Szczepankiewicz: Ponura, majowa pamiątka
Kategoria: Opinie
środa, 30. kwietnia 2008
Święto Pracy samo w sobie, nie budzi we mnie specjalnych emocji. Idea czczenia przejawów naturalnej aktywności człowieka, jak również obchodzenia dni przeróżnych krewnych, dobroci, oszczędności, wybranej płci etc. jest dość uboga i do ubogich skierowana, ale - nieszkodliwa.
Kto chce, niech sobie świętuje
Geneza majowego święta jest jednak kontrowersyjna, a kontekst historyczny obciążający. Jak bardzo, może świadczyć fakt, że ostatnia znana mi represja za absencję w tzw. Pochodzie Pierwszomajowym miała u nas miejsce jeszcze w 1989 roku.
Pracownik zakładów mięsnych został pozbawiony należnej mu premii. Jak mi wtedy powiedział, nie po raz pierwszy. W krajach demokracji ludowej powszechny był przymus defilowania. Na trybunie przeważnie siedzieli zbrodniarze, agenci i szuje. Ich specjalnością był terror i polityczna, nierzadko mokra robota.
Typowe obrazki przymusowego “zbratania”. Sekretarz przemawia, bierze dziecko na ręce, przyjaźnie pozdrawia, prządki “spontanicznie” wręczają mu kwiaty. Lud roboczy przechodzi i wiwatuje. Obowiązkowe transparenty, czerwone szturmówki, portrety przywódców. “Idą” huty, kopalnie, stocznie…Czy słońce, czy deszcz.
“Święto klasy robotniczej” wprowadziła II Międzynarodówka w roku 1889, wskazując na dzień, w którym przypada rocznica wybuchu strajku w rzeźniach miejskich w Chicago. Zdarzenie to miało miejsce trzy lata wcześniej i różne źródła podają odmienną interpretację zdarzeń. Najprawdopodobniej na skutek wmieszania się w tłum uzbrojonych anarchistów, doszło do zagrożenia życia policjantów, z których ośmiu poniosło śmierć.
Terroryści rzucali bomby, które ponadto ciężko zraniły siedemdziesiąt osób. Użyto siły, polała się krew, bandytów ujęto. Sąd Najwyższy skazał na karę śmierci 8 anarchistów.
W krytycznym dniu, swoją pracę, z narażeniem życia, wykonywali akurat - policjanci.
Socjalizm we wszystkich odmianach był jednak na fali, toteż przyjęło się, że w krajach kapitalistycznych organizuje się 1 maja zamieszki, a w ludowo – demokratycznych urządza obowiązkową fetę zwycięstwa i przywiązania.
PRL przechodzi powoli do przeszłości
Przedsiębiorczość i praca powinny kojarzyć się z wolnością gospodarowania, z występującymi zawsze obok siebie - współpracą i konkurencją, a także ze zdrową, ludzką solidarnością. Życie człowieka, jego zdrowie, czy też majątek będący wynikiem rozmaitych zabiegów, muszą być zatem chronione przez państwo, stanowiące i wykonujące stosowne prawo, dystansujące się od wszelkiego w tym względzie relatywizmu.
Wobec Święta Pracy daleki byłbym od drastycznych posunięć. Być może, podobnie jak ma to miejsce w USA i Kanadzie, można by je obchodzić po prostu w innym terminie. Niekoniecznie w pierwszy poniedziałek września, jak amerykański “Labour Day”, ale też nie w tak kontrowersyjnym i fatalnie się kojarzącym dniu, jak 1 maja.
Święto Ludowego Wojska Polskiego przypadało w rocznicę masakry pod Lenino – 7 października (oficer polityczny odpowiadając na nasze pytania twierdził, że “przygotowanie artyleryjskie było tam… wystarczające”). 22 lipca czczono ogłoszenie firmowanego przez agenturalny PKWN - Manifestu Lipcowego. 18 stycznia, w Krakowie nadal oddaje się hołd Armii Czerwonej, w rocznicę zmiany okupanta.
Nie wspomnę już o “wiecznie żywych” pamiątkach Rewolucji Francuskiej, czy Październikowej. W tym towarzystwie Święto Pracy nie jest jeszcze najgorsze i spokojnie może być ideowo zneutralizowane. Nie ma co budzić emocji.
Jeżeli miałbym więc proponować zmiany, to sugerowałbym świętowanie pracy w obchodzonym już Dniu Solidarności i Wolności, przy jednoczesnym anulowaniu ponurej pamiątki, jaką jest stare, majowe święto. Pamiątki zbrodniczej ideologii marksizmu, zakłamanej rewolucji proletariatu oraz ubeckiego terroru w krajach sowieckiej okupacji.
31 sierpnia 1980 roku podpisano porozumienia, dla których wielu Polaków sporo ryzykowało W najlepszej wierze i we własnym, narodowym interesie.
Wtedy pomimo powszechnych braków, systemowych deformacji i wszechobecnego oszustwa, “ludzie pracy” upominali się jednak nie tylko o sprawy płacowe, bytowe czy też socjalne. Gdyby tak teraz Polacy mogli sobie przypomnieć o Polsce, wskrzeszając zarówno etos pracy, jak i narodowej służby.
Jan Szczepankiewicz
- autor jest liderem ruchu Europa Wolnych Ojczyzn - Akcja Polska.
1 komentarz
- fanatyk środa, 30. kwietnia 2008
Mistrz powrócił i ma się zdrów! Chciałbym u Ciebie Mistrzu mój przejść studniowe odosobnienie duchowe, jeśli zechcesz być tak łaskawy i mnie uczyć na tak zaawansowanym poziomie. Mam nadzieję być wytrwały i Ciebie nie zawieść!
