stało z autorem pamiętnej wystawy w stołecznej Zachęcie, przedstawiającej papieża przygniecionego ogromnym meteorytem. Ciekawe, czy miałby dość odwagi, aby pokazać taką artystyczną instalację na przykład z Chomeinim?

Dla liberalnych mediów i elit wszystko, co wiąże się z obroną tradycji chrześcijańskich korzeni Europy, traktowane jest jako wynaturzenie i dowód na ograniczenie intelektualne. Powiedzmy to sobie szczerze: dla gnuśnego Zachodu Kościół katolicki to dziwaczna sekta, uprawiająca od lat jakieś ponure rytuały. Tradycja republikańskiej Francji, która formalnie odcięła Kościół od publicznej debaty, traktowana jest jako coś bezwarunkowo postępowego. Dopiero ostatnio szef francuskiego resortu spraw wewnętrznych i kandydat na prezydenta Nicolai Sarkozy wyraził publicznie zdziwienie, dlaczego lokalne społeczności zawsze wspomagają finansowo budowę meczetów, a nigdy tak nie myślą o kościołach.

Dla Anglosasów, wychowanych od XVI wieku na protestanckiej propagandzie, katolicyzm zawsze był czymś podejrzanym. Zwolennicy Watykanu to w tradycji protestanckiej grzeszni i po faryzeuszowsku frywolni „papiści”. Dla Anglii trwający od XVI wieku do dziś atak na Watykan (XX-wieczny casus Ulsteru) tłumaczył przyjęte przez Henryka VIII rozwiązania ustrojowe, a nawet dla Ku-Klux-Klanu katolicy byli do lat 60. XX wieku co najmniej „podejrzanymi” obywatelami USA, lojalnymi wobec Watykanu, a nie wobec Waszyngtonu. Wystarczy przypomnieć sobie medialną histerię republikanów, gdy prezydentem został pierwszy w historii katolik John F. Kennedy. Warto o tym pamiętać, aby zrozumieć, że wiele liberalnych środowisk na Zachodzie obserwuje ataki islamistów na Kościół katolicki ze swoistą mściwą satysfakcją.

W tej cywilizacyjnej walce od dawna nie liczy się europejski protestantyzm, który, robiąc w Holandii kluby dla narkomanów w kościołach, stał się częścią „kultury przyzwolenia”. Dla wielu środowisk katolicki integryzm jest nadzieją na ewolucyjny powrót zachodnich społeczności do chrześcijańskich korzeni. Nie podoba się to „postępowcom i wiecznym rewolucjonistom”. Nie chcą zdawać sobie sprawy z faktu, że społeczności muzułmańskie wykorzystują ich bierność do własnej ekspansji. Chodzi o wymuszanie wręcz ustawowej tolerancji na wielożeństwo, dostosowania gospodarek Zachodu do kalendarza świąt muzułmańskich i temu podobnych. A w tle dochodzi do stałego kwestionowania sensu ładu demokratycznego i osłabiania autorytetu Kościoła. Czasami daje to spore pieniądze – przypomnijmy sobie dość żałosny i nieporadny „Kod Leonarda da Vinci”. Dopiero w takim kontekście należy spojrzeć na obojętność zachodnich elit intelektualnych na muzułmańskie ataki przeciwko 76-letniej Orianie Fallaci, która w ich oczach jest podejrzana, bo bywała na prywatnych audiencjach u Jana Pawła II.

całość… prawy.net


Dodaj swój komentarz:


Ankieta

    • Najlepszy parlamentarzysta:

      Zobacz wyniki

      Loading ... Loading ...

  • Odsyłacze